Dlaczego Polak ma chcieć kupić auto elektryczne?
Zakup samochodu elektrycznego w Polsce będzie się wiązał z szeregiem korzyści, a infrastruktura ma być dodatkową zachętą.
Samochody elektryczne mają być obecne na polskich drogach i mają stanowić jak największą część wszystkich pojazdów. Taki jest plan rządu – ten jest jednak już dobrze znany, dlatego skoncentrujmy się na sposobach, w jaki ma on zostać zrealizowany.
Masz samochód elektryczny, masz korzyści
Tak właśnie można by podsumować zapowiedzi, które Minister Energii Michał Kurtyka przedstawił publiczności podczas zakończonych niedawno I Targów Elektromobilności. O jakich konkretnie przywilejach mowa? Wśród tych, które wzbudziły największe emocje, odnajdujemy: możliwość korzystania z buspasów oraz bezpłatnego parkowania na płatnych miejscach. Przynajmniej na początku.
Ministerstwo Energii chce również, by samochody elektryczne były zwolnione z obowiązku akcyzowego, a właściciele firm mogli liczyć na wyższe odpisy amortyzacyjne. Wspomina się również o utworzeniu niskoemisyjnych stref miejskich i ułatwieniach dla przedsiębiorstw zajmujących się wypożyczaniem lub dzieleniem się aut, jeśli te będą opierać swoją działalność na „elektrykach”.
Infrastruktura dostosowana do potrzeb
Obecnie jednym z największych problemów jest słabo rozwinięta sieć stacji ładowania samochodów elektrycznych, ale Ministerstwo Energii ma ambitne plany, by to zmienić. Konkretnie do 2020 roku na mapie naszego kraju pojawić ma się około 6,5 tysiąca takich punktów.
„Powinniśmy się spodziewać na polskich drogach coraz większej liczby pojazdów elektrycznych. Ważnym elementem ich upowszechnienia będzie rozbudowa infrastruktury do ładowania” – powiedział minister Michał Kurtyka. Wszystko to, by „pojazd elektryczny [był] takim środkiem transportu, z którego możemy bezpiecznie, spokojnie i również bardzo ekologicznie skorzystać”.
Zadbać trzeba także o same samochody
Rządowy projekt zakłada, że do 2025 roku po polskich drogach będzie poruszać się milion samochodów elektrycznych. Te będą dostarczać producenci z całego świata, ale mają być również przygotowane polskie auta. W tym miejscu warto przypomnieć o konkursie Electromobility Poland na elektryczny samochód miejski czy e-dostawczaku Ursus ELVI, ale rozwijane są też inne modele, na przykład Syrenka Elektryczna od Przemysłowego Instytutu Motoryzacji.
Rząd chce także, by do 2025 roku co drugi pojazd we flocie administracji państwowej był elektryczny. Po polskich drogach będzie też jeździć coraz więcej elektrycznych autobusów – do 2020 roku ma ich być około 800, co stanowi jakieś 7 proc. taboru. Dostarczą je polscy producenci z niemałym doświadczeniem: Ursus i Solaris.
Wszystko to, by cel został zrealizowany. Choć dzisiaj wydaje się, że szanse na to są niewielkie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, LeftLine, ElectroMobility Poland. Foto: stux/Pixabay (CC0)