WAŻNE
TERAZ

Wójt, działki i zmiana planów. Kto o nich wiedział, ten nieźle zarobi

google + (strona 80 z 100)

Google Android: najpopularniejszą wersją systemu jest

…2.3 Gingerbread. Wersja ta potrzebowała roku obecności na rynku (tyle właśnie minęło od czasu premiery) by zdetronizować dotychczasowego lidera – 2.2 Froyo.Na stronie Android Developers pojawiły się oficjalne statystyki dotyczące udziału w rynku poszczególnych wersji mobilnego systemu firmy Google. Do tej pory najczęściej spotykanym w urządzeniach systemem była wersja 2.2 Froyo. Według najnowszych danych jednak, mająca swoją premierę rok temu 2.3 Gingerbread zdołała wreszcie przegonić swoją poprzedniczkę.Według statystyk, aktualnie aż w przeszło 44 % urządzeń mobilnych z systemem Google Android, na pokładzie znajduje się właśnie wersja 2.3 Gingerbread ( z czego 43,9 to wersje od 2.3.3 do 2.3.7). Drugie miejsce pod tym względem zajmuje zdetronizowana 2.2 Froyo z wynikiem 40,7 %. Na podium znalazła się także jeszcze nie tak dawno liderująca wersja 2.1 Eclair – jej udział to obecnie jednak zaledwie 10,7 %.Nadal w przeszło 2 % urządzeń spotkać możemy starsze wersje Androida (1.5 i 1.6). Najnowsze systemy z tej rodziny, a więc noszące nazwę Honeycomb maja aktualnie jedynie około dwuprocentowy udział w rynku. Z każdym dniem jednak ich pozycja powinna się umacniać, ponieważ są już swego rodzaju standardem. Więcej o systemie operacyjnym Android: System Android zagrożony: Google przegrało proces z Oracle Android: aplikacje przydatne w podróży Android Market goni App Store - 4,5 miliarda pobrań Android Honeycomb 3.1 = supersystem?

AMD z Apple przeciwko S3, VIA, HTC, Samsung i Google

Chociaż wojny patentowej między dużymi producentami sprzętu czy oprogramowania wielu z nas ma już dosyć, a ostatnie odniesienia o pozwach VIA i S3 przeciwko Apple dużo osób odebrało z entuzjazmem, jednak spieszymy z informacją, że właśnie ukazał się kolejny odcinek tej jakże fascynującej i ciekawej iście brazylijskiej telenoweli.Tym razem jednak mamy zaskakujący przebieg, bowiem nikt nikogo nie pozwał i nie osądził, lecz ktoś stanął w czyjejś obronie. Mowa tutaj o koncernie AMD, znanym głównie z produkcji kart graficznych i procesorów. Jakiś czas temu informowaliśmy, iż do konfliktu patentowego pomiędzy Apple a Google i Samsunga wkroczyła firma HTC - zmuszona do walki z Apple wystosowanym pozwem.Aby jednak firma HTC nie stała na straconej pozycji Google postanowiło wesprzeć swojego partnera pakietem patentów, który miał pomóc firmie w procesie sądowym przeciwko Apple. We wrześniu okazało się, że do rozgrywki przyłączyła się również firma VIA pozywając firmę Apple, a chwilę później również i S3 Graphic - będąca wciąż własnością VIA, lecz niedługo przejdzie pod strzechy HTC.Wydawać by się mogło, że ten egzotyczny sojusz będzie wstanie pozbawić Apple atutów, a tym samym zmusić firmę do wielu ustępstw czy to w sporze z Google, Samsungiem czy też HTC pod groźbą zakazu sprzedaży wielu produktów takich jak: iPhone, iPad, iPod i komputerów stacjonarnych oraz przenośnych Mac. Nic jednak mylnego, otóż firma AMD zrobiła dokładnie to samo co Google w przypadku HTC.Koncern z Sunnyvale wystosował do sądu rozpatrującego sprawę pismo, iż posiada prawa do patentów graficznych zastosowanych w urządzeniach Apple i jednocześnie pozwala firmie Cupertino na ich stosowanie. Sąd do czasu rozpatrzenia wniosku AMD, wstrzymał proces. Decyzję czy sąd uznał stanowisko AMD poznamy 15 listopada, kiedy rozstrzygnie się czy AMD uratowało Apple przed roszczeniami S3. Mimo wszystko wciąż na placu boju ze swoimi roszczeniami pozostają VIA i HTC.W tym miejscu może pojawiać się pytanie dlaczego AMD angażuje się w ten spór? Odpowiedź, jak wskazują eksperci może być prosta. Koncern Advanced Micro Device dostarcza dla Apple obecnie karty graficzne Radeon HD, które zajęły w Macach miejsce kart GeForce. Być może podobnej szansy zaczyna upatrywać AMD również w przypadku procesorów? Tego na razie nie wiemy, wiadomo jednak, że bezinteresowność w tej branży praktycznie nie istnieje, a smaczku sprawie może dodawać fakt, iż obecny prezes Apple - Tim Cook był wymieniany jako jeden z faworytów do objęcia w czasach "bezkrólewia" sterów w AMD.Więcej o sporach patentowych: S3 pozywa Apple o łamanie patentów i chce zakazu sprzedaży VIA pozywa Apple o naruszenia patentów. Apple grozi zakaz sprzedaży Google nabywa kolejne patenty od IBM - zbroi się i chroni partnerów Niemiecki sąd zakazł sprzedaży Samsunga Galaxy Tab Samsung Tab: podtrzymano zakaz sprzedaży w Niemczech

34% aplikacji na Androida wykrada dane

Według danych Kaspersky Lab, platforma Android to najpopularniejszy cel szkodliwego oprogramowania w wersjach mobilnych. Wzrost liczby szkodliwych aplikacji jest bardzo duży, w samym tylko wrześniu tego roku wyniósł 30%.Uwzględniając dane z października tego roku, Kaspersky Lab donosi, że aż 34% aplikacji przeznaczonych dla Androida wykorzystuje mechanizmy działające na niekorzyść użytkownika, w tym wykradające dane wszelkiego typu (kontakty, wiadomości tekstowe, współrzędne GPS, a nawet zdjęcia przechowywane na smartfonie). Niepokojącym faktem jest nie tylko liczba aplikacji, ale także fakt, iż można je znaleźć w Android Markecie.Specyfika ekosystemu tworzonego wokół urządzeń mobilnych, który w dużej mierze polega na aplikacjach pobieranych z sieci, stanowi znaczne ułatwienie działań dla przestępców. Jako przykład Kaspersky Lab podaje Trojan-Spy.AndroidOS.Antammi.b, który dostępny był w Android Markecie jako aplikacja do pobierania dzwonków i faktycznie spełniała tę funkcję, ale dodatkowo wykonywała szkodliwą czynność wykradania informacji ze smartfona. Inne aplikacje jak mobilny wariant trojana Zeus, są jeszcze bardziej niebezpieczne, gdyż naruszają bezpieczeństwo mobilnych operacji finansowych.Czy tak duży odsetek szkodliwego oprogramowania na Androida powinien nas dziwić? Raczej nie, zważywszy na fakt, iż jest to najpopularniejsza obecnie mobilna platforma, a także biorąc pod uwagę jej „otwartość”. Android Marketowi wielokrotnie zarzucano niedostateczną kontrolę procesu dystrybucji oprogramowania, który w przypadku konkurencyjnych platform jest bardziej restrykcyjny.Źródło: Kaspersky LabArt. zamieszczony za zgodą serwisu Techbyte.pl

