Asus VivoBook Flip 14 - konwertowalny laptop do nauki
Test Asus VivoBook Flip 14, czyli konwertowalnego notebooka, który dobrze sprawdzi się jako laptop dla ucznia, do nauki i do szkoły. Wyposażony jest w 14-calowy, dotykowy ekran, wygodną klawiaturę, solidną, aluminiową obudowę i cechuje się długim czasem pracy na baterii.
Wygląd i specyfikacja
Tak się szczęśliwe złożyło, że testy tego laptopa przypadły na czas powrotu uczniów do szkoły. Stwierdziłem więc, że warto byłoby zwrócić uwagę na to, czy taki laptop jak Asus VivoBook Flip 14 nada się jako komputer do nauki, mobilne urządzenie, które bez problemu można zabrać ze sobą i popracować przez dłuższy czas, bez obaw o baterię.
Patrząc na specyfikację modelu, który trafił w moje ręce, wszystkie warunki wydają się spełnione. VivoBook Flip 14 jest wykonany z aluminium, jest dość lekki, ma dotykowy ekran i energooszczędne podzespoły, sugerujące długi czas pracy na jednym ładowaniu. Tyle wynika z technicznych parametrów. O tym, czego nie znajdziecie w suchych liczbach, przeczytacie w dalszej części tekstu. Na początek jednak garść niezbędnych, suchych faktów.
Specyfikacja techniczna ASUS VivoBook Flip 14:
| Model | ASUS VivoBook Flip 14 (TP401CA) |
| Cena w dniu testu | 2999 zł |
| Gwarancja | 2 lata |
| System operacyjny | Windows 10 |
| Klawiatura | wyspowa |
| Touchpad | matowy, gładki |
| Ekran | » 14", 1920x1080 » IPS, błyszczący, dotykowy » maksymalny kąt odchylenia ekranu - 360 stopni |
| Procesor | » Intel Core m3-7Y30 » 2 rdzenie / 4 wątki » 1,0 GHz (2,6 GHz w trybie Turbo) 4 MB cache » technologia 14 nm, TDP 4.5W |
| Pamięć | » RAM: 8 GB, DDR3, 1866 MHz » maksymalnie: 8 GB (brak możliwości rozbudowy, pamięć wlutowana) |
| Karta graficzna | » Intel HD Graphics 615 |
| Dysk twardy | » 256 GB SSD model: SanDisk SD8SN8U256G1002 |
| Napęd optyczny | brak |
| Bateria | 39 Wh |
| Wymiary | 33 cm x 23 cm x 1.5 cm |
| Waga | 1,5 kg |
| Materiały pokrycia obudowy | » pokrywa - matowa, aluminium » ramka ekranu - matowa, tworzywo sztuczne » panel roboczy - matowy, aluminium » spód i boki - matowe, tworzywo sztuczne |
| Komunikacja bezprzewodowa | » Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac » Bluetooth 4.1 |
| Złącza | » 1x micro USB » 1x USB 3.1 typu C » 1x micro HDMI » czytnik kart pamięci SD » gniazdo audio/mikrofonowe |
| Dodatkowe funkcje i oprogramowanie | » kamerka internetowa » czytnik linii papilarnych » głośniki stereo Sonic Master » oprogramowanie: Asus Hello, Install, Live Update, Splendid Utility, Battery Health Charging, GiftBox, Product Registration |
Wygląd i jakość wykonania
Laptopy z serii VivoBook są modelami znacznie bardziej przystępnymi cenowo od prestiżowych ZenBooków. Różnica w cenie wynika najczęściej z rodzaju zastosowanych materiałów, czy jakości wykonania. Tym razem jednak VivoBook Flip 14 naprawdę nie ma się czego wstydzić przed notebookami spod znaku Zen. Przede wszystkim jego stylistyka jest naprawdę dobrze przemyślana i elegancka. Co ważne, obudowa w większości została wykonana z aluminium (poza spodem z tworzywa sztucznego jedynie imitującego metal), dzięki czemu jest naprawdę solidna i wytrzymała.
