rockstar (strona 17 z 20)

GTA V kontra GTA San Andreas: porównanie gier, film przygotowany przez fanów

Już niebawem doczekamy się piątej części GTA, która wraz z czwartą należy do "drugiej generacji" ulicznej kradzieży aut w trójwymiarze.Ta pierwsza rozpoczęła się w 2001 roku za sprawą GTA III. Potem było jeszcze Vice City i San Andreas. O ile GTA III była znakomita i zaserwowała tak zwane "pierwsze koty za płoty", tak zarówno Vice City, jak i San Andreas okazały się wprost wyborne, zaś fani gier komputerowych do dziś nie potrafią zdecydować która z nich ostatecznie okazała się być lepszą produkcją.Nie wiadomo też jakie były pobudki Rockstara, ale piąta część GTA powróci do San Andreas, a przestrzenią naszych zmagań będzie miasto Los Santos, którego pierwowzorem było oczywiście Los Angeles - to słowa, które padły z ust ludzi z firmy Rockstar, zaś firma - wbrew opiniom niektórych graczy - nie wspominała póki co o dodatkowych arenach.Tymczasem w sieci pojawił się fanowski filmik, który... stara się udowodnić, że Rockstar sobie z nas nie żartuje, zaś stan San Andreas wcale nie zmienił się od czasu premiery pierwowzoru - ponad sześć lat temu.Oczywiście filmik należy traktować z przymrużeniem oka jako chociażby materiał podglądowy, który pokazuje jak długą drogę w kwestii wizualnej (ale nie tylko, zwróćcie uwagę na bogactwo otoczenia) przeszła seria Grand Theft Auto. Więcej o grze Grand Theft Auto V: Zobacz trailer zapowiadający GTA V GTA V: gra zapowiedziana, szczegóły od listopada Gry z przyszlości: GTA V GTA V w rok sprzeda 25 mln egzemplarzy Kogo spotkamy w GTA V?

GTA V wraca do Kalifornii - zobacz trailer!

Chaos informacyjny jaki pojawił się wokół piątej części Grand Theft Auto został zakończony - już wiemy, że podobnie jak GTA: San Andreas, akcja gry zostanie zlokalizowana w słonecznym stanie Kalifornia.Pierwsze informacje o trailerze pojawiły się pod koniec października. Dziś, punktualnie o godzinie 17.00 naszego czasu Rockstar Games opublikowało materiał filmowy, który możecie zobaczyć poniżej.Plotek była masa, a od 28. października - prócz Battlefield - branża żyła tą zapowiedzią. Zagraniczne serwisy prześcigały się w plotkach i domysłach na temat kolejnej części GTA. Kalifornia była jednym z pewniaków, ale wielu graczy upierało się co do powrotu do Vice City, a niektórzy wierzyli, że tym razem udamy się do samego Las Vegas.Inspiracją dla słonecznego miasta będzie oczywiście Los Angeles, natomiast jego nazwa - jeśli ufać billboardom widocznym na trailerze to Los Santos.Wygląda więc na to, że zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych może nas jeszcze pod wieloma względami zaskoczyć.Z materiału filmowego wynika również, że w grze prawdopodobnie ponownie pojawią się maszyny latające. Tradycyjnie zaś będzie policja, gangsterzy i pościgi samochodowe aut... z różnej półki i z różnymi możliwościami.Co ciekawe - wielu fanów na internetowych forach jest przekonanych, że bohaterem GTA V będzie... Tommy Vercetti tak dobrze znany miłośnikom Vice City. Kątem oka dostrzegają go na jednym z balkonów w trailerze, a w tonie narratora zauważają znajome cytaty.GTA V prawdopodobnie zostanie stworzone na tym samym silniku co GTA IV, jednak sami twórcy pokazali, że w Red Dead Redemption i L.A. Noire wciąż nie wycisnęli z niego wszystkiego.Nie wiadomo natomiast najważniejszego - kiedy gra będzie miała swoją premierę. Prawdopodobnie jednak w najbliższych dniach czeka nas cała lawina (sprawdzonych i niestety niesprawdzonych) informacji na temat kolejnej części jednej z najsłynniejszych serii gier w dziejach! GTA V już tuż tuż: GTA V: gra zapowiedziana, szczegóły od listopada Gry z przyszlości: GTA V GTA V w rok sprzeda 25 mln egzemplarzy Kogo spotkamy w GTA V?