Motorola Droid 4: pierwsze zdjęcia smartfona w sieci

Po tym jak Google wykupiło część Motoroli wszyscy wyczekują na pierwszy telefon, który będzie owocem współpracy obu firm. Czy Motorola Droid 4 będzie takim urządzeniem? Ciężko stwierdzić ponieważ prace nad smartfonem rozpoczęły się pewnie jeszcze przed wspomnianą transakcją. W każdym razie do sieci trafiły pierwsze zdjęcia kolejnej generacji Motoroli Droid o kodowej nazwie Maserati.Ciężko wywnioskować pełną specyfikację urządzenia z takich zdjęć. Wiadomo, że nowa Motorola posiadać będzie rozsuwana, pełną klawiaturę QWERTY, z pięcioma rzędami klawiszy. Wyświetlacz to 4-calowy ekran, według plotek może to być Super AMOLED Advanced. Design urządzenia przypomina nieco serię RAZR.Droid Maserati zostanie wyposażony w porty USB oraz HDMI, kamerę potrafiącą nagrywać wideo w rozdzielczości 1080p oraz przednią kamerę do wideokonferencji. Smartfon działać ma pod kontrolą systemu Android w wersji 2.3.5. Oczywiście wszyscy czekamy na aktualizacje do Ice Cream Sandwich.Więcej o nietypowych klawiaturach: Motorola i412: prosty telefon z klapką może być bardzo funkcjonalny Motorola Droid RAZR: cena i dane techniczne smartfona w cienkiej obudowie z kevlaru Motorola Fire: smartfon z klawiaturą QWERTY – premiera w Polsce Motorola Lapdock zamieni smartfona i tablet w laptop Na luzie: ewolucja logotypów znanych marek Google kupi firmę Motorola za 12,5 mld dolarów Motorola: tanie smartfony z systemem Android

Halloween w komputerach, smartfonach i tabletach

Jak co roku 31 października w wielu krajach obchodzone jest święto duchów - Halloween. Dzieci wędrują po okolicy w fantazyjnych strojach i odwiedzają swoich sąsiadów. Zewsząd rozlega się odgłos pukania do drzwi i radosne okrzyki: "cukierek albo psikus!". Przed niemal każdym domem dostrzec można lampion z dyni. Ulice udekorowane są tworzącymi mroczną, pełną grozy atmosferę rekwizytami.Choć nie jest to urzędowe święto, cieszy się ogromną popularnością. Szczególnie chętnie praktykowane jest w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Irlandii oraz Wielkiej Brytanii. Jednakże wpływ Halloween stopniowo rozszerza się także na inne państwa.Zwyczaj ten dotarł do Polski w latach 90. Od tamtej pory z roku na rok zyskuje coraz większe zainteresowanie łaknących dobrej zabawy dzieci i coraz więcej krytycznych opinii ze strony dorosłych, kultywujących tradycyjny, pełen powagi i zadumy dzień Wszystkich Świętych.Powstrzymanie dzieci od udziału w maskaradzie jest możliwe. Zatrzymanie oddziaływania innych kultur nie. Na ulicach polskich miast wciąż nie spotyka się wielu małych, pragnących słodyczy przebierańców. Jednakże moda na Halloween jest dostrzegalna. W kinach odbywają się seanse filmów grozy, organizowane są kostiumowe bale, w barach i klubach sceneria staje się bardziej mroczna, oddająca klimat święta.Święto Duchów w sieciHalloween celebrować można także podczas korzystania z internetu. Istnieją liczne witryny, na których zamieszczane są porady dotyczące zwyczaju (np. jak wyciąć dynię). Ponadto odnaleźć można tapety i wygaszacze ekranu, stworzone specjalnie na ten wyjątkowy dzień.Dużą aktywnością w obchodzeniu święta wykazali się użytkownicy Facebooka. Ponad milion osób (1.024.631) na łamach portalu deklaruje, iż "lubi" Halloween. Członkowie społeczności mogą czytać o licznych wydarzeniach związanych z wigilią Wszystkich Świętych. Ponadto maja szansę na korzystanie z bardziej lub mniej przerażających aplikacji. Ich lista jest bardzo długa.Nieco mniej zaangażowania zaprezentowali twórcy NK. Posiadacze kont zyskali możliwość rozsyłania specjalnych prezentów do swoich znajomym. Naturalnie nie za darmo. Każdy kto chce ofiarować wirtualny podarunek jest zmuszony do uiszczenia opłaty w wysokości od dwóch do czterech złotych.Odrobinę radości internautom postanowili zagwarantować twórcy syntezatora mowy Ivona. Stworzyli witrynę z halloweenową e-kartką. Użytkownik ma szansę na wpisanie własnych życzeń oraz sprawdzenie jak zabrzmią odczytane mrocznym, wampirzym głosem. Następnie projekt ten może zostać wysłany do znajomych na ich adres e-mail, Facebooka lub NK. Halloweenowe aplikacjeNa halloweenowy prezent mogą liczyć wszyscy fani gier firmy Polarbit. Z okazji święta twórcy zdecydowali się na obniżenie cen swoich produktów. Standardowo koszt aplikacji wynosi 2,99$, obecnie niektóre z nich pobierać można za 0,99$.Z okazji jaką jest Święto Duchów skorzystali także twórcy jednej z najbardziej popularnych aplikacji - Angry Birds. Obecnie każdy może zainstalować na swoim smartfonie halloweenową odsłonę gry. Dodatkową zaletą jest fakt, iż ta sezonowa wersja dostępna jest za darmo w Android Market.ZombieBooth 3D pozwala na przemienienie siebie lub swojego przyjaciela w zombie. Wystarczy mieć odpowiednie zdjęcie twarzy. Jego otwarcie przy pomocy oprogramowania sprawia, iż standardowa fotografia zamienia się w taką, która przedstawia żywego trupa.Dodatkową zaletą jest fakt, iż dodatek jest interaktywny. Wodzenie palcem po ekranie sprawia, iż zombie porusza głową. Zaczyna też gryźć, jeśli dłoń znajdzie się w nieodpowiednim miejscu. Odmienione zdjęcie można przesłać mailem lub dodać na Twittera. Inną aplikacją, również bezpośrednio związaną z nieumarłymi, jest budzik Zombie Clock. Jak podkreślają twórcy "oprogramowanie jest w stanie obudzić nawet zmarłego". Pytanie, czy ktokolwiek chciałby zaczynać dzień od wsłuchiwania się w odgłosy jakie zwykli wydawać nie do końca żywi ludzie.Dla tych, którzy wierzą w zjawy, niezbędnym dodatkiem będzie wykrywacz duchów. Aplikacja ma funkcję wykrywania głosów i lokalizowania paranormalnych istot. Tym, którzy nie wierzą, a chcą sprawić, by inni uwierzyli bez wątpienia przyda się Ghost Capture. Oprogramowanie pozwala na dodawanie duchów do fotografii. Dostępne jest czterdzieści różnych rodzajów mar. Posiadacze smartfonów, którzy lubią oddziaływać dźwiękiem (w tym wypadku krzykiem) będę usatysfakcjonowani mogąc wykorzystać iScare. I tym razem do przestraszenia swoich przyjaciół wykorzystać można własne zdjęcia. Jeśli znajomy będzie wpatrywał się w obrazek wystarczająco długo, dotknie odpowiedniego elementu lub będzie chciał obejrzeć kolejną fotografię (zależnie od ustawień) usłyszy przeraźliwy dźwięk i nie mniej straszne zdjęcie.Podobnych aplikacji można odnaleźć więcej w Android Market. Ponadto fani Halloween mogą pobierać rozmaite gry i tapety, których głównym motywem są dynie, potwory i nietoperze. Wybór dodatków jest niezwykle duży. Niewątpliwie nie można narzekać na brak - co najwyżej na nadmiar. Więcej newsów "na luzie": Na luzie: miniaturowy komputer z "prawdziwych" części Na luzie: Ctrl-Alt-Del - kawowy reset Na luzie: pozmieniane loga firm - rozpoznacie? Na luzie: piekielnie szybki samochodzik Na luzie: robot przyrządza śniadanie