Bez problemu potrafię sobie wyobrazić noszenie tego laptopa np. na zajęcia na studia, bez obaw, że przypadkowo go uszkodzę. Pokrywa ekranu jest stosunkowo szeroka, ale dzięki temu dobrze chroni wyświetlacz, co jest szczególnie istotne, biorąc pod uwagę, że jest to model konwertowalny. Specjalne zawiasy umożliwiają jego obrócenie o 360 stopni i pracę w trybie tabletu. Klawiatura jest wówczas automatycznie blokowana, a ekran obsługuje się wyłącznie dotykowo.
Nie trzeba ekranu obracać od razu do końca. Zatrzymując się nieco wcześniej, możemy ustawić laptopa w tzw. trybie kinowym, który jak sama nazwa wskazuje, przeznaczony jest do oglądania filmów, ale nie tylko. Także przeglądanie internetu, czy zdjęć, korzystając jednocześnie z dotykowego panelu, jest przy takim ustawieniu o wiele wygodniejsze.
Obracanie ekranu jest bezproblemowe. Zawiasy działają płynnie, ale zauważyłem, że nie zawsze są w stanie utrzymać wyświetlacz w ustalonej pozycji. Przenosząc otwartego laptopa, jest bardziej niż prawdopodobne, że wbrew naszej woli ekran będzie się odchylać. Być może wynika to z faktu, że mam do czynienia z egzemplarzem testowym, który przeszedł już przez ręce wielu redaktorów, ale muszę o tym wspomnieć, bo świadczy w jakimś stopniu o trwałości tego elementu obudowy.
Sam laptop waży 1,5 kg. Są na rynku znacznie lżejsze konstrukcje konwertowalne, ale biorąc pod uwagę solidność aluminiowej obudowy i duży, 14-calowy ekran, jestem skłonny uznać, że jest to ciężar do przyjęcia.
Złącza
Nie do końca natomiast jestem w stanie zrozumieć dobór złączy, na jaki zdecydowali się projektanci tego laptopa. Jest on bowiem mało praktyczny i w moim odczuciu nietrafiony. Na prawym boku mamy port USB 3.1 typu C, złącze micro HDMI, gniazdo słuchawkowe i gniazdo zasilania.
Po przeciwnej stronie jest jeszcze czytnik kart pamięci SD (pełnowymiarowy!) oraz złącze micro USB. Oprócz tego jest tam jeszcze przycisk zasilania oraz regulacja głośności.
Zaskakuje szczególnie obecność portu micro USB, którego w laptopach praktycznie się nie stosuje, a którego użyteczność jest naprawdę znikoma. Znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby umieszczenie w tym miejscu portu USB typu C lub chociażby standardowego, pełnowymiarowego USB. W ten sposób chcąc podłączyć do komputera np. mysz, nie trzeba byłoby korzystać z przejściówki (którą co warto podkreślić, producent dołącza do laptopa). Jednoczesne podłączenie dwóch urządzeń przez USB to już zadanie karkołomne i wymagające kolejnej przejściówki.
Podsumowując, można byłoby to naprawdę zrobić lepiej i z większym zwróceniem uwagi na potrzeby użytkownika. Z drugiej strony MacBook ma tylko jedno USB, więc może nie powinienem narzekać? Sami oceńcie.
Plusem jest natomiast obecność czytnika linii papilarnych, który znajduje się w rogu touchpada. Ma formę kwadratowej płytki standardowych rozmiarów. Jego działanie jest poprawne, nie miałem z nim żadnych problemów. Działa sprawnie i dość szybko, więc spełnia swoje zadanie, przyspieszając i ułatwiając logowanie się do systemu. Jest też dodatkowym zabezpieczeniem laptopa, co ma duże znaczenie w często mobilnym sprzęcie, bardziej narażonym na ryzyko dostępu do niego przez osoby niepożądane.
Klawiatura i touchpad
Pisanie na laptopie jest bardzo wygodne. Moim prywatnym komputerem jest zresztą Zenbook, więc jestem już przyzwyczajony do klawiatur stosowanych w notebookach tego producenta. Przyzwyczajenie się do tego konkretnego modelu trwało dosłownie chwilę. Skok klawiszy jest wprawdzie płytki i dość twardy, ale dzięki temu wyraźnie wyczuwalny, dzięki czemu na tej klawiaturze pisać można naprawdę szybko i z małą ilością błędów. Wspomniałem wcześniej o solidności laptopa i ma to swoje potwierdzenie także w tym elemencie. W trakcie pisania praktycznie nie ugina się pod naciskiem, trzeba użyć sporej siły, aby tego dokonać.
