Spółka zapowiada, że pierwsze produkcyjne satelity nawigacyjne Pulsar trafią na niską orbitę okołoziemską jesienią 2026 r. Projekt ma ambicję mocno przetasować rynek, bo w założeniu pozwoli na ustalanie pozycji z dokładnością nawet do kilku centymetrów. Kluczowym elementem ma być jednocześnie bardzo silny sygnał odporny na zakłócenia, co nabiera znaczenia w kontekście zagłuszania GPS, które stanowi problem m.in. dla lotnictwa i żeglugi.
Xona ma już za sobą etap weryfikacji technologii na orbicie. W lipcu 2025 r. wyniesiono pierwszego satelitę demonstracyjnego Pulsar-0, a następnie przeprowadzono z jego udziałem testy odporności na zakłócenia w różnych krajach. Z opublikowanych informacji wynika, że sygnały Pulsara potrafiły zmniejszyć skuteczność zagłuszania nawet o 95 proc. Firma wdrożyła też rozwiązanie typu watermark, które ma ułatwiać odbiornikom autoryzowanie sygnału i ograniczać ryzyko prób oszustwa. Po aktualizacji oprogramowania dokładność pozycjonowania testowej jednostki miała poprawić się nawet do 1,5 cm.
Istotną różnicą względem klasycznego GPS ma być także sposób dostarczania usługi czasu. W zapowiedziach Pulsar nie wymaga stosowania drogich zegarów atomowych instalowanych standardowo na satelitach — precyzyjny czas ma być uzyskiwany dzięki podejściu opartemu na oprogramowaniu. System ma celować w synchronizację na poziomie około 10 nanosekund, a podstawowe sygnały czasu i pozycjonowania mają trafić do pierwszych odbiorców w rejonach średnich szerokości geograficznych po starcie sześciu satelitów produkcyjnych.
Start Starshipa już wkrótce. Specjalistyczne kamery już gotowe
Eksperci — w tym Zak Kassas z Uniwersytetu Stanowego Ohio — wskazują, że największymi odbiorcami nowej technologii mogą być podmioty, dla których liczą się najwyższa dostępność i bezpieczeństwo. Wśród kluczowych użytkowników wymieniane są wojsko, rząd oraz sektor infrastruktury krytycznej. Dla takich klientów znaczenie ma nie tylko precyzyjne pozycjonowanie, ale też szerszy pakiet zastosowań: od synchronizacji w finansach i telekomunikacji po dostarczanie czasu dla centrów danych oraz systemów transportu.
Rozwój konstelacji na niskiej orbicie ma być możliwy również dlatego, że koszty wynoszenia ładunków na orbitę spadają — co wiązane jest z działalnością firm takich jak SpaceX. Xona współpracuje z belgijskim Aerospacelab przy budowie pierwszych jednostek, a w dalszej perspektywie planuje rozwijać własną produkcję masową w Kalifornii. Docelowo konstelacja ma liczyć 258 satelitów.
Wśród przewag Pulsara podkreślana jest zgodność sygnałów z obecnymi odbiornikami pracującymi w pasmach L1 oraz L5, używanych także przez GPS. W praktyce ma to oznaczać, że w wielu przypadkach wystarczy aktualizacja oprogramowania, aby korzystać z nowego systemu — bez konieczności kosztownej wymiany urządzeń. Dodatkowo program Pulsar Verified ma umożliwiać producentom testowanie kompatybilności odbiorników i sprawniejsze wprowadzenie wsparcia dla usługi do oferty.
Xona nie jest jedyną firmą, która zapowiada komercyjne podejście do nawigacji i czasu z niskiej orbity. Podobne usługi rozwija także amerykański TrustPoint, deklarując uruchomienie własnej konstelacji 300 satelitów, przy czym spółka ma stawiać na inny zakres sygnału radiowego. Równolegle prowadzone są prace nad wykorzystaniem sygnałów również z innych komercyjnych konstelacji, w tym Starlink, co ma otwierać dodatkowe perspektywy dla rynku niezależnych rozwiązań nawigacyjnych.