Połowa rynku Androida pracuje na Microsoft

Steve Ballmer może być krytykowany przez ekspertów rynku IT, współpracowników czy akcjonariuszy, ale nie można mu odmówić talentu do zarabiania na rzeczach, z którymi Microsoft raczej nie jest kojarzony. A tak jest w przypadku platformy Android, z której Microsoft czerpie jak na razie spore zyski, przekraczające to co zarabia na Windows Phone.Według analiz, mobilna platforma Microsoftu może zdobyć już w przyszłym roku nawet 12% udziałów w rynku. Teraz jednak oczy wszystkich ekspertów rynkowych nie skupiają się tylko na nowej Nokii Lumia, a informacji o kolejnej umowie licencyjnej dzięki której Microsoft zarobi kolejne tantiemy od sprzedaży produktów z platformą Android.Poniższy diagram pokazuje zależności na rynku IT. Czerwone strzałki łączą firmy, które prowadzą między sobą spór o własność intelektualną, natomiast zielone - firmy, które zawarły umowy licencyjne. Jak widać Microsoft jest największym koncernem, który czerpie korzyści z umów z innymi firmami. Ostatnio zawarta umowa z tajwańskim Compalem, który produkuje sprzęt mobilny (tablety, smartfony) dla takich marek jak Lenovo, Acer, pozwoliła rozciągnąć Microsoftowi macki na 55% rynku Androidowego.Strategia zarabiania na licencjach według Microsoftu jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Tacy producenci jak Apple, według autorów diagramu (pracowników Microsoftu Brada Smitha i Horacio Gutierreza) grzęzną w niekończących się sporach, czym blokują zdrowy rozwój rynku mobilnego. Czy jednak Microsoft ma rację? W końcu diagram przygotowali pracownicy związani z firmą, a więc w żaden sposób nie mogący zagwarantować obiektywności.Najwięcej zarzutów mogą budzić patenty, które wymuszają opłaty licencyjne. Nie są to w większości przełomowe wynalazki, a na pewno nie można ich określić mianem know-how. Jednak i Apple ma w swoim arsenale „ciekawe” patenty, np. dopiero co przyznany patent na gest urządzenia polegający na przesunięciu suwaka po ekranie dotykowym, wykorzystywany podczas odblokowywania.Przyznawanie patentów na takie rozwiązania wydaje się być absurdalnym, w końcu gesty dotykowe są najbardziej naturalną metodą interakcji użytkownika z urządzeniem wyposażonym w ekran dotykowy.Źródło: Endgadget, 9to5MacArt. zamieszczony za zgodą serwisu Techbyte.pl

57 firm kupionych przez Google w 2011 roku

Porównując liczbę kupionych firm do wydanych na nie pieniędzy odnosimy wrażenie, że Google niekoniecznie celuje w spektakularnych przejęciach (wyjątkiem jest tu Motorola Mobility), a włączaniu do swoich struktur dużej liczby firm, które według Google dysponują ciekawym zapleczem technologicznym.Większość przejętych firm pasuje do modelu rozwojowego koncernu. Stawia on na usługi społecznościowe, wideo i wyszukiwanie, które korzystają z technologii chmury obliczeniowej.W tym samym okresie (styczeń-październik) ubiegłego roku Google mógł pochwalić się 40 przejęciami firm za 1,6 miliarda dolarów łącznie. Tegoroczna statystyka wskazuje na wzrost aktywności zakupowej koncernu z Mountain View. Nie uwzględniając jeszcze będącej w toku transakcji zakupu Motorola Mobility za 12,5 miliarda dolarów, Google nabył w tym roku już 57 przedsiębiorstw.Łącznie na te zakupy wydano 1,4 miliarda dolarów, a najdroższe w zestawieniu są ITA Software (676 milionów, oprogramowanie dla linii lotniczych, biur podróży - będzie dostępne w ramach usługi Google Flight Search), Zagat (151 milionów, przewodniki restauracyjne - wdrożone będzie do usług wyszukiwania Google Places) oraz DailyDeals (114 milionów, zakupy grupowe - będzie powiązane z Google Offers i Google Wallet). Za pozostałe firmy płacono średnio około 9,2 miliona dolarów.W przypadku niektórych inwestycji, Google musiał zobowiązać się do zapewnienia świadczenia przez firmy usług dotychczasowym klientom. Przykładem jest tu ITA Software, którego produkty wykorzystują Expedia, Kayak czy Microsoft.Dane pochodzą z kwartalnego raportu o finansach firmy, który został złożony w amerykańskiej komisji papierów wartościowych i giełd (SEC).Źródło: eweek.comArt. zamieszczony za zgodą serwisu Techbyte.pl

Google pod kontrolą przez 20 lat

Google zgodził się na kontrolowanie, przez trzecie firmy audytowe, swojej aktywności w ciągu najbliższych dwóch dekad. Porozumienie z Federalna Komisją Handlu jest wynikiem zeszłorocznych zarzutów związanych z niedostateczną ochroną prywatności użytkowników.Cała sprawa nabrała rozpędu gdy Google włączył swoją społecznościową usługę Google Buzz do poczty Gmail. Sama funkcjonalność, właśnie likwidowanego, Buzz polegająca na współdzieleniu się multimediami i innymi treściami nie budziła zastrzerzeń, jednak kontrowersje narosły wokół braku dostatecznej ochrony przed upublicznieniem adresów e-mail użytkowników z listy kontaktów.Ale to nie jedyny zarzut pod adresem giganta z Mountain View - firma wielokrotnie znajdowała się na cenzurowanym w ostatnich latach z powodu usługi wyszukiwarki a także Google Street View. W efekcie, np. w Niemczech niedostępne są widoki przechodnia w usłudzie Google Maps.Google zgodnie z zawartym porozumieniem będzie musiał dokładnie informować czy dane personalne są przekazywane innym instytucjom, podać jakie instytucje będą miały do nich dostęp i uzasadnić motywy swojego postępowania. Będzie musiał także uzyskać zgodę na takie działania. Powyższe obowiązki wymuszą zmianę dotychczasowej polityki prywatności Google.Porozumienie Google z Federalną Komisją Handlu weszło w życie w poniedziałek.Źródło: Chicago TribuneArt. zamieszczony za zgodą serwisu Techbyte.pl

YouTube Downloader: pobierz za darmo klipy wideo z popularnych serwisów - poradnik i download

