Serii Razer Blade raczej nikomu nie trzeba obecnie przedstawiać, ale z dziennikarskiego obowiązku i tak to zrobię. To laptopy kierowane do graczy i twórców, którzy poza wydajnością cenią sobie jeszcze właśnie kulturę pracy, mobilność i design. To trochę tak, jakby połączyć jakość wykonania i mobilność produktów Apple (MacBook Pro) i funkcjonalność oraz wydajność laptopów z systemem Windows, który naturalnie jest tutaj obecny. Wszystko to w atrakcyjnym, zwłaszcza jeżeli nie przepadam za "jabłkową bielą", ciemnym i matowym odcieniu, przełamanym jedynie przez charakterystyczne ciemnozielone (i podświetlane!) logo Razer.
Na potrzeby testów został do mnie wysłany model Razer Blade 16 RZ09-0581, zatem praktycznie topowa konfiguracja z najnowszym Intel Core Ultra 9 386H, nadal najszybszym mobilnym GPU GeForce RTX 5090 (24 GB) i powiedziałbym, że skromnymi w tym przypadku 32 GB RAM (a także 2 TB SSD). Sprawdziłem go pod każdym użytkowym względem i zapraszam do zapoznania się z recenzją.
Przetestowaliśmy prawdopodobnie najlepszy telewizor w 2026 r. - Sony BRAVIA 9 II
W tym artykule:
- Razer Blade 16 bryluje w kwestii wyglądu i jakości wykonania
- Razer Blade 16 to nowoczesny pakiet złączy i najwyższy poziom szybkości komunikacji
- Panel OLED w Razer Blade 16 to rozwiązanie niemalże bezkompromisowe
- Razer Blade 16 zaskakuje czasem pracy na baterii i kulturą układu chłodzenia
- Wydajność Razer Blade 16 jest pewnym kompromisem
- Razer Blade 16 - po raz kolejny najlepszym laptopem roku?
Razem z laptopem otrzymałem nową podstawkę chłodzącą - Razer Laptop Cooling Pad. To dedykowane rozwiązanie dla laptopów Razer, choć powinno się też sprawdzić z innymi laptopami. W przypadku podłączenia jej do Razer Blade 16 dostępny staje się profil z jeszcze wyższą wydajnością i laptop zarządza obrotami wentylatora w podstawce. Można też synchronizować podświetlenie podstawki z laptopem, a dodatkowo zyskujemy dwa złącza USB typu A (z tyłu podstawki są trzy takie złącza, ale ją samą też trzeba podpiąć do laptopa, stąd zyskujemy tylko dwa dodatkowe złącza). Podstawa pojawia się na zdjęciach, ale nie była używana podczas testów laptopa.
Razer Blade 16 bryluje w kwestii wyglądu i jakości wykonania
Już sam sposób pakowania laptopów Razer daje jasno do zrozumienia, że to zupełnie inny rodzaj produktów niż typowe laptopy gamingowe, czy tym bardziej sprzęt do pracy. Blade 16 w 2026 r. zapakowano w tak minimalistyczny karton, że w pierwszej chwili zastanawiałem się, "co to za sprzęt przyjechał na testy?!". W środku tego ochronnego opakowania czeka jeszcze mniejszy już faktycznie ozdobny karton z laptopem i osobny z jego zasilaczem. Sprzęt znajduje się w materiałowym pokrowcu, ale trochę szkoda, że dodatkowa osłona ekranu nie jest w tym przypadku ściereczką do ekranu (część konkurencji tak robi), bo zdecydowanie takie akcesorium by się przydało.