GTA V: w rok sprzedane zostanie 25 mln egzemplarzy

Grand Theft Auto V jeszcze nie wyszło. Ba! Rockstar Games nie obiecało nawet prac nad produkcją, ale i tak analitycy rynku finansów prześcigają się w wyliczeniach. Wszyscy - jak jeden mąż - są zgodni, że GTA V nawet jeśli nie będzie największym kasowym przebojem w historii gier, to z pewnością znajdzie się w czołówce.Bardziej szczegółowe wyliczenia na ten temat zaprezentował Arvind Bhatia. Wierzy on, że tylko w pierwszym roku po trafieniu na sklepowe półki, piąta część Grand Theft Auto może sprzedać się w zawrotnej liczbie 25 milionów egzemplarzy. Źródeł sukcesu upatruje przede wszystkim w rynku konsol - Playstation 3 i Xbox 360. Twierdzi bowiem, że od 2008 roku, kiedy debiutowało GTA IV rynek ten zwiększył się kilkakrotnie, a w połowie 2012 roku (domniemany termin premiery GTA V) mieć będzie je około 90 milionów osób. Zdaniem analityka jasne jest, że nic na konsoli nie smakuje tak bardzo, jak szaleńcza kradzież samochodów w pięknym, wirtualnym mieście. Do tego oczywiście dochodzi rynek PC, choć w tym wypadku nie wiadomo czy Rockstar tradycyjnie nie zdecyduje się na pewne opóźnienia.Cóż - sukces finansowy gwarantowany. Pozostaje zapytać - na co czekają twórcy? Targi GamesCom: Niesamowity gameplay z Battlefield 3 Filmy z FIFA 12 i nowej... FIFA Street Epic Games tworzy 5 nowych gier Wiedźmin 2 obsypany nagrodami Pobierz demo i zagraj w Heroes VI

Budżet Take-Two uratowany dzięki RDR i L.A. Noire

Na łamach anglojęzycznej prasy o grach, ze szczególnym wskazaniem na serwis Gamasutra, zabrano się za finansowe podsumowanie ostatnich miesięcy. Na pierwszy ogień poszedł wydawca Take-Two.W telegraficznym skrócie chodzi o "Rockstar i przystawki". I nic dziwnego, bo rzeczywiście to właśnie Red Dead Redemption oraz L.A. Noire stały się motorami napędowymi budżetu firmy. "GTA na Dzikim Zachodzie" (skądinąd świetne, właśnie ukończyłem i polecam!) sprzedał się w niesamowitej liczbie 11 milionów egzemplarzy, a dodatek Undead Nightmare dorzucił kolejne 2 miliony, pokazując przy tym, że na DLC można zarabiać, jeśli tylko naprawdę się tego chce. Gra L.A. Noire sprzedała się w nakładzie nieco ponad 4 mln, lecz przypomnijmy, że swoją premierę miała dopiero w połowie maja tego roku. Jeśli chodzi o spektakularne sukcesy, to na tym niestety świętowanie w Take-Two się kończy. W amerykańskich przedsiębiorstwach czas płynie wedle własnych reguł, a rok nazywa się rokiem fiskalnym, ten zaś trwa już od dobrych kilku miesięcy. Firma w tym momencie zabiera się już za podsumowania pierwszego kwartału roku fiskalnego 2012. Dla przykładu - w pierwszym kwartale minionego roku (oczywiście fiskalnego) Take-Two zarobiło 28 milionów dolarów, w tym zanotowało stratę rzędu prawie 9 milionów dolarów. Nie przekłada się to obiecująco także na prognozy w kontekście całego roku.Poza brakiem spektakularych marek w ofercie, wielką wpadką był oczywiście Duke Nukem Forever, na którym wydawca w końcu (wbrew pierwszym prognozom) zarobił, ale zdecydowanie mniej niż oczekiwał. Firma jest jednak solidarna z Gearboxem i podkreśla, że nie można winić go za finansową zadyszkę Take-Two - wszak ostatecznie wyszli na plus.Nie jesteśmy wybitnymi ekspertami od ekonomii, ale za to dobrze znamy się na grach. Jeśli nasz serwis przypadkiem czyta jakiś pracownik Take-Two, podpowiadamy: GTA V zarobiłoby maaaasę pieniędzy. Więcej o grach: Piotr Fronczewski powraca w Twierdzy 3 Mass Effect 3 z trybem multiplayer Pandy mogą zostać nowymi bohaterami World of WarCraft Hard Reset - nowe obrazki, pierwsze opinie StarCraft II częściowo darmowy