Z drobniejszych rzeczy, ale mających wpływ na wygodę pracy jest umieszczenie klawisza Delete w prawym górnym rogu. Dlaczego to zaleta? Otóż często znajduje się tutaj przycisk zasilania, przez co można przez przypadek właśnie jego wcisnąć, zamiast usunąć napisany fragment tekstu (co jest bardzo niemile widziane). Tym razem przycisk zasilania powędrował na lewą krawędź obudowy, więc takiego ryzyka nie ma. Druga rzecz to strzałki wyraźnie oddzielone od pozostałych klawiszy.
Ogólnie więc klawiatura jest naprawdę wygodna i dobrze się na niej pracuje, ale jednego szczególnie mi brakowało - podświetlenia klawiszy. Nie rozumiem takiej decyzji, uznając, że w tej klasie urządzeń to powinien być standard. Jak pokazują jednak przykłady moich ostatnich doświadczeń (np. Huawei MateBook D), nie zawsze tak jest. Szkoda, bo obniża to funkcjonalność laptopa i zmniejsza komfort pracy wieczorami i nocą, czyli o ulubionych porach uczniów i studentów (i redaktorów technologicznych).
Jeśli chodzi o touchpad, to działa on poprawnie. Rozmiary płytki sensorycznej są standardowe jak na laptopa tej wielkości. Gładzik dobrze odczytuje dotyk, nie ma problemów z obsługą gestów. Przyciski są zintegrowane z płytką i jak to najczęściej w laptopach marki Asus bywa, są odrobinę zbyt głośne.
Głośniki
Asus Vivobook Flip 14 wyposażony jest w głośniki stereo umieszczone na bokach obudowy. Dzięki temu dźwięk przez nie generowany nie jest tłumiony, a przez to dość głośny i wyraźny. Jego jakość nie budzi większych zastrzeżeń, powiem więcej, jest zaskakująco dobra jak na laptopa konwertowalnego. Co ważne, dźwięk pozostaje czysty nawet przy maksymalnej głośności.
Na kolejnych stronach znajdziesz szczegółowe wyniki testów wydajności, kultury pracy, wytrzymałości baterii oraz test ekranu.
Wydajność, czas pracy, ekran
Wyniki testów w benchmarkach oraz pomiary czasu pracy na baterii znajdują się w rankingu laptopów.
Wydajność
ASUS VivoBook Flip 14 (TP401CA) wyposażono w procesor Intel Core m3-7Y30. To energooszczędny, dwurdzeniowy procesor siódmej generacji o bazowym taktowaniu 1 GHz, który może zostać zwiększone do 2,6 GHz. W teście Cinebench uzyskał on wynik 2,45 pkt., czyli nieźle jak na układ o tak małym zapotrzebowaniu na energię, ale zarazem wyraźnie mniej od klasycznych procesorów oznaczonych literą U na końcu, szczególnie tych najnowszej, ósmej generacji.
Z procesorem zintegrowany jest układ graficzny Intel HD 615. Konfigurację uzupełnia 8 GB pamięci RAM DDR3. Pamięć jest wlutowana w płytę główną, więc nie ma możliwości jej wymiany lub dołożenia dodatkowych kości pamięci.
Wydajność laptopa sprawdziłem w benchmarkach. Wyniki znajdują się powyżej.
Tutaj porównam uzyskane rezultaty do kilku innych laptopów. Na początek test PC Mark10. ASUS VivoBook Flip 14 uzyskał wynik 1657 pkt.
Ponieważ dawno nie miałem okazji testować laptopa o takich podzespołach, porównanie jego wydajności w PC Mark 10 będzie trudne, gdyż nie mam możliwości przeprowadzenia testu na tamtych notebookach. Jako punkt odniesienia stawiam więc laptopy z Intel Core i5 oraz jednego z Intel Pentium. Oto wyniki:
- Lenovo IdeaPad 120S-14AP (Intel Pentium N4200, Intel HD 505) - 973 pkt.
- ASUS VivoBook Flip 14 (Intel Core m3-7Y30, Intel HD 615) - 1657 pkt.
- Acer Swift 5 (Intel Core i5-8250U, Intel HD 620) - 2108 pkt.
- Dell Inspiron 13 5379 (Core i5-8250U, Intel UHD 620) - 2266 pkt.