Konstrukcja laptopa jest niemożliwie wręcz zgrabna, jeżeli mamy świadomość tego, co skrywa się w jego wnętrzu. Razer zdecydowanie nie rzuca słów na wiatr, chwaląc się, że to najsmuklejszy laptop gamingowy. Wysokość zamkniętego laptopa waha się od 15 do 17 mm, co faktycznie rywalizuje ze sprzętem od Apple, a nie z, bywa, że nawet, dwukrotnie grubszymi laptopami dla graczy (o takiej specyfikacji). Ta wysokość uwzględnia już 3-4 mm prześwitu, jaki generują gumowe nóżki, aby laptop mógł pozyskiwać świeże powietrze dla układu chłodzenia, zatem w ręce zdaje się być jeszcze smuklejszy. W konsekwencji jego równie rekordowo niska waga (2,1 kg) nie robi aż takiego wrażenia, gdy laptopa weźmiemy w ręce (jest zbyt \"skondensowany\"). W praktyce jednak oznacza to, że nie będzie nam ciążyć w aktówce albo plecaku, jak robią to typowe laptopy dla graczy, ważące 2,5-3 kg.
Matryca otwiera się maksymalnie do kąta 135 st. i mimo swej smukłości (3 mm) jest odpowiednio sztywna. Bez problemu otworzymy ją jednym palcem bez unoszenia reszty laptopa (jest specjalnie wyfrezowany fragment krawędzi ułatwiający otwieranie), a raz obrana pozycja nie zmienia się pod wpływem np. podniesienia laptopa. Pokrywa, tak jak i reszta obudowy, została wykonana z anodowanego aluminium (z domieszką magnezu i krzemu), które Razer określa mianem "klasy lotniczej" (lekkie i wytrzymałe). Wszystkie elementy obudowy są wykonane za pomocą procesu frezowania CNC, co przekłada się na znakomitą sztywność całej obudowy. Są niestety też wady takiego podejścia - w połączeniu z tak mocnymi podzespołami cała obudowa stanowi dodatkowy wymiennik ciepła i potrafi się mocniej nagrzać. Dodatkowo nieco mniej matowa powierzchnia pokrywy ma tendencję do zbierania odcisków palców (tu właśnie przydałaby się ściereczka). Co ciekawe, pulpit roboczy laptopa zdaje się być na nie całkowicie odporny.
Po otwarciu pokrywy od razu w oczy rzuca się ogromny touchpad - rozpościera się od dolnej krawędzi aż po przycisk spacji, co daje 10 cm wysokości, podczas gdy na szerokość zajmuje niemal połowę laptopa (15 cm). Jego działanie jest bardzo specyficzne i jeżeli wcześniej używaliście zwykłych laptopów, to chwilę zajmie wam przyzwyczajenie się. Otóż reaguje on na dotyk (jak ekran w telefonie), co jest interpretowane jako lewy przycisk myszy, a do tego można go wcisnąć (jak klasyczne touchpady), co uznawane jest za prawy przycisk myszy niemalże na całej jego powierzchni. Niesamowicie zwiększa to precyzję pracy, gdy już się do tego przyzwyczaimy. Klawiatura też wyróżnia się na tle typowych laptopów - mimo niskiego profilu mamy tu wyraźny skok klawisza (1,5 mm) i dobrze odczuwalny moment aktywacji. Zastosowano tu mechanizm szybkiego powrotu (tactile snap), co nadaje jej sprężystości, a do tego klawiatura ma pełne N-Key Rollover, zatem każdy przycisk jest rejestrowany niezależnie i to z częstotliwością 1000 Hz (jak w dedykowanych klawiaturach dla graczy).
Nie oznacza to jednak, że nie dało się tego zrobić lepiej – w laptopie, który ma łączyć gaming i rozwiązania kreatywne, bolesny jest chociażby brak klawiatury numerycznej. Strzałki są obecne, ale w wersji kompaktowej (cztery przyciski ściśnięte w jednym rzędzie). Mnie osobiście nieco irytował też przycisk zasilania zaraz obok przycisku "Del" - ustawienie, aby laptop przechodził w tryb uśpienia lub hibernacji po wciśnięciu tego przycisku zdecydowanie się tu nie sprawdzi z uwagi na ryzyko przypadkowego wciśnięcia. Pochwalić natomiast trzeba podświetlenie - nie tylko ze względu na legendarną już możliwość personalizacji ustawień świecenia w ramach oprogramowania Razer (oraz synchronizacji z innymi peryferiami), ale w związku z wygaszeniem wszystkich klawiszy, które nie są aktywne podczas przytrzymywania przycisku funkcyjnego ("Fn") - mały detal, a cieszy.
