Naukowcy przeprowadzili trzy badania, w których zebrali odpowiedzi od ponad tysiąca osób z Wielkiej Brytanii i USA. Uczestnicy mieli średnio 36 lat. Analizy pokazały, że tzw. relacje paraspołeczne, czyli jednostronne przywiązanie do twórców internetowych albo fikcyjnych bohaterów, mogą w pewnym stopniu zaspokajać potrzeby emocjonalne w sposób podobny do tradycyjnych znajomości.
WIDEO
Badacze zwrócili uwagę na jeszcze jeden efekt: oglądanie internetowych gwiazd bywa dla części osób skuteczniejszym "poprawiaczem nastroju" niż kontakt ze słabymi więziami społecznymi. Chodzi o relacje z ludźmi, z którymi mamy raczej luźny, codzienny kontakt, na przykład z sąsiadami czy współpracownikami.
Relacje paraspołeczne w liczbach
Aż 52 proc. ankietowanych oceniło, że łączy ich silna relacja paraspołeczna, a 36 proc. zadeklarowało poczucie bliskości z YouTuberem. Część uczestników opisywała też wrażenie, że fikcyjne postacie dają im poczucie bycia lubianym i rozumianym. Jednocześnie autorzy podkreślili, że wyniki nie oznaczają wyższości relacji internetowych nad najbliższymi więziami - najlepiej potrzeby emocjonalne nadal spełniały mocne, dwustronne relacje, takie jak związek romantyczny lub bardzo bliska przyjaźń.
W badaniu zauważono również zależność związaną z negatywnymi doświadczeniami. Gdy respondenci przywoływali sytuacje, w których ktoś bardzo bliski zranił ich uczucia, część z nich jeszcze bardziej skłaniała się ku przekonaniu, że relacje paraspołeczne trafniej odpowiadają na ich potrzeby emocjonalne.