Głośniki

Angielska Misja M31i

Firma Mission to brytyjski producent kolumn o całkiem dobrym stosunku jakości do ceny. Ich konstrukcje może nie są specjalnie audiofilskie, ale na pewno „dizajnerskie”. Większość produktów tej firmy stanowią kolumny o dobrze dobranym stosunku jakość/wygląd czego nie można powiedzieć o wielu producentach(choć uważam, że Sonus Faber to król na tym polu, jednak ich ceny są co najmniej niestosowne).
Produkty Mission są bardzo rozpoznawalne, ponieważ niemal wszystkie wyglądają tak samo od bardzo dawna. Moim celem jest przedstawić tutaj tanie kolumienki z serii M, a dokładniej model M31i.

Budowa

Mission M31i to kolumienki raczej spore jak na warunki biurkowe – 225x170x280mm(WxSZxG). Objętość obudowy to ok. 7 litrów. Niby niedużo, ale pamiętajmy, że mowa tu o kolumienkach, które z założenia nie mają grać pełnym pasmem. Głośnik średnio tonowy ma 130mm średnicy i niezbyt dużą amplitudę, porusza się dość swobodnie pomimo sztywnego resora – widać, całkiem niezły układ napędowy. Nie udało mi się niestety zidentyfikować producenta , jednak jest on zbudowany całkiem nieźle. Średnica magnesu jest zbliżona do średnicy głośnika, a dolny resor jest „wentylowany”. Głośnik jest celulozowy.
Na uwagę zasługuje wysokotonówka, która jest najtańszą konstrukcja Vify. Cechą charakterystyczną jest tu malutki neodymowy magnes, który rozmiarami przypomina monetę pięciozłotową. O ile „woofer” jest przykręcony do drewnianej(MDF o grubości blisko 3cm!) obudowy, to kopułka trzyma się na plastikowym przednim panelu, który zaś jest separowany miękkimi gumkami od drgającej obudowy.

 
   

Na brawa zasługuje sposób wykonania obudowy, w której to wszystko jest osadzone. Kolumna waży 4,5KG i jest niezwykle solidna. W środku widać wzmocnienia, które wydają się być niepotrzebne, jednak dobrze, że tam są – świadczy to o dbałości producenta. Okleina jest dobrze położona, a gniazda wysokiej jakości(jak na ten przedział cenowy). Największym mankamentem konstrukcji są maskownice. Bardzo łatwo je połamać, ponieważ są zrobione z cienkiego i niezbyt mocnego plastiku. Obudowa to typ bass-reflex, „wydmuch” umieszczono z tyłu, co powoduje spore problemy z ustawieniem. Skrzynka wytłumiona filcem.

Zwrotnica, słów kilka

Mission w każdej swojej konstrukcji pozwala na korzystanie z bi-wiringu bądź bi-ampingu, co rzekomo ma poprawić jakość odtwarzanego dźwięku(faktycznie widać efekty). Jeżeli ktoś posiada wzmacniacz czterokanałowy, to warto sprawdzić konfigurację, w której dwa kanały tworzą jeden. Ja osobiście skorzystałem ze wzmacniaczy Harman Kardon. Efekt jest widoczny, wysokie są jakby spokojniejsze, ostatecznie jednak odsłuchy prowadziłem na pojedynczym wzmacniaczu.
Aby dowiedzieć się czegoś o zwrotnicy warto sprawdzić płynność przechodzenia pomiędzy średnimi, a wysokimi. W tym celu użyłem płyty testowej Denona. Kolumny zaczynają grać liniowo od 70Hz(producent mówi o 65Hz +/- 3dB, więc nie jest źle) a kończą na 20KHz. Ich zwrotnica jest bez wątpienia jedną z lepszych w tej klasie. Filtry są bardzo strome, a fazy głośników dopasowane. W żadnym przypadku nie słychać wyraźnego przejścia pomiędzy średniotonowcem, a kopułką. Zwrotnica nie odcina dołu pasma i 4Hz są widoczne na głośniku. Zwrotnicę zbudowano z niezłych elementów i jest bardzo rozbudowana jak na tak tanie kolumny(jeśli dobrze zauważyłem mamy tam dwa filtry drugiego rzędu). Producent naprawdę się przyłożył do tych kolumn.
Przeszukując internet łatwo się dowiedzieć, że M31i są następcami M31. Mission podaje, że te dwie kolumny różni jedynie częstotliwość podziału. Za „i” kryje się „improved”, ponoć nowy podział lepiej brzmi.  

Odsłuch

Odsłuch podzielę na dwie części. W części pierwszej znajdzie się odsłuch na biurku, czyli wszelkiej maści gry i filmy, a do tego oczywiście dźwięk z komputera, kolumny na podstawkach 20cm – później wyjaśnię dlaczego.
 Drugi odsłuch przeprowadzony został w ustawieniu optymalnym. Odległość od ściany z tyłu to ok. 60cm(świadomie rezygnuję z basu) zaś po bokach jakieś 2m. Odległość między kolumnami to ok. 1,8m. Kolumny na wysokości głowy, skręcone o ok. 45*, niepochylone w tył. Pomiędzy nimi szafka. Urządzenia Harmana(CD - HD710, Wzmach – HK1200) po tuningu. Kable głośnikowe XLO.