Razer Blade 16 to nowoczesny pakiet złączy i najwyższy poziom szybkości komunikacji
Po obu bokach laptopa wyprowadzono złącza i wśród nich cieszy obecność aż trzech standardowych USB-A (wszystkie w wersji 3.2 drugiej generacji, zatem do 10 Gbps). Nie mogło też zabraknąć USB-C i tego typu złącza są obecne dwa, przy czym w praktyce jedno z nich to Thunderbolt 4.0, a drugie to najnowszy Thunderbolt 5.0, co jest ogromną przewagą względem laptopów opartych o tańsze procesory AMD - przynajmniej z punktu widzenia twórcy treści (do 120 Gbps transferu lub 80 Gbps z jednoczesną obsługą nowszych ekranów 8K), choć możliwość podłączenia prawdziwego RTX 5090 32GB w formie e-GPU też dla graczy będzie kuszącą opcją. Naturalnie oba USB-C pozwalają na ładowanie laptopa (z mocą do 100 W), zatem do zwykłej pracy lub mniej wymagającego grania nie musimy nawet używać fabrycznego zasilacza.
Jest też slot na karty SD (UHS-II - zmierzyłem 290 MB/s) oraz klasyczne HDMI 2.1 i combo miniJack dla sprzętu audio. Pod względem nagłośnienia jest znacznie lepiej niż w klasycznym laptopie z Windowsem (trzydrożne głośniki stereo), ale jeśli mam być szczery, to nadal daleko tu do brzmienia, jakie oferują laptopy Apple. Najbardziej brakuje niskiego zakresu, za który mają odpowiadać dwa dedykowane woofery. Góra brzmi w porządku i Blade 16 zdecydowanie gra czysto i donośnie (zmierzone 86 dBA), zatem jest to ogólnie pozytywny aspekt testowanego laptopa, ale do słuchania muzyki i tak polecam doposażyć się w słuchawki. W filmach i grach nagłośnienie sprawdza się całkiem dobrze.
Równie nowocześnie prezentuje się kwestia łączności bezprzewodowej, co przynajmniej do pewnego stopnia usprawiedliwia brak złącza sieciowego RJ45. Razer postawił na układ Intel BE200, zatem adapter Wi-Fi 7 na M.2 (2230), który pozwala na komunikację w kilku zakresach jednocześnie (z trzech, które obsługuje). W teorii do 5,8 Gbps, ale w praktyce zwykle połowę tego, co i tak jest lepszym wynikiem niż 2,5 GbE w przypadku kabla sieciowego. Jest też Bluetooth 5.4, co oznacza wsparcie dla oszczędniejszych zestawów słuchawek (będą dłużej pracować na baterii) i możliwość podłączenia jednocześnie dowolnej ich ilości.
Panel OLED w Razer Blade 16 to rozwiązanie niemalże bezkompromisowe
Panele organiczne od kilku lat są już standardem w wysokiej klasy laptopach, ale nie oznacza to, że nic się w tej materii nie poprawia. Wprost przeciwnie - OLED w ostatnich latach przeżywa prawdziwy wyścig zbrojeń, wynikający z wkroczenia na ten rynek drugiego gracza i jak zwykle w takiej sytuacji najwięcej zyskują konsumenci. Razer Blade 16 w 2026 r. wyposażono w panel Samsung AMOLED (RGB) o złotych proporcjach 16:10, o przekątnej 16" i o rozdzielczości 2560x1600 px. Oferuje przy tym odświeżanie na poziomie 240 Hz i jeżeli przełącznik GPU przestawimy na stałe na dedykowaną kartę, to możliwe będzie też korzystanie z adaptacyjnego odświeżania NVIDIA G-SYNC w zakresie 48-240 Hz. Tu w sumie warto podkreślić, że jest to zaawansowany przełącznik Optimus, zatem laptop może w locie przepinać panel pomiędzy układem zintegrowanym a dedykowanym GPU, bez konieczności restartowania laptopa.