Wynik testu wydajności w PC Mark 8 Creative to 3416 pkt. Ten test symuluje pracę na komputerze z wykorzystaniem zróżnicowanych aplikacji i dobrze oddaje potencjał laptopa. Tutaj miałem większe pole do porównania laptopa z innymi testowanymi przeze mnie notebookami, wśród których znalazły się także modele z układami Intela z serii Core M. Oto jak wypada na ich tle testowany laptop.
- Lenovo Yoga 3 Pro (Intel Core M-5Y70, Intel HD 5300) - 2192 pkt.
- Lenovo IdeaPad 120S-14AP (Intel Pentium N4200, Intel HD 505) - 2487 pkt.
- Lenovo MIIX 700 (Intel Core M5-6Y54, Intel HD 515) - 2977 pkt.
- Lenovo Yoga 900S (Intel Core m7-6Y75, Intel HD 515) - 3183 pkt.
- ASUS ZenBook Flip UX360-CA (Intel Core m3-6Y30, Intel HD 515) - 3235 pkt.
- Asus ZenBook UX305FA (Intel Core M-5Y71, Intel HD 5300) - 3326 pkt.
- ASUS VivoBook Flip 14 (Intel Core m3-7Y30, Intel HD 615) - 3416 pkt.
- Huawei MateBook X (Intel Core i5-7200U, Intel HD 620) - 3958 pkt.
- Dell Inspiron 13 5379 (Core i5-8250U, Intel UHD 620) - 4650 pkt.
- Acer Swift 5 (Intel Core i5-8250U, Intel HD 620) - 4877 pkt.
Oto zaś szczegółowe wyniki testu 3DMark.
Wynik w teście FireStrike to 604 pkt. Oto wyniki innych laptopów mogących stanowić punkt odniesienia. Cóż, jak można się było spodziewać, szału nie ma, co po prostu potwierdza przeznaczenie laptopa - nauka, konsumpcja treści, proste aplikacje, ale nie gry, o czym za chwilę.
- ASUS ZenBook Flip UX360-CA (Intel Core m3-6Y30, Intel HD 515) - 325 pkt.
- Lenovo Yoga 3 Pro (Intel Core M-5Y70, Intel HD 5300) - 361 pkt.
- Lenovo MIIX 700 (Intel Core M5-6Y54, Intel HD 515) - 381 pkt.
- Lenovo Yoga 900S (Intel Core m7-6Y75, Intel HD 515) - 402 pkt.
- Lenovo IdeaPad 120S-14AP (Intel Pentium N4200, Intel HD 505) - 433 pkt.
- Asus ZenBook UX305FA (Intel Core M-5Y71, Intel HD 5300) - 520 pkt.
- Huawei MateBook X (Intel Core i5-7200U, Intel HD 620) - 551 pkt.
- ASUS VivoBook Flip 14 (Intel Core m3-7Y30, Intel HD 615) - 604 pkt.
- Acer Swift 5 (Intel Core i5-8250U, Intel HD 620) - 808 pkt.
- Dell Inspiron 13 5379 (Core i5-8250U, Intel UHD 620) - 844 pkt.
Wydajność w grach
Nie będę się tutaj zbytnio rozwodził, gdyż jak wspomniałem przed chwilą, nie do grania laptop ten został stworzony. Dla porządku sprawdziłem jednak, jak sobie radzi ten sprzęt w konfrontacji ze starszymi tytułami. Z gier, z których korzystam w określaniu możliwości laptopa, niestety żadna nie była w stanie osiągnąć 30 kl./s przy rozdzielczości 1366x768 pikseli i niskich ustawieniach graficznych. Wyniki przez nie uzyskane to odpowiednio: Bioshock Infinite - 21 kl./s., Dirt Showdown 21 kl./s, a Thief tylko 10 kl./s.
Obniżenie rozdzielczości do 1280x720 poprawia te wyniki 3-4 klatki, ale wciąż brakuje płynności. Aby ją uzyskać, musiałem sięgnąć po jeszcze starszy tytuł, czyli Resident Evil 5. TUtaj faktycznie udało mi uzyskać płynną animację przy rozdzielczości 1366x768 i średniej grafice - 38 kl./s. Jeśli więc ktoś chciałby pograć na tym laptopie, to musi sięgnąć dość daleko w przeszłość elektronicznej rozrywki.
