Użytkownicy aplikacji mobilnych 14 polskich banków zaatakowani
W sklepie Google Play pojawiły się dwa bardzo niebezpieczne programy - „CryptoMonitor” oraz „StorySaver”.
Właściciele urządzeń mobilnych to obecnie łakomy kąsek dla cyberprzestępców. Coraz chętniej wykorzystujemy smartfony i tablety do bankowości elektronicznej i ujawnione właśnie niebezpieczeństwo związane jest z tą kwestią. W sklepie Google Play pojawiły się dwie aplikacje, których ukrytym celem jest wykradanie dostępu do kont bankowych.
Jak informują przedstawiciele firmy ESET, chodzi o „CryptoMonitor” mającą służyć do śledzenia cen kryptowalut oraz „StorySaver” do pobierania z Instagrama tzw. stories, czyli krótkich historii użytkownika z ostatniej doby.
Niestety, prócz przedstawionych funkcjonalności programy są w stanie wyświetlać powiadomienia systemowe wyglądające identycznie jak te generowane przez aplikacje bankowe, fałszywe formularze logowania do rachunków bankowych, a nawet przechwytywać wiadomości SMS zawierające kody do autoryzowania transakcji online.
„Wykrywamy obie aplikacje jako zagrożenie Android/Spy.Banker.QL i uniemożliwiamy jego instalację. Jak pokazują nasze dane, ponad 96% wykrytych przypadków pochodzi z Polski (pozostałe 4% mają swoje źródło w Austrii).” – Kamil Sadkowski, analityk zagrożeń z ESET
ESET poinformowało już Google o wykrytych zagrożeniach. Niestety, do momentu usunięcia aplikacji zostały one pobrane przez polskich użytkowników kilka tysięcy razy. Co gorsza, sprawa dotyczy aż 14 banków.
Jeśli korzystaliście z niebezpiecznych aplikacji (i jednocześnie z bankowości elektronicznej) to koniecznie powinniście nie tylko je usunąć, ale i dokładnie zweryfikować historię swojego rachunku z ostatniego miesiąca.
„Jeśli korzystasz z zainfekowanych aplikacji, musisz natychmiast ją usunąć. Zła wiadomość jest taka, że jeśli ją zainstalowałeś, a masz na swoim urządzeniu jedną z czternastu wybranych aplikacji bankowych, oszuści mogli nie tylko dostać się do Twojego rachunku bankowego, ale też wyprowadzić z niego Twoje pieniądze.” – Kamil Sadkowski, analityk zagrożeń z ESET
Źródło: ESET