To jednak nie koniec zalet. Jak na panel OLED przystało, mamy tu natychmiastowy czas reakcji, z którego też wynika niski poziom opóźnień przetwarzania obrazu (zmierzony input lag wychodzi poniżej 3 ms!). Jest też obsługa HDR (z certyfikatem VESA DisplayHDR True Black 1000) i tutaj moje odczyty przekraczają 1150 nitów dla pomniejszych jasnych punktów, podczas gdy pełnoekranowa biel to 420 nitów. Jest to na tyle wysoki wynik, aby za dnia przezwyciężyć refleksy na błyszczącej matrycy, pod warunkiem że nie korzystamy z "ciemnych trybów". Taki edytor tekstu prezentuje się bardzo dobrze, ale oglądanie filmów czy granie "za dnia" dalekie jest od komfortowego - to niestety brutalna prawda o błyszczących powłokach matrycy. Natomiast w zaciemnionym pomieszczeniu taka błyszcząca matryca odwdzięcza się krystalicznością obrazu i większą soczystością barw. Wtedy też zachwyci nas nieskończony kontrast (idealna czerń), jaki zawsze oferują OLEDy.
Pod względem odwzorowania kolorów jest perfekcyjnie. Zmierzone 100 proc. pokrycia gamutu DCI-P3 oraz 90 proc. Adobe RGB oznaczają niesamowicie soczysty obraz i gotowość do pracy z edycją fotografii lub filmów. Fabryczna kalibracja certyfikowana przez renomowaną markę Calman również wypada tak dobrze, jak obiecuje producent - zmierzony przeze mnie błąd odwzorowania to średnio 1.07 dE, co oznacza, że błędy nie są widoczne gołym okiem. Jeżeli zapewnimy sobie odpowiednie warunki do pracy lub gry (choć częściowe zaciemnienie pokoju), to trudno będzie oderwać się od tak pięknego obrazu (zwłaszcza w HDR).
Razer Blade 16 zaskakuje czasem pracy na baterii i kulturą układu chłodzenia
Zasilacz dołączony w zestawie waży 700 g i kolejne 100 g to przewód zasilający, zatem razem z laptopem nadal mieścimy się w 3 kg wagi sprzętu wrzuconego do np. plecaka - to rewelacyjny wynik w tym segmencie sprzętu. Moc zasilacza to 280 W, co pozwala ładować laptopa nawet pod pełnym obciążeniem, a przy lekkim użytkowaniu po około 30 minutach poziom baterii podniesie się z 5 proc. do ponad 50 proc. Ładowanie do pełna (90 Wh) to niespełna 80 minut i wystarczy wam to na praktycznie cały dzień pracy biurowej. Nowy procesor Intela pod tym względem to klasa sama w sobie i obecnie lider branży dla architektury X86. Moje pomiary w trybie oszczędzania energii wykazały prawie 9 godzin pracy na baterii w teście Office (jasność 50 proc.), 4 godziny podczas oglądania filmów (jasność 100 proc., głośność 50 proc.) oraz ponad 2 godziny grania (jasność 50 proc., 30 FPS).