YouTube Downloader jest bezpłatną i popularną aplikacją służącą do pobierania materiałów wideo z Internetu.Początkowo, tak jak na to wskazuje nazwa aplikacji, umożliwiała ona pobieranie wideoklipów z serwisu YouTube, wkrótce jednak do obsługiwanych portali dołączyły cieszące się nieco mniejszą popularnością strony takie jak: Bing Video, Blip.tv, DailyMotion, Facebook, Metacafe, Google Video, Yahoo Video, Livevideo, VodPod, Vevo, oraz wiele innych.Oprócz samego procesu pobierania materiałów wideo, YouTube Downloader oferuje również możliwość wyboru jakości pobieranego przez nas materiału (Normal, HQ, HD, oraz Best Available), a także docelowego miejsca jego zapisu na dysku komputera. Kiedy proces pobierania zostaje zakończony użytkownik otrzymuje możliwość wyboru formatu w jakim wideoklip zostanie oddany do dyspozycji.Standardowo każdy pobierany materiał jest zapisywany w niezmienionym formacie, czyli w postaci pliku FLV. Niestety nie każdy odtwarzacz potrafi sobie poradzić z tego typem formatu, dlatego twórcy aplikacji umożliwili zmianę formatu na inny. Konwersji pliku wideo można dokonać do najpopularniejszych formatów takich jak: MOV, MP4, 3GP, WMV, AVI, MP3, a także standardów kompatybilnych z urządzeniami przenośnymi.Kliknij aby pobrać YouTube DownloaderPoniżej prezentujemy filmowy poradnik, który przeprowadzi przez cały proces pobierania na dysk przykładowego klipu.Co ciekawe, w programie został zawarty niewielkich możliwości moduł edycji wideoklipów, a dokładniej pozwalający na korekcję dźwięku, dopasowanie poziomu głośności, a także usuwania zaznaczonych klatek z pliku wideo. W celu ułatwienia pracy użytkownikom, aplikacja dzięki wbudowanemu, niewielkiemu odtwarzaczowi wideo umożliwia podgląd pobranych przez nas materiałów.Na samym początku należy skopiować adres URL wybranego przez nas klipuW celu pobrania jednego z materiałów wideo, niezbędne jest jedynie skopiowanie adresu URL pożądanego przez nas klipu do pola zatytułowanego dla anglojęzycznej wersji "Enter the URL of the video you want to download", dla polskiej "Podaj link do wideo" - znajdującego się w głównym oknie aplikacji. Po wklejeniu do odpowiedniego pola adresu odnośnika do strony z plikiem wideo, możemy wybrać jakość pobieranego materiału wideo, oraz określić również inne czynności. Po kliknięciu na czerwony przycisk "Download" lub "Pobierz" wybrany przez nas materiał wideo będzie zapisywany na dysk twardy.Skopiowany przez nas adres URL kopiujemy następnie do programu i klikamy na pobierzNastępnie rozpoczyna się pobieranie wybranego przez nas materiałuNajnowsze wydanie aplikacji YouTube Downloader, zostało oznaczone numerem 3.4 i pojawiło się 11 października. W bieżącej wersji naprawiono restrykcje pobierania z serwisu YouTube, błędy w dźwięku występujące po konwersji materiału, oraz dodano kilkanaście nowych wersji językowych programu.Aplikacja jest dostępna całkowicie za darmo w polskiej wersji językowej. Oprócz standardowej, darmowej wersji Basic, twórcy rozwijają również edycję płatną Pro - skierowaną dla osób ceniących sobie pełną gamę opcji konfiguracyjnych, możliwość konwersji do większej liczy formatów i zaawansowane opcje ich konfiguracji, a także możliwość pobierania wielu materiałów wideo jednocześnie, oraz brak limitu prędkości pobierania. Niestety aplikacja jest dostępna jedynie dla systemów Microsoft Windows XP, Vista i 7.Jeżeli jednak nie chcecie dokonywać instalacji wspomnianej aplikacji na komputerze lub wasz system operacyjny jest niezgodny z programem, to polecamy odpowiednik dostępny on-line w postaci internetowego skryptu. Skrypt znajduje się na stronie KeepVid.com, a jego działanie jest niemalże identyczne jak w przypadku YouTube Downloader. Oczywiście skrypt charakteryzuje się ograniczoną funkcjonalnością, gdyż umożliwia jedynie pobranie wideoklipu na dysk twardy. Więcej plików: Dropbox - pliki w chmurze Mandriva Linux 2011 - funkcjonalny i darmowy system operacyjny LibreOffice - darmowy pakiet biurowy Jądro Linux 3.0 Wine - uruchom aplikacjie z Windows w Linux

Steve Jobs: 9 zaskakujących faktów z życia wizjonera

24 października na półki księgarni trafiła tworzona od 2009 roku biografia Steve'a Jobsa autorstwa Waltera Isaacsona. Na 571 stronach uwiecznione zostało ponad 100 wywiadów, z czego więcej niż 40 przeprowadzonych z samym założycielem Apple.Lektura książki pozwala na zgłębienie aspektów życia zawodowego oraz prywatnego Jobsa. Ponadto treść obfituje w nikomu dotąd nieznane ciekawostki dotyczące wizjonera. Poniżej prezentujemy dziewięć najciekawszych faktów.1. Jak powstała nazwa "Apple"Executek, Matrix, Personal Computer Inc. - to tylko niektóre z propozycji rozważanych przez współzałożycieli korporacji - Steve'a Jobsa i Steve'a Wozniaka. Nazwa "Apple" była sugestią pierwszego z mężczyzn. "Byłem na jednej z moich diet owocowych. Właśnie wróciłem z sadu jabłoniowego" - tłumaczył w wywiadzie. Wizyta na All One Farm okazała się dla niego wyjątkowo inspirująca. "Jabłko" wyparło wszystkie inne pomysły. 2. Clinton prosił Stevena o radę w sprawie skandalu z Moniką Lewinsky.Podczas długiej, prowadzonej nocą rozmowy Bill Clinton zapytał Steve'a Jobsa jak powinien postąpić w obliczu skandalu, który echem odbił się po całym świecie. Były szef Apple miał odpowiedzieć: "nie wiem czy to zrobiłeś, ale jeśli tak - powinieneś się przyznać". Jedyną odpowiedzią prezydenta było milczenie. 3. Dlaczego Jobs nosił czarne golfy?Po odwiedzeniu fabryki Sony w Japonii były szef giganta z Cupertino pozostał pod dużym wrażeniem uniformów noszonych przez pracowników. Uznał, iż dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie jednolitych strojów w Apple. Pomysł ten nigdy nie został wprowadzony w życie.Zamiennie Jobs postanowił stworzyć swój własny "strój roboczy". O pomoc poprosił projektanta z Kraju Kwitnącej Wiśni - Isseya Miyake. Chciał by jego ubiór był wygodny i zarazem stanowił wyznacznik charakterystycznego, niepowtarzalnego stylu. Tak powstał znany wszystkim czarny golf. 4. Barack Obama rozczarował byłego szefa AppleSteve Jobs był zwolennikiem Obamy. Proponował nawet, iż udzieli mu wsparcia w kampanii prezydenckiej. Pomysł ten wyraźnie nie spotkał się ze szczególnie dużym entuzjazmem ze strony głowy państwa.W wywiadzie z Isaacsonem Jobs stwierdził, iż Obama ma poważne kłopoty z przywództwem, bowiem albo obraża ludzi albo ich irytuje. Z wywiadu wynika, iż mężczyźni odbyli jedno 45-minutowe spotkanie. Podczas jego trwania były COE firmy oznajmił prezydentowi, iż z całą pewnością na swój urząd nie zostanie wybrany po raz drugi. Dodał też, że jego polityka biznesowa powinna być bardziej przyjacielska, z kolei reformowanie systemu edukacji bardziej stanowcze. 5. Jobs nie zgodził się na operację, która mogła uratować mu życieChory na raka trzustki mężczyzna konsekwentnie obstawał przy odrzucaniu możliwości poddania się operacji. Preferował bezinwazyjne działania. Przez długie miesiące usiłował zwalczyć nowotwór alternatywnymi metodami. Wśród nich znalazły się między innymi niekonwencjonalne diety, lecznicze zioła oraz akupunktura. 6. Były CEO Apple początkowo był przeciwny idei aplikacjiArt Levinson, jeden z pracowników korporacji przeprowadził wiele telefonicznych rozmów, podczas których usiłował przekonać Jobsa, iż aplikacje są niezwykle rozwojowym pomysłem. Jobs nie dostrzegał drzemiącego w nich potencjału. 7. Reakcja użytkowników na iPada wpędziła Jobsa w depresjęSposób w jaki iPad został przyjęty przez konsumentów zdecydowanie nie przypadł do gustu współzałożycielowi Apple. Początkowo urządzenie uznawano za rzecz niepotrzebną. Niewiele było osób, które wierzyły, iż ma ono realną szansę na to, by dobrze się sprzedać. Jak wspomina Jobs - nie od razu poradził sobie z nieprzychylnymi opiniami. Przeszedł nawet lekką depresję. 8. Steve Jobs lubował się w zadawaniu niestandardowych pytań podczas rozmów kwalifikacyjnychKandydaci walczący o zdobycie pracy w Apple podczas rozmów decydujących o przyjęciu często musieli mierzyć się z odbiegającymi od normy pytaniami. Ci którzy czuli się nadmiernie spięci lub odpowiadali w zbyt konwencjonalny sposób doświadczali tej mniej typowej części rozmowy.Jobs pytał między innymi o utratę dziewictwa oraz zażywane w przeszłości narkotyki. Niekiedy przerywał udzielającym odpowiedzi zaskakującym "gobble, gobble, gobble, gobble". 9. Współzałożyciel korporacji był gotów zrobić wszystko, by zniszczyć system AndroidJobs uważał, że Android to kradziony produkt. Zapowiedział, iż na zwalczanie konkurencyjnego systemu poświęci "ostatnie tchnienie i ostatniego centa z 40-miliardowego majątku Apple". Więcej o Stevie Jobsie: Stevve Jobs: poświęcę wszystko by zniszczyć Androida Steve Jobs: zmarł w wieku 56 lat Steve Jobs: oficjalne pożegnanie szefa Apple Steve Jobs: biografia ukaże się w październiku

