W tym artykule:
To dobry moment, żeby zadać pytanie, które co roku wraca jak bumerang: czy warto? A jeśli tak, to od jakiego modelu wymiana ma sens, a kiedy jest wyłącznie kosztowym odruchem.
Co się realnie zmieniło?
Zacznijmy od tego, że z zewnątrz nie zmieniło się prawie nic. Aluminiowa obudowa unibody została przeniesiona z "siedemnastki" niemal bez zmian, wyspa aparatów wygląda podobnie. Nowości dotyczą również kolorów: pojawił się nowy wariant burgundowy, który Apple obsadziło w roli koloru promocyjnego tej generacji. Kto liczył na rewolucję stylistyczną, ten może być rozczarowany.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Zmiany siedzą w środku i to one decydują o sensie zakupu.
- Zmienna przysłona. To najciekawsza rzecz, jaka przytrafiła się iPhone'owi od czasu wprowadzenia matrycy 48 Mpix. Główny aparat dostał mechaniczną przysłonę z sześcioma "listkami", które pozwalają na płynnie regulowaną wartość f w zakresie od f/1,48 do f/4,0 – automatycznie albo ręcznie. W praktyce oznacza to trzy rzeczy: więcej światła po zmroku bez podbijania ISO, realna kontrola nad głębią ostrości (grupowe zdjęcie, na którym wszyscy są ostrzy, przestaje być loterią) i rozmycie tła, które nie jest wyliczone przez algorytm, tylko powstaje na szkle. Dla kogoś, kto fotografuje smartfonem na poważnie, to pierwszy od dawna argument techniczny, a nie marketingowy.
- A20 Pro i chłodzenie. Nowy układ w technologii 2 nm, siedmiordzeniowe GPU do 40 proc. szybsze od A19 Pro, podwojony Neural Engine i komora parowa o trzykrotnie większej powierzchni niż w "siedemnastce". Liczba, która mówi najwięcej, to nie wynik w benchmarku, tylko brak spadków wydajności przy dłuższym nagrywaniu wideo i graniu.
- Bateria. Do 36 godzin odtwarzania wideo w Pro i do 45 godzin w Pro Max. Pięć minut ładowania daje w Maksie około siedmiu godzin wideo, a 50 proc. pojemności uzupełnisz w kwadrans. Pro Max po raz pierwszy naprawdę zasługuje na określenie "telefon na dwa dni", o ile nie spędzasz całego dnia w aparacie.
- Reszta drobiazgów. Dynamic Island skurczyła się mniej więcej o jedną trzecią i obsługuje teraz do trzech aktywności na żywo jednocześnie – Face ID zostaje na miejscu. Do tego Wi-Fi 7, Bluetooth 6. W Polsce, w odróżnieniu od USA, fizyczny slot na kartę SIM nadal jest – co oznacza, że tracimy kilka procent pojemności ogniwa, bo tam, gdzie u nas siedzi tacka, Amerykanie mają dodatkową baterię.
Cena: tu robi się nieprzyjemnie
iPhone 18 Pro startuje od 6299 zł. Pro Max od 6799 zł. To podwyżka o 100 dolarów względem poprzedniej generacji, a w polskich cenach – zależnie od wersji pamięci – od 500 aż do 1500 zł. Za Pro Max z 2 TB zapłacisz 12 799 zł.
Apple tym razem nie udaje, że to kwestia "wartości dodanej". Powodem jest gwałtowny wzrost cen pamięci. Winowajcą jest boom na infrastrukturę AI, która wysysa z rynku wszystko, co ma w nazwie DRAM. Cierpi na tym każdy producent smartfonów, a Apple po prostu ma nagłośniejsze premiery.
Jeśli więc planowałeś przeczekać rok, licząc na spadek cen – raczej tak nie będzie.