Równie imponująco prezentują się odczyty z sonometru - 39 dBA mierzonych na poziomie uszu (ok. 50 cm od ekranu) już świadczy o cichej pracy, ale dodatkowo jest to szum bardzo niski w kwestii częstotliwości, zatem subiektywnie wydaje się jeszcze cichszy. Po odpięciu zasilania, gdy stosowane są znacznie bardziej restrykcyjne limity mocy, głośność nie przekracza nawet 33 dBA, co oznacza, że możecie sobie swobodnie grać/renderować na wykładzie i nikt nie będzie niczego podejrzewać. Temperatury też są przy tym całkiem w normie - obudowa od spodu potrafi się nieco rozgrzać i po 30 minutach gry na środku stabilizuje się na 45 st. C. Co jednak istotne, wszystkie obszary używane podczas grania czy też pracy (miejsca, w których trzymamy dłonie) nigdy nie przekraczają 32-33 st. C, co pozwala na używanie laptopa Razer Blade (2026) w bardzo komfortowy sposób.
Wydajność Razer Blade 16 jest pewnym kompromisem
Jeśli oczekiwaliście, że laptop z GeForce RTX 5090 na pokładzie zaoferuje wam wydajność identyczną jak PC z taką samą kartą, to mam dla was dwie złe wiadomości. Pierwsza to fakt, że laptopowy GeForce RTX 5090 to bardziej odpowiednik wydajności desktopowego GeForce RTX 5070 Ti, ale wyposażony w 24 GB zamiast 16 GB vRAM (co realnie podnosi jego użyteczność w aplikacjach kreatywnych oraz daje większy zapas pamięci np. na mody w grach). To w sumie nie powinno dziwić, skoro cena stacjonarnego GeForce RTX 5090 (samej karty) przekracza obecnie wartość całego laptopa Razer Blade 16 w testowanej konfiguracji… Druga kwestia to limity energetyczne i tutaj nawet na tle części mobilnej konkurencji Razer Blade 16 nie oferuje aż tyle "zapasu mocy".
Wydajność laptopa jest ściśle powiązana z możliwościami jego systemu chłodzenia, a ten zwykle jest powiązany z fizycznymi rozmiarami laptopa. Inżynierowie Razer Blade i tak stawali na głowie, aby laptop o niespełna 15 mm wysokości był w stanie odprowadzić blisko 200 W ciepła, a do tego robić to tak cicho, jak wykazałem powyżej. Niestety fizyki nie da się oszukać i tutaj laptopy o często cały centymetr grubsze pozwalają na znacznie więcej - chociażby stałe utrzymanie 170 W poboru energii przez GPU, podczas gdy Razer dynamicznie dawkuje moc w zakresie od 140 do 165 W, w zależności od tego, ile w danym momencie energii potrzebuje procesor. Tutaj też warto pochwalić wybór nowego CPU Intela - ten zadowala się znacznie mniejszą dawką energii niż chociażby starsze serie Intel Core i9 13-14. generacji, jednocześnie oferując w grach zbliżoną lub nawet nieco wyższą wydajność.
Pamiętajmy jednak, że mówimy o sprzęcie wyposażonym w najnowszy układ graficzny NVIDIA, oparty o architekturę Blackwell - to oznacza dostęp do najnowszej odsłony NVIDIA DLSS 4.5, zatem najbardziej zaawansowanego upscalingu i dynamicznego generatora klatek. Dzięki temu nawet taka nieco "stłumiona" specyfikacja często pozwoli w pełni wykorzystać potencjał 240 Hz odświeżania wbudowanej w laptopa kapitalnej matrycy OLED - nawet jeżeli zechcemy grać na wręcz futurystycznych ustawieniach z wykorzystaniem Path Tracingu (śledzenie ścieżek promieni w czasie rzeczywistym - fotorealistyczne przedstawienia światła, cieni i odbić). Sprawdziłem sześć najnowszych i najbardziej wymagających gier w takich właśnie ustawieniach, a do tego jeszcze poczciwego Counter-Strike’a 2, aby zaprezentować, jak laptop wypada w przypadku gier bardziej obciążających procesor. Poniższych wyników nie da się interpretować inaczej niż jako rewelacyjne.
