Zespół z Uniwersytetu Warwick ustalił, że orbita geostacjonarna — miejsce pracy jednych z najważniejszych satelitów komunikacyjnych — jest silniej "zaśmiecona" drobnymi fragmentami, niż wynikało z dotychczasowych ocen. Do badań wykorzystano dane z teleskopu Isaac Newtona na La Palmie, a następnie przetworzono je za pomocą zaawansowanych algorytmów. Dzięki temu udało się wyłowić obiekty, które wcześniej pozostawały niewidoczne, w tym odłamki liczące zaledwie kilka centymetrów.
Orbita geostacjonarna to wyjątkowo cenna "strefa" dla usług takich jak telewizja, internet czy obserwacje meteorologiczne, a przy tym obszar, w którym naturalne procesy nie zmieniają warunków w szybkim tempie. Satelity umieszczone na wysokości 36 tys. km utrzymują stałe położenie nad równikiem, co ułatwia nieprzerwany kontakt z określonym fragmentem Ziemi. Stuart Eves, współautor badania, ocenił wprost, że nagromadzenie odłamków w pobliżu orbity geostacjonarnej może działać jak "pole minowe" dla drogich urządzeń.
W toku prac badacze zidentyfikowali 25 śladów fragmentów, których wcześniej nie zarejestrowano, a większość z nich ma pochodzić od obiektów, które nie były dotąd znane. Kluczowa okazała się metoda nakładania i wzmacniania obrazów, pozwalająca oddzielić poruszające się drobiny od zakłóceń tła. Ben Cooke z Uniwersytetu Warwick wyjaśnił, że technika tzw. ślepego sumowania pomaga ujawnić nawet bardzo słabe i trudne do uchwycenia obiekty.
Milion satelitów na orbicie? To koniec badań wszechświata
Naukowcy podkreślają, że wykryte drobiny mogą być szczególnie problematyczne, bo na tej wysokości nie działa opór atmosferyczny, który na niższych orbitach pomaga stopniowo usuwać część kosmicznych śmieci. W efekcie nawet niewielkie fragmenty mogą utrzymywać się w tym rejonie przez dziesięciolecia, a nawet setki lat, bez realnej szansy na naturalne "oczyszczenie" przestrzeni.
Na orbicie geostacjonarnej pracują największe i najkosztowniejsze satelity, często wyposażone w rozległe panele słoneczne — ich długość może sięgać nawet 30 metrów. Z racji wartości i wrażliwości takich konstrukcji, nawet uderzenie małego odłamka może powodować poważne uszkodzenia. James Blake, współautor badania, zwrócił uwagę, że fragmenty potrafią poruszać się z prędkością kilku kilometrów na sekundę, a energia zderzenia w takich warunkach może być ogromna.
Badacze zapowiadają analizę następnych zestawów zdjęć z teleskopów na całym świecie, by lepiej oszacować, jak duże jest zagrożenie w pobliżu orbity geostacjonarnej. Ich zdaniem dopiero kompleksowa ocena sytuacji pozwoli przygotować skuteczniejsze metody ochrony kluczowych satelitów telekomunikacyjnych, obserwacyjnych i meteorologicznych. O wynikach poinformowano w artykule opublikowanym w czerwcu w "Journal of Astronautical Sciences".