Koniec Team Bondi, teraz zajmą się filmami

Nie tak dawno temu pisaliśmy o tym, że Team Bondi, twórcy L.A. Noire znaleźli się w poważnych tarapatach finansowych i grozi im bankructwo. Na szczęście zostali uratowani.Kilku naszych czytelników miało spory żal do Rockstara o to, że jednego ze swoich wykonawców (a zlecanie projektów jest w branży gier jak najbardziej powszechne) potraktowali tak bezpardonowo. Rockstar przyznał jednak, że współpraca z australijskim producentem była ciężka, między innymi ze względu na brak odpowiedzialności i swobodne podejście do dotrzymywania terminów przez jego pracowników.Po takiej antyreklamie ze strony jednego z największych wydawców na świecie losy firmy wydawały się przesądzone. Jednak okazało się, że ekipa Kennedy Miller Mitchell zdecydowała się wykupić studio, jak czytamy w branżowym serwisie Develop. Oczywiście po Team Bondi jako takim nie będzie już śladu. Nowy właściciel liczy bowiem na wchłonięcie najbardziej wartościowych pracowników, a tych mniej utalentowanych lub po prostu niechętnych do dalszej współpracy pożegna stosowną odprawą. Co ciekawe, firma KMM nie ma zbyt wiele wspólnego z grami, gdyż zajmuje się kinematografią (m.in. marką Mad Max). Wygląda na to, że albo się to zmieni, albo z pracownikami Team Bondi już niedługo spotkamy się na ekranach kin. I żeby była jasność - jeden z największych atutów L.A. Noire, czyli niesamowicie realistyczne skrypty odpowiedzialne za mimikę twarzy, był własnością zupełnie innej firmy, nie jest on więc przedmiotem transakcji. Więcej o grach: Komputer sam nauczył się grać w Civlization Czy w Windows 8 będzie można odpalić gry z Xbox 360? Pro Evolution Soccer 2012 - twórcy powielają błędy serii FIFA Dlaczego nowy Hitman powstaje już 6 lat Ubisoft: Nowa generacja konsol to nie tylko grafika

Twórcy L.A. Noire najprawdopodobniej są bankrutami

Jak się okazuje nie zawsze mariaż z wielkim producentem i wydawcą może popłacać, niech to będzie przestrogą dla polskich firm, a najlepszym tego dowodem jest Team Bondi - ekipa, która miała za zadanie przygotować największy hit tego roku.A przynajmniej wielu w to wierzyło. Dziś wiemy już, że L.A. Noire jest naprawdę niezłe, ale chyba nie wygra rywalizacji z kilkoma innymi produkcjami. Zupełnie niezależnie od jakości gry, jej twórcy wpadli w poważne problemy finansowe i prawdopodobnie czeka ich bankructwo.Takie informacje donosi forum serwisu NeoGAF - swoistego branżowego "pudelka". Jedną z wielu przyczyn miałoby być oczywiście odwrócenie się od australijskiego studia Rockstar, które nawet tworzenie pecetowej konwersji L.A. Noire powierzył zupełnie innej ekipie z Anglii. W sieci było głośno o tym, że Rockstar postrzega Team Bondi jako ekipę wybitnie niepoważną, a fakt, iż ich najsłynniejsza gra ujrzała światło dzienne, wynikał tylko z niezwykłego jak na wydawcę zaangażowania ze strony amerykańskiego koncernu. Z boku wygląda na to, że ludziom Team Bondi dostało się dokładnie to, na co zasłużyli, ale historia pokazała, że tego typu sytuacje wielokrotnie miały drugie dno. Więcej o grach: Komputer sam nauczył się grać w Civlization Czy w Windows 8 będzie można odpalić gry z Xbox 360? Pro Evolution Soccer 2012 - twórcy powielają błędy serii FIFA Dlaczego nowy Hitman powstaje już 6 lat Ubisoft: Nowa generacja konsol to nie tylko grafika