Bez podpierania się generatorem klatek zwykle balansujemy w okolicy optymalnych 60 FPS, a po aktywacji DLSS Multi Frame Generation zwykle to odświeżanie staje się limitem klatek. Naturalnie takiej wydajności nie uświadczycie po odpięciu zasilania - wtedy limit energetyczny karty spada do 40 W i trzeba się nastawić na granie przy średnich ustawieniach detali (i to granie niezbyt długie, co już odnotowałem wcześniej). Dodatkowo sprawdziłem, jak na wydajność w grach wpływa streamowanie rozgrywki i jeżeli wykorzystamy do tego układ graficzny Intel, to praktycznie nie ma spadku FPS w samej grze (sam procesor też ma zapas wątków do obsługi aplikacji do streamowania).
Tutaj też dobrze wypada wbudowany system mikrofonów i fabryczna kamera (FHD@30 FPS) - na nagraniach nie słychać szumu laptopa, a obraz nawet w średnim oświetleniu prezentuje się poprawnie. Oczywiście nie zastąpi to dedykowanego zestawu do streamowania, ale na początek powinno wystarczyć. Fabryczna kamera wspiera też logowanie za pomocą twarzy (Windows Hello), jako że doposażono ją w diodę IR.
W zastosowaniach kreatywnych i profesjonalnych jest w sumie nawet lepiej - mobilny GeForce RTX 5090 nie tylko wyróżnia się tu pojemnością vRAM, ale też samą ilością jednostek CUDA i Tensor (tych jest niemalże tyle, co w GeForce RTX 5080 na PC). Dzięki temu w aplikacjach, takich jak Davinci Resolve Studio, Blender czy też w całym pakiecie Adobe pracuje się niesamowicie komfortowo i to nawet na bardzo dużych projektach, choć tu lepiej sprawdziłby się wariant z 64 GB RAM. Co istotne, procesor utrzymuje wysokie taktowanie nawet przy pełnym obciążeniu, a chłodzenie laptopa pozwala na praktycznie nieustanną i stabilną pracę pod takim obciążeniem, co potwierdzają testy 3DMark poniżej.
Naturalnie jest to obecnie jedna z najlepszych konfiguracji do pracy z AI - niezależnie czy będzie to wspomaganie się modelami językowymi czy też wykorzystywanie generatywnej AI podczas pracy projektowej. W tym przypadku mobilny GeForce RTX 5090 zwyczajnie nie ma sobie równych, a przy lekkich zadaniach laptop ma do dyspozycji jeszcze całkiem mocne NPU (jednostki neuronowe) zaszyte w samym procesorze Intela. W szczególności podczas pracy na baterii jest to niezwykle przydatny dodatek, ponieważ zużywa znacznie mniej energii na potrzeby tych mniej obciążających zadań AI. Poniżej wyniki testów Procyon w tym właśnie zakresie.
Sprawdziłem, jak Razer Blade 16 (2026) wypada w SPEC Workstation 4.0 i trzeba przyznać, że jest naprawdę dobrze - naturalnie zbliżone wyniki uzyskamy na połowę tańszym PC, ale takiego PC nie wrzucicie na szybko do plecaka i nie pójdziecie z nim na spotkanie z klientem.
W testowanym modelu wykorzystano SSD ze średniego segmentu - Lexar NM790. To nośnik bez wbudowanej pamięci DDR ale z HMB 3.0 (wykorzystuje pamięć systemową). Jego wyniki są w porządku, choć przyznam, że od tej klasy laptopa oczekiwałbym czegoś ciut lepszego. Warto zaznaczyć, że w laptopie jest jeszcze jeden wolny slot M.2, zatem w przyszłości można dołożyć kolejnego SSD.