Android 4.0 zmieni smartfony w konsole do gier

O tym, że rynek gier na smartfony ma się bardzo dobrze może świadczyć popularność takich gier jak chociażby Angry Birds, lub fakt powstawania coraz bardziej zaawansowanych produkcji. Android 3.0 pozwalał podłączać do urządzeń pady poprzez USB, co było całkiem ciekawym pomysłem. Skoro Ice Cream Sandwich miał być miksem tego co najlepsze w serii 2 i 3 sporo osób oczekiwało, że wsparcie dla padów powróci. I stało się.Jeden z programistów pracujący nad Androidem poprzez portal Twitter poinformował, że podłączając pad przez USB, a następnie smartfon do telewizora przez HDMI możemy zmienić Samsunga Galaxy Nexus w pełnoprawną konsolę.Oczywiście będzie do tego potrzebna przejściówka z micro-USB na USB, ale są to już sprawy groszowe. Trzeba przyznać, że takie rozwiązanie może (ale nie musi) dość sporo namieszać zarówno w sprzedaży Xperii Play jak i handheldów. To przecież smartfon Sony Ericcsona był do tej pory reklamowany jako smartfon idealny do grania.W przypadku handheldów trzeba przypomnieć że urządzenia te „żyją” na rynku po 5-6 lat, a patrząc na obecny postęp w przypadku smartfonów to wieczność, która bynajmniej nie będzie działać na korzyść Sony czy Nintendo.A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Chcielibyście zrobić ze swojego smartfona za parę tysięcy konsolę do gier?Więcej o Android 4.0 – Ice Cream Sandwich: Android 4.0 na tabletach: wiemy jak będzie wyglądał System Android 4.0 Ice-Cream Sandwich: premiera 19 października Jeden Android, by wszystkie złączyć - jesienią Android 2.4 to "Ice Cream Sandwich" Samsung Galaxy Nexus z Androidem 4.0 oficjalnie zapowiedziany

Steve Jobs: poświęcę wszystko by zniszczyć Androida

Dokładnie dzisiaj do księgarni trafiła pierwsza autoryzowana biografia niezwykłego wizjonera - Steve'a Jobs'a. W jej treści znalazło się jednak kilka zaskakujących fragmentów, które z pewnością zobrazują czytelnikom relację między firmą Apple a konkurencją.Autorem wspomnianej biografii jest Walter Isaacson, który spisywał ją od 2009 roku. W tym czasie Isaacson spotkał się z szefem "nadgryzionego jabłuszka" ponad 40 razy w celu przeprowadzenia kolejnych wywiadów czy też omówienia kolejnych fragmentów biografii.Jak zapewne się domyślacie w biografii oprócz istotnych spraw z życia Jobsa, działalności firmy Apple, opracowanych przez niego produktów i technologii znalazły się również odniesienia do konkurencji. Jobs ostro krytykował działalność takich firm jak Google czy też HTC, a wszystko za sprawą "zielonego robocika" - Androida.Relacje pomiędzy firmami Apple i Google były określane jako dobre, firmy wzajemnie ze sobą współpracowały. Doszło nawet do podjęcia wzajemnych działań w celu zapobiegnięcia rozszerzania dominacji Microsoft na rynku pecetów, urządzeń przenośnych i usług internetowych. Były prezes (CEO) Google - Eric Schmidt, piastował nawet niegdyś stanowisko jednego z dyrektorów w firmie Apple, a w późniejszym okresie zasiadał w zarządzie firmy.Losy i wzajemne relacje obydwu firm diametralnie się zmieniły po premierze smartfona iPhone i odpowiedzi firmy Google na to urządzenie i system operacyjny iOS, wydaniem systemu Android. To był przełomowy moment, gdyż od tej chwili obydwie firmy ze wzajemnie współpracujących podmiotów, stały się swoimi konkurentami. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, iż firmy rozpoczęły przeciwko sobie wzajemne batalie patentowe - których finału nie uświadczyliśmy do dzisiaj.W opublikowanej biografii czytamy autoryzowane słowa Jobs'a w których on sam stwierdza, że mobilny system Google Android jest kradzionym systemem i jest gotów w imię jego zgładzenia poświęcić cały majątek Apple i walczyć aż do swojej śmierci. - "Zniszczę system Android, bo to kradziony produkt. Jestem gotów rozpętać wojnę termojądrową aby to zrobić. Aż do mojej śmierci, poświęcę swoje ostatnie tchnienie i ostatniego centa z 40-miliardowejgo majątku Apple." Takimi słowami ówczesny szef Apple wyrażał się o produkcie firmy Google.W biografii znajdujemy również odniesienie do spotkania ówczesnego dyrektora generalnego Google - Erica Schmidt'a, który spotkał się z Jobsem w celu zażegnania konfliktu między obiema firmami. -"Nie chce waszych pieniędzy. Nawet jeżeli zaoferujesz mi 5 miliardów dolarów. Nie chce ich, mam ich mnóstwo. Chcę abyś przestał wykorzystywać nasze pomysły w Androidzie." - powiedział na spotkaniu Steve Jobs do Erica Schmidta.Jobs miał również wiele za złe firmom stosującym Androida m.in. HTC, która stworzyła swoją autorską nakładkę "HTC Sense" na interfejs wspomnianego systemu. Co ciekawe Steve nie przepuścił nawet byłemu prezesowi Microsoftu, mówiąc o Billu Gates'ie -"Bill ma płytką wyobraźnię i nigdy niczego sam nie wymyślił, dlatego też myślę, że bardziej komfortowo czułby się w filantropii niż w technologii. Gates po prostu bezczelnie ukradł pomysły innych."Te i wiele innych ciekawych słów Jobsa znajdziecie w wydanej dzisiaj jego biografii, do przeczytania której zachęcamy. Ze swojej strony powstrzymamy się od komentowania słów Steve'a Jobsa gdyż o zmarłych powinno mówić się albo dobrze, albo nie mówić wcale. Nie umniejszając zasług Jobsa, trzeba jednak dodać, iż sprawa pomiędzy firmami Apple, Google i Microsoftem jest dosyć pokrętna i krzywdzące byłoby wydawanie jakichkolwiek sądów w tej sprawie.Więcej o Steve Jobs: Steve Jobs: zmarł w wieku 56 lat Steve Jobs: oficjalne pożegnanie szefa Apple Steve Jobs: wizojoner i ekspert odchodzi, przychodzi Tim Cook Steve Jobs: biografia ukaże się w październiku