Dysk twardy
W testowanej konfiguracji laptop wyposażony został w dysk SSD marki SanDisk o pojemności 256 GB. Jego pojemność powinna wystarczyć do przechowywania podstawowych plików oraz na zainstalowanie potrzebnych aplikacji i programów. Co ważne, dysk oferuje przyzwoite prędkości zapisu i odczytu danych, dzięki czemu komputer działa sprawnie, szybko się uruchamia i wybudza z uśpienia.
Ekran
ASUS VivoBook Flip 14 wyposażony jest w 14-calowy ekran o rozdzielczości Full HD. Zastosowano tutaj panel dotykowy, więc jak łatwo się domyślić, jest to matryca błyszcząca. Trzeba więc przygotować się na odbijające się na jej powierzchni otoczenie. Plusem jest fakt, że jest to matryca typu IPS, więc nie ma problemu z kątami widzenia. Zarówno w pionie, jak i w poziomie, kąty są szerokie, więc wyświetlany obraz będzie czytelny (o ile nic się na powierzchni nie będzie odbijać).
Zmierzona kolorymetrem jasność wyniosła 264 cd/m2. Jest to niestety wynik zdecydowanie zbyt niski, aby zrównoważyć odblaskowość ekranu. Dopóki z laptopa pracować będziemy w warunkach domowych/szkolnych/biurowych wszystko będzie ok, ale wystarczy wyjść na powietrze, na słońce, aby przekonać się, że jasności będzie nam brakować.
Zmierzyłem również pokrycie palety barw, jaką oferuje zastosowana matryca i tutaj niestety jest przeciętnie. Wynik 58,6 procent palety sRGB (przy objętości 60,3 procent) oraz zaledwie 41,5 procent palety Adobe RGB, potwierdzają tylko to, co widać na powyższym wykresie. Naprawdę spora część palety barw nie jest odwzorowana poprawnie, co też potwierdza wskaźnik Delta E, wynoszący 4,21 (przy normie 3). Przekładając to na język polski, oznacza, że różnice w odwzorowaniu barw i ewentualne błędy w tym zakresie da się zauważyć bez użycia kolorymetru.
Sytuację nieco poprawia dobry kontrast - 1093.5:1 oraz fabryczna temperatura kolorów zbliżona do optymalnej - 6300K, czyli tylko nieznacznie wpadająca w cieplejsze odcienie. W codziennym użytkowaniu tak naprawdę nie będzie to miało jednak tak wielkiego znaczenia, jak zbyt niska jasność matrycy. W mocnym słońcu korzystanie z laptopa będzie po prostu utrudnione.
Czas pracy
W trybie maksymalnego oszczędzania energii (ekran przyciemniony do 25 procent, wyłączona komunikacja bezprzewodowa) i w teście czytnika laptop wyłączył się po nieco ponad 13 godzinach. Z kolei pełne obciążenie podzespołów wyczerpie akumulator po 2,5 godzinach.
Najważniejsze jest jednak to, jak laptop zachowywać się będzie przy korzystaniu z przeglądarki, słuchaniu muzyki, oglądaniu filmów i korzystaniu z WiFi. Taki test przeprowadziłem w trakcie pisania tej recenzji i muszę przyznać, że Asus zdał ten egzamin, pozwalając mi na pracę przez 7,5 godziny. W końcu energooszczędny procesor pokazuje swoje zalety.
Kultura pracy
Kolejny mocny punkt testowanego laptopa to jego kultura pracy. Przez większość czasu laptop pozostaje praktycznie bezgłośny, więc idealnie nadaje się do pracy np. w bibliotece, czy do wieczornej nauki. Nikomu przeszkadzać w żaden sposób nie będzie.
Jeśli chodzi o temperatury, jest równie dobrze. Mocniej nagrzewa się w zasadzie jedynie środek panelu roboczego, bezpośrednio pod ekranem oraz, w znacznie mniejszym stopniu, środek klawiatury. Pozostałe obszary klawiatury i panelu roboczego pozostają znacznie chłodniejsze. Pod tym względem inżynierowie Asusa odwalili kawał naprawdę solidnej roboty.
Miejsca, w których obudowa najbardziej się rozgrzewa, są bardzo dobrze widoczne, gdy pokażemy je w ten sposób. Zdjęcie wykonane zostało smartfonem CAT S61, którego recenzję znajdziecie, klikając tutaj.