Niestety tak samo nie można rozbudować pamięci operacyjnej - z uwagi na wysoką prędkość (9600 MT/s) jest na stałe wlutowana obok procesora (to pamięć LPDDR5X, zamiast standardowej pamięci w kościach SO-DIMM). Z tego względu bardzo rozważnie radzę podchodzić do wybrania wariantu pamięci względem naszych potrzeb. Do grania 32 GB jest bardzo w porządku, ale do pracy warto rozważyć opcję z 64 GB, nawet pomimo obecnych cen pamięci.
Razer Blade 16 - po raz kolejny najlepszym laptopem roku?
Po tygodniu spędzonym na testach najnowszego Razer Blade 16 z wielkim smutkiem będę musiał powrócić do mojego służbowego laptopa i dodatkowego komputera stacjonarnego "do zadań specjalnych i grania". To chyba najlepiej oddaje kwintesencję tego, czym jest Razer Blade 16, zwłaszcza w testowanej konfiguracji z RTX 5090 - połączeniem zalet, jakie oferują typowe (niezbyt wydajne) ultrabooki, i wydajności, jaką zapewnia (niezbyt mobilny) komputer PC. Nie ukrywam też, że zwyczajnie jestem zauroczony designem tego sprzętu, dbałością o detale w kwestii jego wykonania oraz ogólnym poczuciem prestiżu, jaki dostarcza. Nie napotkałem w zasadzie żadnej sytuacji, w której bym stwierdził, że brakuje mi wydajności, albo że mobilność tego sprzętu mogłaby być większa. Balans, jaki udało się osiągnąć Razerowi jest wprost legendarny - jak zwykle zresztą.
Nie jest to jednak sprzęt bez wad - bezsprzecznie wolałbym tu zobaczyć bardziej satynową lub nawet całkowicie matową powłokę panelu OLED, aby nie trzeba było wytężać wzroku w jaśniejszych pomieszczeniach. Palcująca się pokrywa też mogła zostać wykonana nieco lepiej i brak możliwości rozbudowy RAM trudno nie uznać za wadę. Jest też kwestia ceny - za testowany egzemplarz trzeba na ten moment zapłacić ponad 23 tys. zł, co jest kwotą wysoką, nawet jak na obecny kryzys cen pamięci (której tutaj, przypominam, mamy 32 GB RAM, 24 GB GDDR7 i jeszcze 2 TB SSD!).
Nadal da się dostać za mniej niż 20 tys. laptopy, które oferują nawet ciut wyższą wydajność, ale odbędzie się to znacznym kompromisem po stronie kultury pracy oraz mobilności. Jeżeli zatem szukacie najlepszego sprzętu MOBILNEGO do grania i pracy, to w moim odczuciu będzie to właśnie testowany Razer Blade 16 (i w konsekwencji też jego większy brat Razer Blade 18) z obecnego roku. Do samego grania nawet wariant z GeForce RTX 5070 Ti Laptop (12 GB) będzie super wyborem, a do grania i amatorskiej pracy kreatywnej optymalny wybór to wariant z GeForce RTX 5080 Laptop (16 GB).
Laptopa Razer Blade 16 (2026) w konfiguracji z GeForce RTX 5090 i 32 GB RAM wyróżniam odznaczeniem Super Produktu, a także dodatkowo Super Mobilności, Jakości oraz Designu.
Razer Blade 16 (2026) z GeForce RTX 5090 warto wybrać, jeżeli:
- szukasz sprzętu, który idealnie łączy mobilność z wydajnością;
- zależy ci na stonowanym (mniej gamingowym) designie;
- cenisz sobie wysoką jakość wykonania;
- jakość obrazu w laptopie jest dla ciebie kluczowa;
- szukasz sprzętu o wysokiej kulturze pracy pod obciążeniem.
Nie warto wybierać Razer Blade 16, jeżeli:
- najważniejsza dla ciebie jest wydajność w stosunku do ceny;
- często używasz laptopa w bardzo jasnym otoczeniu;
- cenisz sobie opcję dołożenia RAM w przyszłości.
Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Razer. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść, ani wglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.