Nie da się ukryć, że niedawno wydane karty graficzne AMD Radeon R9 280X, R9 290 i R9 290X należą do udanych konstrukcji – zarówno pod względem wydajności, jak i opłacalności zakupu (choć tutaj najbardziej opłacalne są dwie pierwsze konstrukcje). Problem jednak w tym, że zakup jednego z tych modeli powoli zaczyna graniczyć z cudem. Czym jest spowodowana ta sytuacja?
Przede wszystkim wirtualnymi walutami (lub jak kto woli kryptowalutami), które są generowane w wyniku prowadzenia obliczeń rozproszonych. Od połowy listopada można zaobserwować wzrost cen wirtualnej waluty Bitcoin [BTC], a od końca listopada Litecoin [LTC]. O ile w pierwszym przypadku najbardziej opłacalne są obliczenia prowadzone na układach ASIC, to w drugim zastosowano już inny algorytm i największą popularnością cieszą się właśnie karty graficzne Radeon – oczywiście im wydajniejsze, tym więcej „monet” potrafią one wygenerować w danym czasie. Ważną kwestię odgrywa również pobór energii elektrycznej.
Nie jest więc tajemnicą, że topowe Radeony największą popularnością cieszą się pośród zarabiających wirtualną walutę Litecoin. Aktualny kurs (32 dolary za jedną monetę Litecoin) jest na tyle opłacalny, że po krótkim czasie pozwala zwrócić nie tylko ceny energii elektrycznej, lecz również samej platformy do generowania waluty.
Problem jednak w tym, że AMD nie nadąża z produkcją procesorów graficznych Tahiti i Hawaii, a poszczególni partnerzy z produkcją kart graficznych. W części sklepów już teraz brakuje najbardziej pożądanych modeli, a kolejne ich dostawy spodziewane są na koniec grudnia lub początek stycznia przyszłego roku.
Popyt na karty jest tak duży, że sporo sklepów notuje rekordy sprzedaży topowych Radeonów. Czyżby zatem ostatni kwartał tego roku był wyjątkowo owocny dla AMD? Całkiem możliwe – zwłaszcza, że niedawno zadebiutowały również konsole Sony PlayStation 4 i Microsoft Xbox One z procesorami tego producenta.
Źródło: Bright Side of News, Wikipedia, LTC Charts, Decryption