Cały świat protestuje. Nikt nie chce centrów danych AI w swoim ogródku

Sprzeciw wobec centrów danych dla sztucznej inteligencji szybko wyszedł poza Stany Zjednoczone. Jak opisuje serwis Waging Nonviolence, lokalne kampanie w kilku krajach koncentrują się przede wszystkim na kosztach środowiskowych, zwłaszcza zużyciu energii i wody, a także na tym, że mieszkańcy często dowiadują się o inwestycjach z opóźnieniem.

Demonstrators Against Data Centers On National Day Of Protest
Demonstrators during a protest against artificial intelligence (AI) outside Winchester Hall in Frederick, Maryland, US, on Saturday, July 18, 2026. Younger Americans are much less excited about artificial intelligence than they were a year ago, according to data from Gallup, which surveyed 1,500 Americans ages 14 to 29 in late February and early March. Photographer: Graeme Sloan/Bloomberg via Getty Images
Bloomberg
servers, u.s., hardware, north american, information technology, demonstrations, united states of america, protests, americas, tech, computing, data centers, american, u.s.a., national day of protest, us, industries, demonstrators, business news, maryland, protestorsDemonstranci podczas protestu przeciwko sztucznej inteligencji w Frederick w USA
Źródło zdjęć: © Getty Images | © 2026 Bloomberg Finance LP
Nadia Sieszputowska

Badanie Gallupa, przywołane przez Waging Nonviolence, pokazało, że 71 proc. Amerykanów nie chce budowy centrum danych AI w swojej okolicy, a 48 proc. sprzeciwia się temu zdecydowanie. To wyższy poziom niechęci niż w przypadku sąsiedztwa elektrowni jądrowej, które odrzuciło 53 proc. respondentów. Z kolei eksperyment przeprowadzony przez Social Change Lab na grupie 3467 osób wskazał, że do działania najsilniej skłaniają ludzi skutki środowiskowe sztucznej inteligencji, a nie obawy o utratę pracy czy ryzyko związane z rozwojem superinteligencji.

Autorzy publikacji zwracają uwagę, że centra danych stały się wygodnym punktem mobilizacji, bo nie są abstrakcyjnym problemem. Każda taka inwestycja wymaga decyzji planistycznych, pozwoleń dotyczących wody i zgody władz lokalnych. W Stanach Zjednoczonych opór wobec takich projektów szybko przybrał na sile: Zgromadzenie Stanowe Nowego Jorku przyjęło projekt, który może stać się pierwszym moratorium w skali całego stanu, Seattle wprowadziło własne ograniczenie po akcji mieszkańców, a do Stop Data Centers Coalition (dosł. Koalicja Stop Centrom Danych) dołączyło ponad 500 organizacji z 47 stanów.

Holandia: spór o inwestycję Meta w Zeewolde

Jednym z najgłośniejszych przykładów z Europy była sprawa w holenderskim Zeewolde. W 2021 r. Meta zaproponowała budowę centrum danych o mocy 200 megawatów na 166 hektarach odzyskanych gruntów rolnych pod miastem liczącym niewiele ponad 22 tys. mieszkańców. Według szacunków obiekt zużywałby co najmniej dwa razy więcej energii niż całe miasto. Mieszkańcy, rolnicy i aktywiści krytykowali nie tylko skalę projektu, ale też sposób jego przygotowania, bo władze przez dwa lata negocjowały z firmą bez ujawniania jej nazwy w publicznych dokumentach.

Kampania miała dwa poziomy. Na miejscu pojawiły się akcje, plakaty i petycje, a w Hadze sojusznicy naciskali na rząd, ponieważ część potrzebnego terenu należała do państwa. Choć rada miasta w grudniu 2021 r. poparła inwestycję, późniejszy rozwój wydarzeń okazał się korzystny dla przeciwników projektu. Rząd Holandii wprowadził moratorium na nowe inwestycje hiperskalowe, wybory lokalne dały przewagę partii sprzeciwiającej się centrum danych, Senat zablokował sprzedaż państwowej ziemi, a Meta w lipcu 2022 r. wycofała się z planu.

Energia i woda w centrum sporu

W Irlandii konflikt objął nie pojedynczy projekt, lecz całą branżę technologiczną. Już w 2018 r. Apple porzuciło wart 1 mld dol. projekt w Athenry po sporze, który trafił aż do Sądu Najwyższego Irlandii. Później rząd mocniej wsparł sektor i ułatwił procedowanie dużych wniosków poza radami lokalnymi. W 2021 r. operator sieci przestał wydawać przyłącza w rejonie Dublina z obawy przed blackoutami, ale nie była to decyzja polityczna. Gdy ograniczenie wygasło w grudniu 2025 r., nie było wcześniejszego rozstrzygnięcia ustawowego, którego można byłoby bronić. Tymczasem centra danych zużyły w Irlandii 23 proc. energii elektrycznej w ubiegłym roku, podczas gdy dekadę wcześniej było to 5 proc.

Poza Europą najostrzejsze konflikty dotyczą często wody. W Santiago w Chile społeczny sprzeciw doprowadził w 2024 r. do cofnięcia projektu Google do ponownej analizy po wyroku sądu, który uznał, że inwestor źle ocenił wpływ zmian klimatu na przeciążony zasób wodny miasta. W tym samym roku mieszkańcy zatrzymali też drugi projekt firmy w Quilicura.

Ruch przeciw centrom danych AI rośnie też w Australii, Francji i w państwach afrykańskich, gdzie obok zużycia energii pojawiają się obawy o infrastrukturę nadzoru. Waging Nonviolence podkreśla, że choć sztuczna inteligencja bywa przedstawiana jako nieunikniona, jej zaplecze wciąż zależy od lokalnych decyzji o ziemi, wodzie, energii i zgodach administracyjnych. Właśnie dlatego spory o centra danych coraz częściej przenoszą się z poziomu ogólnych debat do konkretnych gmin i miast.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!