Spód obudowy w trakcie korzystania z laptopa nieco się nagrzewa, ale podobnie jak na panelu roboczym, temperatury nie przekraczają poziomu, który wpływałby na komfort pracy.
Podsumowanie - czy warto kupić?
Czas testów dobiegł końca, przyszła pora na ich podsumowanie i wnioski. Asus VivoBook Flip 14 okazał się całkiem interesującym laptopem, chociaż niepozbawionym cech, które niekoniecznie przypadły mi do gustu. Analizując jednak wszystkie za i przeciw mogę stwierdzić, że warto rozważyć jego zakup.
Skoro zaś o tym mowa, zacznę od ceny. W dniu testu wynosiła ona 2999 zł. W podobnej kwocie można znaleźć na rynku modele wyposażone w mocniejszy procesor Intel Core i3, a przy odrobinie szczęścia nawet z Core i5 (zarówno siódmej, jak i ósmej generacji). Pytanie więc, na czym nam bardziej zależy - na wydajności, czy raczej na długim czasie pracy na baterii i doskonałej kulturze pracy.
W tych dwóch ostatnich elementach Asus VivoBook Flip 14 wypada bowiem naprawdę bardzo dobrze. Przez zdecydowaną większość czasu jest praktycznie bezgłośny, a obudowa pozostaje chłodna, co umożliwia bezproblemową pracę z laptopem na kolanach. To zaś w przypadku laptopa nastawionego na mobilność jest przecież kluczowe. Z kolei lekkie laptopy o smukłej konstrukcji obudowy z procesorami Coffee Lake na pokładzie bardzo często nagrzewają się dość mocno i układy chłodzenia potrafią dać o sobie znać.
Kolejna rzecz, czyli czas pracy na jednym ładowaniu również jest niezły - 7,5 godziny pracy na jednym cyklu, korzystając w tym czasie z przeglądarki, aplikacji biurowych, z włączonym WiFi i jasnością ekranu ustawioną na 50 procent, to wynik satysfakcjonujący.
Na pochwałę zasługuje też stylistyka i ogólna jakość wykonania obudowy. Aluminium zapewnia jej wytrzymałość. Waga 1,5 kg nie jest może najmniejsza, ale wciąż akceptowalna. Przynajmniej ja jestem w stanie ją zaakceptować, skoro w zamian otrzymuję solidnego laptopa, którego nie będę obawiał się nosić ze sobą, bez obaw o jego uszkodzenie. Jedynie zawiasy mogłyby być bardziej sztywne i lepiej utrzymywać ekran w ustalonej pozycji.
Pochwał tych nie mogę jednak przenieść na zestaw dostępnych złączy, który jest moim zdaniem niefortunny (micro USB? A po co to komu? A dlaczego? Lepszy byłby już standardowy USB), tylko jeden port USB 3.1 typu C (na szczęście jest przejściówka w zestawie) oraz micro HDMI to nieco zbyt mało. Plusem jest czytnik kart pamięci i czytnik linii papilarnych.
Idąc dalej wspomnę jeszcze o klawiaturze, na której pisało mi się wygodnie. Minusem jest natomiast brak podświetlenia klawiszy, który upieram się, że powinien być standardem.
Ponieważ laptop wyposażony jest w energooszczędny procesor Intel Core M, to nie należy spodziewać się, że będzie on demonem wydajności. W zestawie z dyskiem SSD i 8 GB pamięci RAM jest jednak wystarczająca, aby komfortowo przeglądać na nim internet, oglądać filmy, pisać, czy grać w proste i mało wymagające gry.
Dlatego też Asus VivoBook Flip 14 można polecić jako dobry laptop dla ucznia lub studenta. Nie pozwoli na marnotrawienie czasu na gry, a umożliwi naukę i pracę. Jest przy tym solidny, ładnie się prezentuje i długo pracuje na baterii.
Ocena końcowa:
- solidna obudowa z aluminium
- cicha praca i niskie temperatury obudowy
- wygodna klawiatura
- czas pracy na baterii
- czytnik linii papilarnych
- piórko w Asus Pen w zestawie
- mała liczba złączy (brak standardowego USB 3.1)
- brak podświetlenia klawiatury
- niska jasność ekranu
- mało sztywne zawiasy