GTA V zostanie zapowiedziane lada dzień

O GTA V od pewnego czasu jest coraz głośniej, a i kolejne plotki dobiegają do nas z zagranicy. Tym razem kilka źródeł twierdzi, że kolejna część kultowej serii Grand Theft Auto zostanie zapowiedziana na tegorocznych targach GamesCom.Rockstar Games, choć ostatnio rozdrabnia się na coraz większą liczbę podwykonawców, ma pełne ręce roboty. Nie dalej jak dwa miesiące temu na sklepowych półkach pojawiło się L.A. Noire, a firma już ogłosiła, że pracuje nad wersją pecetową gry - tym zajmie się Rockstar Leeds. Do 2012 roku producent planuje też zdążyć z trzecią częścią przygód Maxa Payne'a.Nie zmienia to jednak faktu, że społeczna presja na GTA V jest olbrzymia. Trudno oczywiście prognozować, czy rzeczywiście będzie to "piąta" część gry, czy też raczej w myśl schematu powrót do Vice City (ja bym się nie obraził, a wy?). Istnieją również źródła upierające się przy teorii, że tym razem zagramy w Los Angeles - i to prawdziwym Los Angeles. W obliczu niedawnej premiery L.A. Noire wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Co za dużo Kaliforni (czy to w wersji z Dzikiego Zachodu czy z lat 40-ych XX wieku) to też niezdrowo. Choć póki co nie wiemy tak naprawdę nic, światowa prasa jest pewna - wszelkie wątpliwości zostaną rozwiane jeszcze w te wakacje. Więcej ze strefy gier: Kłótnie firmy Rockstar i twórców L.A. Noire Neverhood i Clayman powrócą po 15 latach Far Cry 3 wielki niczym dziesięć Far Cry 2 Call of Juarez: The Cartel - gameplay rozczarował GTA IV z nowym modem piękne niczym Battlefield 3

Grand Theft Auto: Liberty City w Google Maps

Fani serii Grand Theft Auto stworzyli za pomocą Google Stret View odzwierciedlenie Liberty City z czwartej części gry. Wielkie produkcje skupiają wokół siebie zwolenników dokonujących wielkich czynów. Jeśli jakimś cudem staracie się być na bieżąco z wiadomościami o dziele Rockstar Games, a mimo to nie słyszeliście o "The Trashmaster", dużo przed wami. Otóż wspomniany tytuł to nic innego jak trwający prawie 1,5h film zrealizowany tylko przy użyciu scen nagranych w GTAIV. Wszystkich niezorientowanych odsyłam do pełnej wersji zamieszczonej poniżej. The trashmaster (nouvelle version nouvelle... przez murakawaO filmie tym wiadomo jednak już od dłuższego czasu. Uświadomił on społeczności, że rozbudowane gry potrafią przyciągnąć fanów tworzących z nich prawdziwe arcydzieła. Przypominamy o tym, żeby ukazać kolejny wytwór miłośników gry Grand Theft Auto. Tym razem członkowie forum gta4.net przy pomocy ponad 80 000 zrzutów ekranu stworzyli Liberty City dostępne dla każdego bez konieczności posiadania gry. Wystarczy wejść na stronę http://www.gta4.net/map/ i za pomocą aplikacji Google urządzić sobie spacer po wirtualnym mieście. Przerost formy nad treścią? Z pewnością ludziom, którzy nie są fanatykami przygód Niko Bellicka mapa do niczego się nie przyda. Może jednak posłużyć jako doskonały przewodnik po grze, z zaznaczonymi lokacjami, NPCami i sekretami. Dla szczególnie dociekliwych znajdą się też ukryte smaczki, które twórcy zaimplementowali we własną kopię Liberty City. Dobry produkt to połowa sukcesu - oddana społeczność przyczynia się do tego, że pamięć o produkcji nie ginie. To widać na powyższym przykładzie. Potrzeba wielkich gier, żeby skłonić fanów do takich przedsięwzięć. Może i Wiedźmin 2 doczeka się nieoficjalnych, pomysłowych opracowań? Więcej o grach Rockstar Games: GTA V w styczniu 2012? L.A. Noire - gameplay i recenzja