• benchmark.pl
  • Gry
  • Ori and the Will of the Wisps – najpiękniejsza droga przez mękę, z jaką przyjdzie Ci się zmierzyć
Ori and the Will of the Wisps – najpiękniejsza droga przez mękę, z jaką przyjdzie Ci się zmierzyć Gry

Ori and the Will of the Wisps – najpiękniejsza droga przez mękę, z jaką przyjdzie Ci się zmierzyć

z dnia 2020-03-11
Maciej Piotrowski | Redaktor serwisu benchmark.pl
10 komentarzy Dyskutuj z nami

Ori and the Will of the Wisps nadeszło i pozamiatało. Chcieliśmy pięknej, baśniowej platformówki i taką właśnie dostaliśmy. Oczywiście, w pakiecie z wyśrubowanym poziomem trudności, przez który nie raz uśmiechałem się przez łzy marząc o wyrzuceniu gamepada za okno.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 4,5/5
Plusy

- cudowna, wręcz bajkowa oprawa wizualna,; - świetnie opowiedziana, chwytająca za serce historia,; - pomysłowo zaprojektowane lokacje,; - więcej elementów przygodowych i odrobina erpegowych,; - sprawdzone mechaniki ze sporą garścią ulepszeń,; - fenomenalna ścieżka dźwiękowa,; - polska wersja językowa.

Minusy

- szybko rosnący poziom trudności potrafi zirytować,; - momenty, w których ma się ochotę rzucać gamepadem,; - miejscowe spadki płynności,; - drobne błędy techniczne.

Pamiętacie jeszcze, kiedy pojawiły się pierwsze zapowiedzi Ori and the Will of The Wisps? Tak, tak, to było jeszcze w 2017 roku. Wówczas można było sądzić, że premiera drugiej części niezwykle ciepło przyjętego Ori and the Blind Forest to bardziej kwestia miesięcy, niż lat. Tymczasem zdążyliśmy zagrać w Gears 5, Death Stranding, a nawet tworzony przez ostatnie pół dekady remake Resident Evil 2, a o nowym Ori słuch niemal zaginął.

Niemal, bo co pewien czas twórcy tej wielce oczekiwanej platformówki o sobie jednak przypominali, a to prezentując jakiś fragment rozgrywki na Youtube, a to udostępniając wycinek kodu przy okazji targów Gamescom czy innych tego typu imprez. Ja sam chyba dwukrotnie miałem okazję pobawić się Ori and the Will of the Wisps za każdym razem wychodząc z pokazu oczarowany. 

Między innymi dlatego niezrażeni kolejnymi obsuwami rok po roku umieszczaliśmy ten tytuł pośród najgorętszych, najbardziej oczekiwanych gier. I w końcu jest – Ori and the Will of the Wisps stał się ciałem. Czy warto było tyle czekać? Jasne, że tak. Musisz jednak wiedzieć, że pod tą cudownie urokliwą oprawą wizualną kryje się gra, która nawet najzręczniejszemu potrafi dać do wiwatu. Czuj się ostrzeżony.

Przepiękna baśń, w której oprawie można się zakochać

Nie da się ukryć, że Ori and the Will of the Wisps grafiką stoi. Podobne było zresztą w przypadku pierwszej części tej serii, choć wówczas wszystko wydawało się nieco bardziej świeże i oryginalne. Tym razem pastelowe barwy w połączeniu z fantasmagoryczną stylistyką i sennym, onirycznym klimatem może i nie robią aż tak potężnego wrażenia na starcie, ale wierzcie mi – skok jakościowy jaki się tu dokonał nie raz spowoduje u Was opad szczęki. 

Ori and the Will of the Wisps - ukryte wejście
Ori and the Will of the Wisps - młyn w oddali

Specjalnie odpaliłem sobie Ori and the Blind Forest by sprawdzić jak dalece twórcy podkręcili stronę wizualną drugiej części gry i jedyne co mogę powiedzieć to „Wow!”. Dawno nie widziałem takiego przywiązania do detali, takiej feerii barw i tak cudownej, wręcz magicznej plastyki kompozycji na drugim planie.   

