Ciekawostki

AI analizuje każdy ich ruch w pracy. Pracownicy mówią "dość”

przeczytasz w 2 min.

W Orange narasta konflikt wokół wdrażania narzędzi AI, które analizują rozmowy i lokalizację pracowników. Związki zawodowe alarmują o „cyfrowym nadzorze”, a firma przekonuje, że to krok w stronę nowoczesności i efektywności.

W jednej z największych europejskich firm telekomunikacyjnych rośnie napięcie między pracownikami a zarządem. Jak opisuje serwis Cybernews oraz francuski magazyn EN Contact, Orange – gigant rynku telekomunikacyjnego – wdraża coraz bardziej zaawansowane systemy oparte o sztuczną inteligencję. Problem w tym, że według części pracowników i związków zawodowych technologia zaczyna pełnić rolę nie asystenta, lecz nadzorcy. 

W tle wybuchł ogólnokrajowy strajk, a dyskusja o przyszłości pracy w firmie przeniosła się z sal zarządu na ulice.

AI w Orange: pomoc czy cyfrowy nadzór?

Według zarządu Orange, wdrażane narzędzia mają przede wszystkim usprawniać pracę. Chodzi o systemy analizujące rozmowy z klientami, automatyczne planowanie zadań oraz wsparcie techników terenowych. 

Firma podkreśla, że celem jest "odciążenie pracowników od powtarzalnych zadań” i poprawa jakości obsługi klienta. W oficjalnych komunikatach Orange przekonuje, że sztuczna inteligencja ma wspierać ludzi, a nie ich kontrolować. 

Jednak narracja zarządu coraz częściej zderza się z zupełnie innym obrazem przedstawianym przez pracowników. 

Sztuczna inteligencja wpływa na pracę

Kierunek zmian wyznacza strategia określana przez kierownictwo jako "AI-native telco”. Oznacza to głęboką integrację sztucznej inteligencji zarówno w produktach oferowanych klientom, jak i w wewnętrznym zarządzaniu firmą. 

Według opisów przytoczonych przez Cybernews, w Orange rozwijane są systemy, które nie tylko analizują dane, ale też wpływają na organizację pracy w czasie rzeczywistym. To właśnie ten element budzi największy niepokój części załogi, która mówi o "zarządzaniu algorytmicznym”. 

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych projektów jest system lokalizacji techników terenowych, znany jako FSM lub "Max Intervention”. Narzędzie ma umożliwiać automatyczne planowanie wizyt serwisowych i optymalizację tras. 

Związki zawodowe ostrzegają jednak, że w praktyce może to oznaczać stały monitoring pracowników. W ich ocenie system zwiększa presję psychiczną i ogranicza autonomię. 

Jak wynika z analizy przytoczonej przez EN Contact, pojawiają się również wątpliwości prawne dotyczące ochrony danych i sposobu wdrożenia narzędzia bez pełnej konsultacji ze stroną społeczną. 

Call center jak sala egzaminacyjna

Jeszcze większe emocje budzi sytuacja w działach obsługi klienta. Wprowadzony tam system analizy rozmów, określany jako MAIA, potrafi nagrywać i analizować setki tysięcy połączeń miesięcznie. 

Pracownicy opisują doświadczenie pracy z systemem jako przypominające nieustanny test. Każda rozmowa może zostać oceniona, a zachowanie pracownika sklasyfikowane. 

Jeden z cytowanych przez media pracowników mówił, że “to jak w szkole – są dobre i złe oceny”. W ich opinii narzędzie, które miało służyć szkoleniom, w praktyce staje się systemem ciągłej oceny. 

Spór o granice legalności i kontroli 

Związki zawodowe twierdzą, że wdrożenie systemów nie było wystarczająco skonsultowane i może naruszać przepisy prawa pracy. Pojawiają się też zarzuty dotyczące skali monitoringu – według części przedstawicieli załogi analizowana jest nawet znaczna część wszystkich rozmów, co miałoby wykraczać poza standardy “losowej kontroli jakości”. 

W odpowiedzi Orange odrzuca zarzuty o nadmierną inwigilację. Firma podkreśla, że wszystkie narzędzia działają w ramach obowiązujących regulacji i mają wspierać rozwój kompetencji pracowników, a nie ich ocenę “dla samej oceny”. 

Nowa technologia, stare napięcia

W tle całego konfliktu pojawia się jednak jeszcze jeden, bardziej symboliczny wymiar. Francuska branża telekomunikacyjna ma za sobą trudną historię transformacji, która w przeszłości wiązała się z dużymi napięciami społecznymi i dramatycznymi konsekwencjami dla pracowników. 

Dlatego – jak podkreślają komentatorzy cytowani przez EN Contact – każda kolejna fala automatyzacji i cyfryzacji w Orange wywołuje szczególnie silne emocje. 

Spór w Orange nie dotyczy wyłącznie jednego systemu czy jednej firmy. To raczej szersze pytanie o to, gdzie kończy się wsparcie technologiczne, a zaczyna kontrola. Z jednej strony mamy obietnicę większej efektywności, lepszej obsługi klienta i nowoczesnej organizacji pracy. Z drugiej – rosnący lęk pracowników, że algorytmy zaczynają podejmować decyzje, które jeszcze niedawno należały do ludzi. 

I właśnie w tym napięciu między “inteligentnym wsparciem” a “cyfrowym nadzorem” rozgrywa się dziś jeden z najciekawszych konfliktów w europejskich korporacjach.

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!

Witaj!

Niedługo wyłaczymy stare logowanie.
Logowanie będzie możliwe tylko przez 1Login.

Połącz konto już teraz.

Zaloguj przez 1Login