W trakcie aphelium dystans między Ziemią a Słońcem sięga ok. 152 mln km. To prawie o 5 mln km więcej niż w peryhelium, gdy nasza planeta znajduje się najbliżej gwiazdy. Dla wielu osób może to brzmieć jak sprzeczność: na półkuli północnej trwa wówczas pełnia lata, a mniejsza ilość energii słonecznej nie przekłada się na zauważalny spadek temperatur.
Wyjaśnienie tej sytuacji ma solidne podstawy w astronomii. Już w dawnych epokach wiedziano, że Ziemia ma kształt zbliżony do kuli, ale przez długi czas nie rozumiano w pełni, jak wygląda jej droga wokół Słońca. Zmianę przyniosły ustalenia Johannesa Keplera: to on wykazał, że planety nie poruszają się po idealnych okręgach, lecz po elipsach, a Słońce znajduje się w jednym z ognisk takiej orbity.
W aphelium strumień promieniowania docierający do Ziemi jest najsłabszy, a mimo to średnia temperatura na globie jest wtedy wyższa niż podczas peryhelium. Różnica wynosi około 2,3°C. Kluczowe okazują się nie same kilometry dzielące Ziemię od Słońca, lecz nachylenie osi ziemskiej i rozmieszczenie lądów oraz oceanów, które silnie kształtują bilans cieplny.
Milion satelitów na orbicie? To koniec badań wszechświata
Roy Spencer z NASA zwraca uwagę, że w styczniu — mimo mniejszej odległości od Słońca — półkula północna jest odchylona od gwiazdy, a dodatkowa porcja promieniowania w większym stopniu "ginie" na rozległych powierzchniach oceanów. W lipcu sytuacja się odwraca: półkula północna jest zwrócona ku Słońcu, co wzmacnia warunki letnie w tej części świata, nawet jeśli Ziemia krąży wtedy dalej od swojej gwiazdy.
Co więcej, aphelium i peryhelium nie zawsze wypadały w tych samych okresach roku. Przykładem jest rok 1246, gdy przesilenie grudniowe i peryhelium przypadły tego samego dnia. Obecnie te momenty rozjeżdżają się w tempie około jednego dnia na 58 lat. Z prognoz wynika, że w 6430 r. peryhelium ma wypaść w okolicach równonocy marcowej.
Pytanie o to, jak to możliwe, że podczas aphelium bywa upalnie, powraca regularnie w miesiącach letnich na półkuli północnej. Odpowiedź pozostaje konsekwentna: o porach roku i temperaturach decydują przede wszystkim nachylenie osi Ziemi oraz kształt orbity, a nie sama odległość od Słońca. W efekcie aphelium nie musi na stałe kojarzyć się z wakacjami — wraz ze zmianami w "kalendarzu" zjawisk astronomicznych te daty będą się z czasem przesuwały.