Microsoft: konto firmy na Youtube zostało zhakowane

Internautów odwiedzających Microsoftowy kanał na YouTube czekała w niedzielę niespodzianka. Konto zostało zhakowane, choć sam winowajca twierdzi, że nic takiego nie miało miejsca, a wszystkie materiały, także najnowsze kampanie reklamowe Microsoftu, usunięte. To kolejny, po niedawnym wgraniu na kanał Ulicy Sezamkowej 20 minutowego filmiku porno, tak poważny kryzys w usłudze YouTube.Zamiast oryginalnych materiałów Mirosoftu wstawione zostały krótkie klipy. Około godziny 23:00 w niedzielę wieczorem - kilka godzin po zauważeniu włamania - sytuacja na kanale wyglądała już dużo lepiej.Jednym z najprostszych wyjaśnień jest zbyt proste hasło, które wymyślono dla ochrony dostępu do konta Microsoft na YouTube.Włamywacz twierdzi, że nie zrobił nic złego. Po przejęciu kanału w jego opisie pozostawił następujące oświadczenie:“I DID NOTHING WRONG I SIMPLY SIGNED INTO MY ACCOUNT THAT I MADE IN 2006 :/.”Cóż to oznacza? Jeden z komentarzy na kanale sugeruje, że kiedyś (gdy YouTube jeszcze nie był tak ważnym serwisem) kanał ten był własnością „włamywacza”. W pewnym momencie Microsoft wymusił na administracji YouTube przekazanie mu tego kanału. Niestety, nie zatarto wszystkich śladów poprzedniego właściciela, między innymi adresu e-mail. Dzięki temu „włamywacz” mógł odzyskać prawa administracyjne i zrobić to czego bywalcy kanału Microsoftu na YouTube byli świadkami. Trudno powiedzieć, czy to wyjaśnienie jest słuszne, ale na pewno sugestia jest oryginalna.Jeszcze jedna z wersji zhakowanego konta MicrosoftuProblem niedostatecznego poszanowania prywatności użytkowników usług sieciowych, których działanie wiąże się z tworzeniem profili, głośny jest nie od dzisiaj. Jeśli wytłumaczenie związane z nieusuniętymi danymi pierwszego użytkownika okazałoby się prawdziwe, to mamy doskonały przykład, że procedura kasowania konta na YouTube nie jest dopracowana.Kanał Microsoft na YouTube w niedzielę około 23 wieczorem. Więcej o YouTube: YouTube Space Lab: czyli jak liznąć życia astronauty YouTube zmienia layout na "Kosmiczną Pandę" Polski teledysk w rozdzielczości 4K na YouTube YouTube: 6 urodziny i 3 mld wyświetleń dziennie
Karol Żebruń Karol Żebruń

Android 4.0 na tabletach: wiemy jak będzie wyglądał

Oficjalna prezentacja systemu Android 4.0 Ice Cream Sandwich już za nami. Wszyscy wyczekują zarówno pierwszych smartfonów wykorzystujących ten system jak i aktualizacji do obecnych na rynku urządzeń. Ale co z tabletami? Jak nowy system autorstwa Google będzie prezentował się na konkurentach iPada? Z pomocą przychodzą programiści, którzy dopadli pakiet SDK do Ice Cream Sandwich.Chodzi o to, że do pakietu przeznaczonego dla programistów (Android 4.0 SDK) dołączono emulator, który pozwala uruchomić na komputerze nowy system z zielonym robocikiem. Jednak najważniejszym faktem jest możliwość zmieniania wielkości ekranu co pozwala zobaczyć jak system będzie wyglądał na tablecie.Jako że interfejs użytkownika nie jest jeszcze w pełni przystosowany do tabletów, bo pierwsze urządzenia z nim zapowiadane są na koniec roku, widać pewne niedoróbki. Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy jest olbrzymia klawiatura ekranowa, która w finalnej wersji zostanie na pewno nieco pomniejszona. Poza tym system dość mocno przypomina znanego Honeycomba.Android 4.0 to prócz wprowadzenia ujednoliconych wersji dla smartfonów i tabletów szereg zmian w interfejsie. Po wielu sprzecznych informacjach wiadomo już że logowanie się przy pomocy rozpoznawania twarzy będzie możliwe. Prócz tego, aplikacja Ludzie ma przedstawiać informacje z różnych źródeł (Facebook, Google+, inne serwisy) dotyczące danego kontaktu. Ciekawą funkcjonalnością jest wbudowane zaawansowane zarządzanie przesyłem danych. Poprawiono również multitasking, przez co jest teraz bardziej intuicyjny.Ciekawą opcją jest również Google Beam. Aplikacja ta korzysta z dobrodziejstw NFC (Near Field Communications) z tym że nie służy jedynie do przesyłanie pieniędzy, a również zdjęć i innych informacji. Jeśli chcecie się przekonać jak Android 4.0 wygląda na tablecie obejrzyjcie poniższy filmik. Ostrzegamy, że przez fakt korzystania z emulatora płynność działania systemu pozostawia wiele do życzenia.Więcej o systemie Android 4.0: System Android 4.0 Ice-Cream Sandwich: premiera 19 października System Android zagrożony: Google przegrało proces z Oracle Jeden Android, by wszystkie złączyć - jesienią Samsung Galaxy Nexus z Androidem 4.0 oficjalnie zapowiedziany

Samsung Galaxy Nexus z Androidem 4.0 oficjalnie zapowiedziany

W Hongkongu zorganizowana została specjalna konferencja duetu Samsung i Google. To właśnie na niej oficjalnie został przedstawiony pierwszy smartfon z fabrycznie wgranym systemem Android 4.0 Ice Cream Sandwich.Od dawna wiadomo było, że Google zaprezentuje nam telefon z nowym systemem. Teraz wiadomo już na pewno, że nie będzie to Nexus Prime, a Galaxy Nexus. Jak można łatwo wywnioskować, sama nazwa wskazuje na połączenie marki kierowanej głównie do deweloperów z odnoszącym komercyjne sukcesy smartfonem Samsung Galaxy S II.Urządzenie, które pojawi się na rynku zarówno Europejskim, Azjatyckim jak i w Stanach Zjednoczonych w listopadzie tego roku, jest ucieleśnieniem wszystkich ujawnianych po kolei funkcji nowego Androida. Użytkownicy dostaną opcje takie jak rozpoznawanie twarzy (i co za tym idzie odblokowywanie ekranu przy odczytaniu wizerunku), panoramiczne zdjęcia wykonywane płynnym przeciągnięciem po fotografowanym obszarze, czy przesyłanie danych siecią NFC między innymi telefonami z Androidem.Co więcej, Google zapowiedziało, że choć Galaxy Nexus jest pierwszym telefonem z Ice Cream Sandwich, również starsze modele będzie można zaktualizować do tej wersji.Specyfikacja urządzenia: Ekran: 4,65" HD Super AMOLED Rozdzielczość: 1280 x 720 pikseli Procesor: dwurdzeniowy 1,2 GHz Pamięć RAM: 1GB Pamięć flash: 16GB / 32GB Akumulator: 1750 mAh Waga: 135g Wymiary: 135,5 x 67,94 x 8,94 mm Zakres: HSPA 21Mbps/HSUPA 5,76Mbps (850/900/1900/1700/2100), EDGE/GPRS (850/900/1800/1900), Aparat: 5 Mpix z fleszem (tylny), 1,3 Mpix (przedni) Nagrywanie wideo: 1080p Obsługiwane formaty wideo: MPEG4/H.263/H.264 Obsługiwane formaty audio: MP3/AAC/AAC/eAAC Łączność: WiFi 802.11 a/b/g/n, Bluetoot 3.0, NFC, USB 2.0 Dodatkowe informacje: wyjście słuchawkowe jack 3,5 mm, akcelerometr, cyfrowy kompas, żyroskop, barometr, czujnik światła, czujnik zbliżeniowy, moduł LTE, obsługa Google+