I – biurko

Mówiłem, że wyjaśnię dlaczego ustawiłem kolumny na 20cm podstawkach. Powód jest dość prosty, a w zasadzie są to dwa powody. Pierwszy, wysokotonówka powinna być na wysokości głowy lub zbliżonej. Dwa, z racji odwróconej konfiguracji kolumny wchodzą w silną interakcję z blatem biurka. Innymi słowy tony wysokie odbijają się od blatu i zniekształcone trafiają do ucha. Podstawki sprawę załatwiają.
Biurka są zazwyczaj przysuwane do ścian, więc bassreflex siłą rzeczy musiał się znaleźć przy ścianie. Spowodowało to straszne wybicie ok. 200Hz, co owocowało efektem pustego pudła. Paskudna sprawa. Producent wiedział, że jego kolumny będą w większości ustawiane na półkach więc dodał zatyczki do bassreflexu. Zmiana o 180*. Dźwięk był akceptowalny, a nawet bardzo dobry. W filmach oczywiście brak uderzenia, ale za to dialogi są najsilniejszą stroną tych „pudełek”. Cecha ta uwidacznia się również w grach. Wyraźnie słychać, że gry są nagrywane w studiach i to często bardzo nieudolnie(w domyśle MassEffect). Pierwsze co się rzuca w ucho to nieco ocieplona średnica, bardzo służy to nagraniom rockowym i metalowym, gdzie gitara elektryczna nabiera tzw. „mięsa”.
W grach dodatkowa wysokotonówka stanowi jednak problem. Gry nie są nagrywane doskonale i wysokie potrafią ukłuć w ucho i to bardzo dotkliwie, nie wiem na ile jest to wina karty i sterowników, a na ile samej gry, ale niesmak pozostaje.

II – optymalnie

Pierwsze co włączyłem to znana w kręgach audio Cesaria Evora. Jej głos jest trudny nawet dla droższych kolumn. Tutaj Missiony niestety się nie popisały. Pogrubienie, które było słychać na biurku dalej jest widoczne i mamy do czynienia z nieprzyjemnym „dudnieniem”, gdyż wokalistka śpiewa bardzo niskim głosem. Drugą płytą był „Black Album” Metallicy. Tutaj pogrubienie dźwięku się przydało. Wokal w pełni męski(w małych kolumnach często można zaobserwować odchudzenie wokali), gitary mięsiste, a i bas się pojawił. W nagraniach jazzowych już nie było tak różowo. Wysokotonówka daje o sobie znać. Przyzwyczajony do nieco droższego Seasa wyraźnie słyszę „suchość” góry. To przeszkadza. „The Wall” Floydów zagrało idealnie. Spodziewałem się, że pogrubiony i nieco wysuszony dźwięk będzie przeszkadzał, ale tak nie było. Nie ma co się rozpisywać. Dźwięk na tej płycie był idealny.
Krótko mówiąc. Rock, metal – tak. Reszta – niekoniecznie.
Nie słuchałem nagrań pop-artystów, albowiem takowych nie posiadam, a słuchanie mp3 skutkowało zmieleniem słuchu poprzez skompresowaną górę pasma, choć przy mniejszej kompresji pojawiały się przyjemne dźwięki.


Czy warto?
Wielu ludzi za 550zł zdecyduje się na zakup zestawu 2.1 lub nawet 5.1. Nie winię ich, dźwięk kolumn takich jak Mission m31i nie każdemu pasuje – to oczywiste. Ja mogę powiedzieć jedynie, że kolumny wydają się być bardzo uniwersalne i niemal wszędzie trzymają poziom. Jeśli ktoś nie słyszał kolumn za 3000zł to będzie zadowolony z „emek”. Najbardziej mi przeszkadzało brzmienie muzyki klasycznej, reszta jest bardzo dobra(pamiętajmy, że mowa o kolumnach za 550zł).
Osobiście uważam, że Mission M31i nie mają konkurencji w przedziale 500~800zł(chyba, że M32i :)).

Plusy

  • świetna obudowa
  • pogrubienie dźwięku(w nagraniach rockowych)
  • wyraźna, acz nie natarczywa góra pasma
  • piękna(jak na tę cenę) średnica
  • wygląd
  • ogólna dbałość producenta o szczegóły
  • stosunek jakość/cena
  • kolumny do komputera "jak w mordę strzelił" :)


Minusy

  • maskownice
  • pogrubienie dźwięku(w muzyce klasycznej)
  • nieco wysuszona góra pasma
  • plastikowa ozdoba nie każdemu może przypaść do gustu


Cena: 550~600zł(bez przesyłki)

Komentarze

4
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    _nick_
    0
    Bardzo dobra recka, gratulacje. IMO to lepszy wybór niż Z-2300 Logitecha. Ciekawe jak się mają do kolumn Microlab w podobnej cenie.

    Co do pisowni, pisze się Metaliica'i, a nie Metallicy, ponieważ jest samogłoska na końcu wyrazu.

    Nie podano na jakiej karcie dźwiękowej były testowane kolumny.
    • avatar
      Konto usunięte
      0
      Bardzo fajnie napisana recka.
      Nie ma sie do czego przyczepic. Szczegolnie, jesli nie oczekuje sie wielostronnicowego artykulu, taka ilosc zawartych informacji oraz ich jakosc w stosunku do objetosci sa dobrane prawie idealnie:)
      Tak trzymac!
      pozdrawiam
      • avatar
        Konto usunięte
        0
        Bardzo dobrze napisana recenzja.