Kontynuujący długą i uznaną serię FPS wydany w październiku ubiegłego roku wzbudza wśród graczy skrajne emocje. Wcielając się w członków konfliktu afgańskiego z jednej strony dostaliśmy kolejnych parę godzin rozgrywki. Jest jednak, nomen omen, druga strona medalu. Wielu narzeka na zbytnie oskryptowanie, niedopracowaną grafikę i krótki czas rozgrywki.
Czy damy się jednak zrehabilitować? Prawdopodobnie będzie warto. Danger Close na swoim oficjalnym blogu ogłosiło prace nad kolejną częścią. Jak podaje EA, poprzednia odsłona zdążyła sprzedać się już w ponad pięciomilionowym nakładzie. Choćby nie wiem jak o tym tytule nie mówić, zawieszenie kontynuacji byłoby zarżnięciem kury znoszącej złote jaja.
Greg Goodrich zapewnia, że wsłuchał się w głosy fanów, bo to im zawdzięcza powodzenie serii. Postara się doprowadzić do takiego efektu końcowego, żeby usunąć wszelkie dotychczasowe niedogodności.
Przy okazji szef ekipy zwraca uwagę na to, że pragną pokazać losy zwykłego żołnierza. Niezwykle istotne dla ukazania takich realiów są więc listy od weteranów i wielu innych ludzi wmieszanych w konflikty zbrojne. Bądźmy jednak szczerzy - MoH to nie symulator pola walki, a efektowny FPS, więc prawdopodobnie nigdy nie będzie w stanie oddać klimatu krwawej i brutalnej wojny. Miło jednak, że podchodzą do tego z takim zapałem i zaangażowaniem.
Co będzie dalej? Póki co, nie wiadomo. Jednak jak zaznacza Goodrich, warto regularnie sprawdzać oficjalną stronę, jak i stronę Medal of Honor na facebooku. Pozostańmy więc w czujności.
Źródło: medalofhonor.com