Po niemal 15 latach rozwijania rozwiązań, które spopularyzowały wybieranie partnerów przez przesuwanie palcem po ekranie, McLeod doszedł do wniosku, że ten schemat nie przynosi oczekiwanych efektów. Odszedł więc z firmy, którą współtworzył, i skupił się na budowie nowej usługi. Według Dexerto Overtone ma celowo odróżniać się od standardowych aplikacji randkowych.
Z opisu na oficjalnej stronie aplikacji wynika, że Overtone ma być serwisem matchmakingowym opartym na głosie i dźwięku, wspieranym przez sztuczną inteligencję oraz rozwiązania czerpiące z nauki o relacjach. Aplikacja ma dostarczać użytkownikom starannie dobierane dopasowania, zamiast zmuszać do samodzielnego przesiewania kolejnych propozycji.
WIDEOStart Starshipa już wkrótce. Specjalistyczne kamery już gotowe
W tym modelu użytkownik nie przegląda profili ani nie sortuje par. System najpierw poznaje daną osobę na podstawie jej własnych odpowiedzi, a dopiero potem proponuje kontakt. Robi to tylko wtedy, gdy uzna, że dwie osoby mogą do siebie pasować.
Jak ma działać Overtone
Dexerto zwraca uwagę, że pomysł może kojarzyć się z odcinkiem "Czarnego lustra" pt. "Hang the DJ". W tej historii algorytm prowadzi bohaterów przez kolejne relacje i precyzyjnie mierzy ich czas trwania, by ostatecznie wskazać partnera z dopasowaniem na poziomie 99,8 proc. Overtone nie ma wprawdzie wyznaczać daty końcowej związku, ale również tutaj system decyduje, kiedy przedstawić sobie dwie osoby. Spotkanie odbywa się, bo algorytm uważa, że mogą do siebie pasować.
Kto finansuje projekt twórcy Hinge
Overtone pozyskało 18 mln dol. na rozwój. Część środków zapewnił Match Group, czyli właściciel Hinge, a także Tindera i OkCupid. McLeod zrezygnował z funkcji prezesa Hinge pod koniec ubiegłego roku, aby zająć się nowym przedsięwzięciem, a teraz jego były pracodawca współfinansuje kolejną aplikację.