Wystarczy raz zobaczyć Ori and the Will of the Wisps w działaniu, by z miejsca się w niej zakochać. Nie da się ukryć, że HDR robi tu wręcz fantastyczną robotę jeszcze podkręcając wszystkie rozbłyski i promienie światła. Przetestowałem to zarówno na konsoli Xbox One X, jak i na PC i niestety, muszę to powiedzieć - komputerowej wersji wyświetlanej na „zwykłym” monitorze daleko do tego, co potrafi zaoferować Xbox One X podłączony do OLED’a. Głębia kolorów, światło, klimat - to prawdziwe mistrzostwo świata.

Dawno nie widziałem takiego przywiązania do detali, takiej feerii barw i tak cudownej, wręcz magicznej plastyki kompozycji na drugim planie.

Zresztą każdy, kto zdecyduje się na zakup Ori and the Will of the Wisps (bądź posiada Xbox Game Pass) może samemu to sprawdzić. Dobra wiadomość jest taka, że w przypadku tej gry bez problemu możecie przeskakiwać między platformami. Wydany w ramach programu Xbox Anywhere Ori and the Will of the Wisps umożliwia bowiem synchronizację zapisanych stanów gry pomiędzy PC i Xbox One.

Ori and the Will of the Wisps - żółw

Ale nie tylko grafika Ori and the Will of the Wisps robi świetne wrażenie. Jest jeszcze absolutnie genialna ścieżka dźwiękowa, która towarzyszy wydarzeniom rozgrywającym się na ekranie. Podczas zwyczajnego przemierzania lokacji muzyka co prawda nie rzuca się tak bardzo „w oczy” jedynie delikatnie przygrywając w tle, ale w czasie walk z większymi przeciwnikami czy scenek przerywnikowych potrafi, jak w dobrym kinowym filmie, niebotycznie podkręcić emocje. 

Historia, która wzrusza

Zacząłem nietypowo – od peanów na część strony audiowizualnej gry, a zupełnie pominąłem o czym tak naprawdę jest ta gra. Bo to, że to Ori and the Will of the Wisps to, wzorem pierwszej części, klasyczna metroidvania to pewnie wiecie, prawda? 

Akcja nowej gry rozgrywa się jakiś czas po wydarzeniach znanych z Ori and the Blind Forest. Duszek Ori żyje spokojnie w otoczeniu przyjaciół, do czasu, gdy ich „rodzina” powiększa się o sówkę Ku. Ta z kolei dorastając coraz bardziej tęskni za lataniem, które z uwagi na zdeformowane skrzydło pozostaje poza jej zasięgiem. Oczywiście, Ori i na to znajduje sposób co jednak prowadzi do pierwszej małej katastrofy. I właściwie od tej chwili zaczyna się dopiero prawdziwa przygoda.

Ori and the Will of the Wisps - sówka Ku
Ori and the Will of the Wisps - rozmowa o sówce

Dalsze zdradzanie meandrów fabularnych byłoby grzechem wobec osób, które ostatnie lata nerwowo wyczekiwały nadejścia Ori and the Will of the Wisps. Może zatem wystarczy, że powiem, że i tym razem mamy historię walki dobra ze złem, która jednak stara się nie być jedynie czarno-białą, pełną stereotypów kalką innych produkcji, mocno zahaczając o odcienie szarości. I za to należą się twórcom wielkie brawa.

Ori and the Will of the Wisps - ucieczka przed wilkiem

Twórcom Ori and the Will of the Wisps sprytnie udało się tak zakamuflować rosnący poziom trudności, że tylko w kilku momentach trzeba uważać na nisko latające kontrolery. 

Ori and the Will of the Wisps to prawdziwe cudo, ale na taryfę ulgową lepiej nie licz 

Choć pierwsze godziny spędzone z nowym Ori były dla mnie niczym sielanka, z cieszeniem się klimatem i każdym cudownym detalem, gra dość szybko przypomniała mi, dlaczego znienawidziłem pierwszą jej odsłonę. Poziom trudności Ori and the Blind Forest nie raz przyprawiał mnie (i całe moje otoczenie) o ból głowy. 

Niektórym zapewne to pasuje, ale dla mnie, choleryka, powodów do irytacji było tu czasami zbyt dużo. Kończyło się to lotami gamepada przez cały pokój i siarczystą wiązanką "na czym świat stoi". O dziwo, Ori and the Will of the Wisps tak negatywnych emocji nie wywołuje, choć, powiedzmy sobie szczerze, wcale prostsze nie jest. 

Twórcom sprytnie udało się tak zakamuflować rosnący poziom trudności, że tylko w kilku momentach trzeba uważać na nisko latające kontrolery. Jak tego dokonali? Umiejętnie przebudowując system rozwoju naszego bohatera i ostrożnie dozując co większe wyzwania.

Ori and the Will of the Wisps - drzewo umiejętności
Ori and the Will of the Wisps - kamienie
Wymienne kamienie pozwalają dobrać umiejętności do potrzeby chwili

Co tu dużo pisać – zastąpienie liniowego wykupywana umiejętności swobodą ich wyboru i dopasowywania konfiguracji do potrzeb chwili daje potężnego kopa rozgrywce. Aż chce się za każdą nową zdolnością przeszukiwać zakamarki już odkrytych korytarzy licząc, że teraz odblokują się nam nowe drogi. I pal licho, że czasami oznacza to szereg prób zakończonych seriami naszych zgonów. Marchewka jest silniejsza od rosnącej irytacji.

Nawet słynne ucieczki tak mocno nie bolą, choć ich poziom trudności bywa naprawdę wysoki. Co więcej, tym razem nie wystarczy nauczyć się na pamięć trasy. Jeden, mały błąd i zaczynamy od samego początku, co czasami potrafi zagotować krew w żyłach nawet najbardziej opanowanych graczy. Pamiętajcie, że zawsze jest możliwość rezygnacji z wyzwania (można podejść do niego później) i powrotu do eksploracji. W świecie Ori and the Will of the Wisps jest bowiem co robić.

Ori and the Will of the Wisps - ucieczka

Nie chodzi tu tylko o nowe umiejętności czy przeróżnej maści znajdźki. Twórcy gry postarali się, by „stary-nowy” świat Ori oferował więcej przygód. Stąd też postacie niezależne, z którymi można wejść w interakcje wykonując dla nich najróżniejsze misje. Może to być znalezienie jakiegoś przedmiotu, rozbudowa wioski czy też coś na kształt wyścigu. A wszystko po to by gracz czuł przyjemność z jak najpełniejszego zanurzenia się w tym magicznym świecie. 

Ori and the Will of the Wisps - powiększająca się mapa
Ori and the Will of the Wisps - misje przygodowe

Ori and the Will of the Wisps – czy warto kupić?

W zasadzie odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna – trzeba. Nawet jeśli Ori and the Will of the Wisps to więcej tego samego w nieco lepszej oprawie. Nawet jeśli nadal nękają go delikatne problemy z płynnością (co pewnie zostanie wnet wyeliminowane). Nawet jeśli nie przepadamy za zbyt wyśrubowanym poziomem trudności. Tytuł ten i tak powinien znaleźć się w biblioteczce każdego fana platformówek

Ori and the Will of the Wisps jest niczym przepiękna femme fatale - spogląda na nas cudnymi oczyma, trzepocze rzęsami, kokietuje, a potem, gdy już jesteśmy w nią bezgranicznie zapatrzeni trzaska nas po pysku śmiejąc się z naszej naiwności. A my, zamiast odwrócić się na pięcie i odejść, uśmiechamy się i prosimy o więcej. Taka to gra.

Ori and the Will of the Wisps - stanie na jednej łapce

Ocena końcowa Ori and the Will of the Wisps:

  • cudowna, wręcz bajkowa oprawa wizualna
  • świetnie opowiedziana, chwytająca za serce historia
  • pomysłowo zaprojektowane lokacje
  • więcej elementów przygodowyc i odrobina erpegowych
  • sprawdzone mechaniki ze sporą garścią ulepszeń
  • fenomenalna ścieżka dźwiękowa
  • polska wersja językowa
     
  • szybko rosnący poziom trudności potrafi czasami zirytować
  • momenty, w których ma się ochotę rzucać gamepadem
  • miejscowe spadki płynności
  • drobne błędy techniczne
     
  • Grafika:
     bardzo dobry
  • Dźwięk:
     bardzo dobry
  • Grywalność:
     dobry

Ocena ogólna:

90% 4,5/5

Dobry Produkt

Grę Ori and the Will of the Wisps na potrzeby niniejszej recenzji otrzymaliśmy bezpłatnie od firmy Microsoft Polska

Oto co jeszcze może Cię zainteresować:

marketplace

Komentarze

10
Zaloguj się, żeby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    blind forest była najpiękniejszą grą, w którą kiedykolwiek grałem! dwójka jest totalnym must have!
    Zaloguj się
  • avatar
    Dowód na to ze jakość grafiki nie zależy tylko od rozdzielczosci obrazu czy tekstur. Mozna zrobić piękną oprawe bez żadnych raytracingów i innych postprocessingów stawiając na piekne dopracowane detale i nienaganną animacje.
    Super gra.
    Zaloguj się
  • avatar
    Insta buy na premierę dla mnie. Przeszedłem już na 100% :)

    Co do poziomu trudności, to oczywiście, że gra zręcznościowa, jaką jest Ori, powinna być trudna. To, że to jest baśń niczego nie zmienia. To jest metroidvania z połączeniem RPG i elementami zręcznościowymi. Ta gra powinna być nawet trudniejsza. Przeszedłem na hardzie, bo każdą grę, w jaką gram, gram na najwyższym. Taki Darksiders 2 był o NIEBO trudniejszy od Ori. Co prawda, niektóre momenty były bardzo trudne, jak bossfighty, ale bossfighty mają być trudniejsze i tutaj właśnie było perfecto. Ale sama gra do trudnych nie należała. Przeciwnicy byli trudniejsi niż w jedynce, późniejsze etapy też dawały w kość i to na plus, ale koniec końców, jeśli granie na hardzie z shardem, który dodaje 70% hp i 70% dmg przeciwnikom nie był jakiś specjalnie trudny... W sumie ta gra była trudniejsza od jedynki tylko dlatego, że korzystałem z tego sharda przez całą grę. Gdy tylko go zdjąłem, przestała.

    Jednak dla mnie największym minusem było sterowanie. A konkretnie umiejętności używające tych samych przycisków. Grapple oraz bash w jednym przycisku powodowały, że Ori nie chwytał się tego, co trzeba. To samo z dashem oraz bury. Są to świetne ruchy, ale... gdy gra nie załapuje, że chcesz bashować przez latarnię (czy co to tak właściwie jest) albo gdy zamiast przedashować przez piaskowy głaz (ten wiszący) dashujesz przed siebie... irytujące. To samo z używaniem grapple gdzieś daleko za przeciwnikiem, gdy chcesz po prostu użyć bashana wrogu. I zamiast przez niego przeskoczyć, wlatujesz w niego, tracąc jakieś 6 kulek życia, bo tyle na hardzie z odpowiednim shardem mi wrogowie zadawali :) (jak nie więcej)

    Liczę na triquel. Pomimo takiego zakończenia, chciałbym aby była kontynuacja. Trylogie są popularne, a Ori and the Will of the Wisps nie zaspokoiło mojego głodu na leśne duszki :) Jest to gra cudowna, ale... nigdy jej za dużo :D
  • avatar
    "Nie da się ukryć, że HDR robi tu wręcz fantastyczną robotę jeszcze podkręcając wszystkie rozbłyski i promienie światła. Przetestowałem to zarówno na konsoli Xbox One X, jak i na PC i niestety, muszę to powiedzieć - komputerowej wersji wyświetlanej na „zwykłym” monitorze daleko do tego, co potrafi zaoferować Xbox One X podłączony do OLED’a. Głębia kolorów, światło, klimat - to prawdziwe mistrzostwo świata."
    No szkoda, że PC nie da się podłączyć do OLEDA i przez to nie ma na PC HDR-U...
    Zaloguj się