Program Artemis a księżycowy lód. Naukowcy ostrzegają przed skażeniem

Planowane misje załogowe NASA na Księżyc mogą przynieść nie tylko przełom w eksploracji, ale też nieoczekiwane straty dla nauki. Badacze alarmują, że lądowania w rejonie południowego bieguna mogą zanieczyścić lód, w którym potencjalnie zachowały się ślady procesów ważnych dla zrozumienia początków życia na Ziemi.
Lądownik na KsiężycuLądownik na Księżycu
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Radosław Kosarzycki
Naukowcy przyglądają się ryzykom związanym z misjami księżycowymi realizowanymi w ramach programu Artemis. Z dostępnych zapowiedzi wynika, że NASA planuje sprowadzić astronautów w okolice południowego bieguna Księżyca, a w dłuższej perspektywie uruchomić tam stałą infrastrukturę. Taki scenariusz oznaczałby serię kolejnych lotów i lądowań na powierzchni Srebrnego Globu, a więc także powtarzające się oddziaływanie pojazdów na lokalne środowisko.
W centrum zainteresowania zespołów naukowych znalazł się metan uwalniany podczas lądowania. Grupa badawcza kierowana przez Silvio Sinibaldiego, specjalistę ds. ochrony planetarnej z Europejskiej Agencji Kosmicznej, zwróciła uwagę, że gazy z silników mogą docierać do lodowych złóż na biegunach i je zanieczyszczać. Problemem są zwłaszcza potencjalnie obecne w lodzie prebiotyczne cząsteczki organiczne, które mogły przetrwać tam miliardy lat i mieć kluczowe znaczenie dla badań nad tym, jak mogło narodzić się życie na Ziemi.
Według analiz szczególnie wrażliwe są wiecznie zacienione kratery w pobliżu biegunów. To właśnie tam ma zalegać lód zawierający materiał pozostawiony przez dawne zderzenia planetoid i komet. Naukowcy opisują te miejsca jako wyjątkową "kapsułę czasu" – rezerwuar związków, które mogły odegrać rolę w tworzeniu warunków sprzyjających powstaniu życia na naszej planecie.

Milion satelitów na orbicie? To koniec badań wszechświata

Sinibaldi podkreślał, że choć organiczne molekuły w Układzie Słonecznym są znane m.in. z obserwacji planetoid, nadal nie ma pełnej odpowiedzi na pytanie, jak zaczęły działać w sposób charakterystyczny dla organizmów żywych. W jego ocenie księżycowy lód, pozostający w dużej mierze nienaruszony przez miliardy lat, może być unikatowym źródłem wiedzy o prebiotycznej chemii – i właśnie dlatego ryzyko skażenia takich depozytów jest tak istotne.
Zespół badawczy wsparł się symulacjami komputerowymi, które wskazują, że metan z lądowników może rozchodzić się po Księżycu zaskakująco sprawnie. Francisca Paiva, główna autorka badania, wyjaśniała, że na pozbawionym atmosfery Księżycu ruch takich cząsteczek przypomina serię balistycznych "skoków". W efekcie substancje uwolnione na południu mogłyby dotrzeć aż w okolice północnego bieguna w ciągu dwóch księżycowych dni.
Największe zagrożenie dotyczy jednak samego południowego bieguna, gdzie znajduje się starożytny lód. Z wyliczeń wynika, że do 42 proc. metanu emitowanego przez lądowniki mogłoby zostać tam uwięzione, co zwiększa ryzyko oddziaływania na prebiotyczne cząsteczki organiczne. Badacze sugerują, że wybór zimniejszych punktów lądowania mógłby ograniczyć rozprzestrzenianie się metanu i zmniejszyć prawdopodobieństwo skażenia, jednocześnie zaznaczają jednak, że potrzebne są kolejne prace nad skalą i mechanizmem tego zjawiska.
Autorzy analiz przekonują, że skoro na Ziemi chronimy szczególnie wrażliwe regiony – takie jak Antarktyda czy parki narodowe – to podobną logikę warto zastosować wobec Księżyca, traktując go jako bezcenne laboratorium badań nad ewolucją materii organicznej. Wyniki opisanych badań opublikowano w ubiegłym roku w czasopiśmie Amerykańskiej Unii Geofizycznej; mają one pomóc w podejmowaniu przyszłych decyzji dotyczących kierunków i zasad eksploracji Księżyca.
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY