Europejska misja Mars Express zarejestrowała nową serię obrazów krateru Schiaparelli – jednego z największych i zarazem najbardziej intrygujących obiektów uderzeniowych na Czerwonej Planecie. Kluczowe znaczenie miał niski przelot nad południowymi wyżynami, który pozwolił uzyskać fotografie o bardzo dużej rozdzielczości i dobrze uchwycić szczegóły rzeźby terenu.
Do obserwacji wykorzystano instrument High Resolution Stereo Camera. Kamera zbiera dane z kilku perspektyw, co umożliwia przygotowywanie trójwymiarowych, barwnych map powierzchni. Takie zestawy pomiarów pomagają dokładniej oceniać topografię oraz ślady zmian krajobrazu powstałych w wyniku dawnych procesów geologicznych. Schiaparelli ma też popkulturową "metkę" – w fabule książki Andy’ego Weira "Marsjanin" to właśnie w tym rejonie przebywał Mark Watney.
WIDEOFly around Schiaparelli Crater with Mars Express
Krater Schiaparelli ma średnicę przekraczającą 460 km i leży w silnie "pobitej" meteorytami części południowych wyżyn Marsa. Badacze wskazują, że miliardy lat temu warunki w tym regionie mogły być znacznie łagodniejsze – cieplejsze i bardziej wilgotne – a obecność wody wpływała na kształtowanie powierzchni. Z tym wiążą się charakterystyczne struktury określane jako "kanały", które przez lata podsycały rozważania o dawnych rzekach i morzach na planecie.
WIDEONagrał zaćmienie Słońca. Niesamowity widok z balkonu w Warszawie
Nazwa krateru upamiętnia włoskiego astronoma Giovanniego Schiaparellego, który w XIX wieku tworzył szczegółowe mapy Marsa na podstawie obserwacji. To z jego opisów rozpowszechniło się pojęcie "kanałów" (wł. "canali"), które w przeszłości – na skutek błędnego tłumaczenia – stało się paliwem dla hipotez o inteligentnym życiu na Marsie. Współczesne badania odrzuciły tę interpretację, ale jednocześnie potwierdziły, że woda w odległej przeszłości planety rzeczywiście występowała.
Choć obiekt ma ogromne rozmiary, jego profil jest na tle Marsa dość płytki. Naukowcy tłumaczą to długotrwałym "wypełnianiem" krateru materiałem nanoszonym przez wiatr i wodę, a także pyłem związanym m.in. z aktywnością wulkaniczną oraz skutkami kolejnych uderzeń ciał niebieskich.
Europejska Agencja Kosmiczna pokazuje też, jak powstają takie zestawy danych. Kamera sondy obserwuje teren równolegle z pięciu kierunków i w czterech zakresach barw, co pozwala tworzyć przestrzenne wizualizacje obszarów liczonych w setkach i tysiącach kilometrów. Informacje te służą do przygotowywania coraz dokładniejszych modeli powierzchni Marsa, przydatnych również przy planowaniu kolejnych misji planetarnych.