Niezbyt dobre wieści nadeszły z fabryki Samsunga w Pyeongtaek. 30-minutowa przerwa w dostawie prądu prawdopodobnie może dość mocno pogorszyć (a już wcześniej nie wyglądała fantastycznie) sytuację na rynku pamięci NAND, ergo - może to oznaczać wyższe ceny. Teoretycznie to tylko 30- minutowa przerwa w dostawie prądu, czyli krótki przestój. Tu jednak implikacje są poważne, ponieważ w fabryce Samsunga produkowane są elementy, które wymagają ogromnej precyzji i sterylnych warunków.
Niestety pół godziny było wystarczające, by uszkodzić 60 tysięcy krzemowych wafli. Jakie będą konsekwencje dla rynku? Ilość uszkodzonych wafli to około 11 procent miesięcznej produkcji Samsunga, czyli największego producenta pamięci NAND na świecie. Przeliczając to światową produkcję, stanowi to jej 3.5% procenta. Teoretycznie to nie tak dużo, ale przy ostatnio permentnym deficycie pamięci NAND taka sytuacja i tak może mieć nieciekawe dla rynku skutki (np. wzrost ceny dysków SSD).
Dziwi trochę fakt, że przy takiej skali produkcji nie było możliwości choć częściowego jej podtrzymania (baterie, a później generator?) i pozostaje nam liczyć na to, by to nie był tylko pretekst do podwyżek.
Źródło: techpowerup