Platforma Android w natarciu

Google ma powody do zadowolenia. Ogłoszone w zeszłym tygodniu wyniki finansowe przekroczyły oczekiwania o jeden miliard dolarów i zamknęły się kwotą dochodów wysokości 10 miliardów. Potwierdziły się także szacunkowe dane o ponad 500 tysiącach aktywacji urządzeń z Androidem dziennie. Firma szykuje również kolejną odsłonę mobilnego systemu – Ice Cream Sandwich.Od maja tego roku liczba aktywowanych urządzeń z platformą Android zwiększyła się ze 100 do 190 milionów, co dało średnio 576 900 aktywacji dziennie. Smartfony i tablety z Androidem obecne są w ponad 200 sieciach komórkowych na świecie. Segment mobilny stanowi około 25% wszystkich zarobków firmy.Rozdrobnienie rynku Androida - 9 różnych wersjiDla porównania, Apple wprowadziło dotąd na rynek 250 milionów urządzeń, z czego 100 milionów to różne wersję iPhone. Przewaga nadal jest widoczna, ale wzrost Apple ma znacznie niższe tempo.Warto jednak zwrócić uwagę, że Apple ma lepiej rozwinięty ekosystem związany z platformą. Rozwój systemu iOS jest kontrolowany przez producenta, czego nie można powiedzieć o Androidzie. Mamy tu do czynienia ze znanym zjawiskiem fragmentacji. Każdy producent na własną rękę stara się modyfikować i dopasowywać do własnego sprzętu platformę, niekoniecznie pamiętając o wydanych przez Google aktualizacjach systemu. W efekcie Android na różnych urządzeniach może zachowywać się odmiennie, co stanowi problem także dla środowiska deweloperskiego.Google jest świadom narastającego problemu, o czym przypomniał podczas ogłoszenia wyników finansowych Larry Page. Przywołał on niedawny zakup Motoroli jako jeden z elementów walki o zabezpieczenie rozwoju Androida. Ma w tym pomóc również Android 4.0 (Ice Cream Sandwich), który będzie powrotem do systemu uniwersalnego, dla smartfonów, jak i tabletów.Zanim Android 4.0 zostanie odtrąbiony jako sukces, Google musi zadbać, aby stał się on odpowiednio popularny. A przyglądając się historii wprowadzania poprzednich aktualizacji przez operatorów sieci komórkowych, może mieć z tym bardzo duży problem.Oficjalna premiera kolejnej wersji platformy Android ma nastąpić już w tę srodę (19 października) w Hong Kongu. Prawdopodobnie wraz z nowym systemem pokazany zostanie referencyjny model smartfonu.Według przewidywań, Galaxy Nexus Prime ma być wyposażony w spory 4,65-calowy wyświetlacz Super AMOLED o rozdzielczości 1280 x 720 pikseli, 1,5 GHz dwurdzeniowy procesor oraz 1 GB pamięci RAM. Pozostałe spodziewane parametry to 5 megapikselowa kamera z funkcją kręcenia wideo 1080p, obsługa technologii NFC oraz 32 GB pamięci wewnętrznej. Obudowa ma wygiętą powierzchnię wyświetlacza, a jej grubość wyniesie 9 mm.Źródło: techcrunch.com, developer.android.comArt. zamieszczony za zgodą serwisu Techbyte.pl

System Android 4.0 Ice-Cream Sandwich: premiera 19 października

Po początkowym opóźnieniu premiery nowej odsłony najpopularniejszego mobilnego systemu operacyjnego Google Android, wreszcie poznaliśmy datę jego rozwiązania. System zadebiutuje dokładnie 19 października i co ważne Google zapowiada, iż jest to ostateczna data.Długo zapowiadany system Android 4.0 Ice-Cream Sandwich, jest niezwykle wyczekiwany a to nie tylko z powodu wprowadzenia nowych funkcji ale również z faktu, iż ma on ujednolicić wszystkie wersje systemów Android. W skrócie oznacza to, że Ice-Cream Sandwich połączy w sobie zarówno obecnie stosowany w smartfonach Gingerbread (wersja 2.X) oraz wykorzystywany wyłącznie w tabletach Honeycomb (wersja 3.X). Oznacza to tyle, że od czwartego wydania będzie funkcjonowała wyłącznie jedna wersja systemu, która z powodzeniem będzie działała zarówno w smartfonach jak i tabletach.Taki krok z pewnością został na Google wymuszony z powodu małej popularności i liczby urządzeniem pracujących pod kontrolą Androida 3.X. Grono producentów niekiedy wolało zastosować w swoich tabletach "smartfonową" wersję Androida, dostosowując ją jedynie do dużych ekranów.Teraz jednak takie zabiegi nie będą miały miejsca, gdyż nadchodząca wersja będzie przystosowana zarówno do tych mniejszych wyświetlaczy jak i tych o znacznie większej przekątnej. Również i problem z niekompatybilnymi aplikacjami ma się znacząco zmniejszyć. Nowa wersja to również odpowiedź przeglądarkowego giganta na premierę nowego iPhone, popartego nową wersją oprogramowania iOS. Oficjalna premiera systemu Android 4.0 zbiegnie się w czasie wraz z pierwszym urządzeniem pracującym pod kontrolą tegoż systemu, a mianowicie smartfonem Samsung Galaxy Nexus. Na 19 października o godzinie 10.00 czasu miejscowego w Hong Kongu zaplanowano imprezę inaugurującą zarówno premierę systemu jak i pierwszego urządzenia wykorzystującego ten system. Impreza będzie na żywo transmitowana w serwisie youtube pod adresem youtube.com/android.Przygotowania na premierę systemu Andorid 4.0 widać nawet przed siedzibą GoogleJaki będzie nowy Android i urządzenia na nim działające? Przekonamy się 19 października.Więcej o firmie Google i jej produktach: YouTube Space Lab: czyli jak liznąć życia astronauty - relacja Google zaoferuje użytkownikom nowe ... piwo Google Maps Helicopter View: lotnicza wycieczka HTC Evo Design 4G: dane techniczne smartfona