Od jakiego modelu warto się przesiąść?
iPhone 17 Pro / Pro Max – nie. Masz ten sam projekt obudowy, tę samą aluminiową konstrukcję, komorę parową i trzy obiektywy 48 Mpix. Różnicę zrobi wyłącznie zmienna przysłona i bateria. To za mało, żeby dopłacać kilka tysięcy złotych po roku. Jedyny wyjątek: jeśli fotografia jest twoją pracą, a nie hobby.
iPhone 16 Pro / Pro Max – raczej nie, chyba że masz konkretny powód. Dwa lata to zwykle moment, w którym pojawia się pokusa, ale "szesnastka" wciąż ma świetny ekran ProMotion, aparat 48 Mpix i pełne wsparcie iOS 27. Zyskasz lepszą wydajność i chłodzenie oraz baterię. Pytanie brzmi – czy te rzeczy realnie ci przeszkadzają. Jeśli telefon nie grzeje ci się w ręce i dożywa wieczora – zostaw go jeszcze na rok.
iPhone 15 Pro / Pro Max – tak, to sensowny moment. Trzy lata to granica, po której zaczyna się dosypywanie drobnych frustracji: kondycja baterii schodzi poniżej 85 proc., telefon zwalnia przy dłuższym nagrywaniu. Skok na A20 Pro to przeskok o trzy generacje układu i różnica, którą poczujesz w pierwszych dniach.
iPhone 14 Pro / Pro Max – zdecydowanie tak. Tu wymiana nie jest kwestią zachcianki. Cztery lata i więcej oznaczają zwykle baterię do wymiany, port Lightning i aparat, który przy zmiennej przysłonie wygląda jak sprzęt z innej epoki. Jeśli odkładałeś decyzję, to jest właśnie ten rok.
iPhone 13 Pro, 12 Pro – tak, ale niekoniecznie zmiana na 18 Pro. To może być najtrudniejszy wybór, bo te telefony są wciąż aktualizowane. Ale jeśli i tak chcesz je wymieniać, warto policzyć, czy nie lepiej wziąć zeszłorocznego iPhone'a 17 Pro albo poczekać do wiosny 2027 r. na bazowego iPhone 18. Skok jakościowy będzie ogromny w obu przypadkach, a różnica w cenie – gigantyczna.
A co z podstawowymi modelami?
Jeśli rozważasz przejście na iPhone 18 Pro z podstawowego modelu (bez dopisku Pro) – tutaj sprawa wygląda zupełnie inaczej. Podstawowe warianty i wersje Pro to zwykle dwa różne urządzenia. Dla przykładu: podstawowy iPhone 16 w porównaniu do 16 Pro różnił się tak wieloma aspektami, że decydując się na wybór któregokolwiek z nich, trzeba było mieć bardzo konkretne wymagania.
Zatem jeśli planujesz zakup iPhone 18 Pro (lub Pro Max), tutaj zmianę odczujesz nawet po przejściu z podstawowego iPhone 17. Każdy starszy model (iPhone 16 i poprzednie) to jeszcze silniejszy argument za tym, aby wybrać nowego flagowca. Najważniejsze jednak jest to, czy faktycznie potrzebujesz wersji Pro, która w odróżnieniu od podstawowych modeli – jest raczej przeznaczona dla wymagających użytkowników albo tych, którzy mają bardzo konkretne wymagania.
Pro czy Pro Max?
Oba modele mają identyczny aparat ze zmienną przysłoną i ten sam procesor. Różnią się wyłącznie przekątną (6,3 kontra 6,9 cala) i baterią (36 kontra 45 godzin wideo). Za Pro Max dopłacasz 500 zł.
Jeśli oglądasz na telefonie filmy, pracujesz na nim w podróży albo po prostu nienawidzisz szukać ładowarki – dopłać. Jeśli używasz telefonu jedną ręką i cenisz sobie miejsce kieszeni, w której ma się zmieścić coś poza telefonem – Pro w zupełności wystarczy.