YouTube Space Lab: czyli jak liznąć życia astronauty – relacja

Zapewne niejeden z Was marzył o karierze astronauty. Droga do osiągnięcia tego celu jest niełatwa, jednak zawsze zaczyna się od pasji w poznawaniu otaczającego nas świata. Właśnie dla takich osób - w wieku 14 do 18 lat - YouTube, wraz z Lenovo oraz agencjami kosmicznymi NASA, ESA i JAXA, przygotował niezwykły konkurs. Jego laureaci odbędą między innymi lot w stanie nieważkości.YouTube Space Lab ma wyzwolić zainteresowanie otoczeniem i zachodzącymi w nim zjawiskami. Stąd pomysł, aby uczestnicy konkursu zaproponowali ciekawy eksperyment, który mógłby zostać przeprowadzony na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Dlaczego właśnie tam? To miejsce gdzie panują warunki mikrograwitacji (siły grawitacyjne są bardzo niewielkie), a wiele naturalnych dla nas zjawisk zachodzi w całkiem inny sposób niż ten jaki podpowiada nam nasza, przyzwyczajoną do dużej siły ciążenia, intuicja. Oficjalna prezentacja programu konkursu YouTube Space Lab odbyła się w Warszawskim Centrum Nauki Kopernik, które wraz z Minister Edukacji Narodowej, patronuje przedsięwzięciu.Udział w konkursie będzie więc okazją do pogłębienia wiedzy, ale również niezłą zabawą ze względu na oryginalny sposób zgłaszania prac konkursowych. Mają to być maksymalnie dwuminutowe prezentacje wideo, które zawierają objaśnienie eksperymentu z fizyki lub biologii napisane na tablicy lub np. przedstawiają symulację doświadczenia w sali lekcyjnej. Dokładne informacje jak należy opisać eksperyment znajdziemy w regulaminie Space Lab. Gotowe prezentacje należy do 7 grudnia tego roku przesłać na witrynę konkursową YouTube Space Lab. Uczestnicy podzieleni będą na dwie kategorie wiekowe: od 14 do 16 lat i od 17 do 18 lat. Prezentacje można przygotowywać samodzielnie lub w maksymalnie trzyosobowych zespołach.Na pomysłodawców najciekawszych eksperymentów czekają niesamowite nagrody. Szóstka najlepszych pojedzie w marcu przyszłego roku do Waszyngtonu na galę wręczenia nagród. Otrzymają oni laptopy Lenovo i, co zapewne najbardziej ekscytujące, szansę przeżycia lotu w stanie nieważkości.Główna witryna YouTube Space LabAle to nie wszystko. Z każdej z grup wiekowych wyłoniony zostanie po jednym zwycięzcy, który będzie mógł wybrać dodatkową nagrodę. Są to do wyboru wizyta i trening (w momencie gdy ukończy 18 lat) w Gwiezdnym Miasteczku na północny wschód od Moskwy lub odwiedziny w Japońskiej Agencji Kosmicznej (JAXA) i obejrzenie startu rakiety z wyspy Tanegashima w Japonii.Dwa zwycięskie eksperymenty będą przeprowadzone na pokładzie ISS, a ich przebieg będzie można śledzić na witrynie YouTube. Z pewnością jest o co walczyć.Organizatorzy spodziewają się ogromnego zainteresowania, a więc konieczne było zadbanie o znakomite gremium sędziowskie. W jego skład wszedł między innymi profesor Stephen Hawking oraz astronauci. Wpływ na wyniki będzie miała także społeczność YouTube, poprzez głosowanie na stronie konkursowej.Papierowa rakieta napędzana sprężonym powietrzem z plastikowej butelki poleciała na sam koniec sali. A jak zachowałaby się w stanie nieważkości? Wszelkie informacje jak i szczegółowy regulamin znajdziecie na stronie YouTube Space Lab. W tym miejscu pojawią się także, dodawane stopniowo przez Centrum Nauki Kopernik, filmy, które pomogą w przygotowaniu prezentacji, a także zainspirują w doborze odpowiedniej tematyki eksperymentu.Takie oto urządzenie pozwoliło nam na nowo poznać definicję grawitacji. Gorąco zachęcamy do udziału w YouTube Space Lab, a na zachętę dodajemy, że każdy uczestnik może przesłać nawet trzy propozycje eksperymentów. Zapoznaj się z pozostałymi relacjami: Polscy gracze triumfują w Samsung Euro Championship Samsung seria 7: wydajne notebooki na WCG 2011 Acer Aspire S3: ultrabooki wkraczają do Polski SanDisk: nowe produkty dla cyfrowej społeczności Nikon 1: nowy „rewolucyjny” standard w fotografii 1920 Bitwa Warszawska: pierwszy polski film 3D
Karol Żebruń Karol Żebruń

Google zaoferuje użytkownikom nowe... piwo

Korporacja Google swoim użytkownikom oferuje szeroki wachlarz rozmaitych funkcji. Poczynając od najpopularniejszej na świecie wyszukiwarki, poprzez pocztę, mapy, a na portalu społecznościowym kończąc. Jednakże wszystko to wydaje się dawać niewystarczającą satysfakcję właścicielom firmy. Nieustannie poszukują nowych ścieżek rozwoju. Ta, którą obrali ostatnio wygląda na szczególnie niekonwencjonalną.Korporacja postanowiła uszczęśliwić swoich użytkowników w nieco odmienny od wirtualnego sposób. Od teraz do swoich klientów będzie trafiać znacznie bardziej bezpośrednio - przez żołądek.Google zdecydowało się na rozpoczęcie współpracy z amerykańskim browarem - Dogfish Head. Efektem tego porozumienia jest nowe piwo - URKontinent. Trunek dzięki kawowej nucie oraz charakterystycznemu posmakowi czekolady z wiśniami smakuje w wyjątkowy sposób.Składniki, z których alkoholowy napój jest tworzony, pochodzą z najróżniejszych stron świata - dla przykładu - amarant z Południowej Ameryki, rooibos z Afryki, czy woskowica z Europy. Przyszli potencjalni degustatorzy nowego napitku mogą spodziewać się zwiększonej dwukrotnie w stosunku do typowego piwa dawki alkoholu. Obecnie URKontinenta skosztować można jedynie w pubie Dogfish Head w Delaware (jeden ze stanów w USA). Jeśli jednak zostanie dobrze przyjęty przez konsumentów, pojawi się także w pijalniach piwa w innych krajach. Google podkreśla, iż cały projekt traktuje raczej jak odrobinę dobrej zabawy. Nie planuje wkraczać na stałe do branży piwowarskiej. Więcej o Google: Google Maps Helicopter View: lotnicza wycieczka Google Chrome Zone: pierwszy sklep w Londynie otwarty Google Chrome Web Store w Polsce: motywy, dodatki i aplikacje do pobrania System Android zagrożony: Google przegrało proces z Oracle Google nabywa kolejne patenty od IBM - zbroi się i chroni partnerów Prognoza pogody w Google Maps

Google Maps Helicopter View: lotnicza wycieczka

Google Maps nie przestaje być najbardziej popularnym serwisem internetowym, udostępniającym zdjęcia i mapy miejsc położonych w rozmaitych zakątkach świata. Bez wątpienia amerykańska korporacja nie chce stracić pozycji lidera, wszak Od założenia serwisu w 2005 roku, wciąż dodawane są do niego kolejne udoskonalenia. Najświeższą funkcją, wzbogacającą portal, a przez to zwiększającą przewagę Google nad rywalami, jest Helicopter View. Pozwala ona internautom na przeżycie wirtualnego lotu helikopterem. Podczas jego trwania użytkownik zyskuje możliwość obserwowania ulic, budynków a nawet ukształtowania terenu w 3D. Wystarczy wyznaczyć trasę i włączyć tryb obrazu trójwymiarowego. Helicopter View zostanie automatycznie uruchomiony. Obraz można zatrzymać w dowolnym momencie przebiegu trasy, tak by dokładniej przyjrzeć się określonym jej fragmentom. Mniej interesujące miejsca da się bezproblemowo ominąć. Dla każdego, kto uzna, iż nowe udoskonalenie nie jest dla niego, istnieje opcja powrotu do dobrze znanego trybu 2D w każdym momencie. Ci, którym widok z helikoptera się spodoba muszą pamiętać o zainstalowaniu wtyczki Google Earth, bowiem bez niej Helicopter View nie zadziała. Więcej o Google: Google Chrome Zone: pierwszy sklep w Londynie otwarty Google Chrome Web Store w Polsce: motywy, dodatki i aplikacje do pobrania System Android zagrożony: Google przegrało proces z Oracle Google nabywa kolejne patenty od IBM - zbroi się i chroni partnerów Prognoza pogody w Google Maps