Z wstępnego raportu Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu wynika, że źródłem zdarzenia było przeoczenie po stronie wieży. Kontroler miał nie pamiętać, że pozwolił na start Boeingowi 737-800 linii American Airlines w czasie, gdy na innym pasie Airbus A319 Delta Air Lines zbliżał się do przyziemienia. Zderzenia udało się uniknąć dzięki decyzji podjętej w kokpicie samolotu Delty.
Śledczy opisują, że lot Delta nr 2351 lecący z Dallas do Bostonu był w finalnej fazie podejścia do pasa 33L. Równocześnie załoga American Airlines przygotowywała start z pasa 27, który przecina się z torem operacji na 33L. Zezwolenie na start padło o 11:33:43, jednak samolot American na moment przerwał rozpędzanie po sygnale alarmowym w kabinie.
Gdy Boeing American Airlines ponownie zaczął przyspieszać, piloci Delty ocenili sytuację jako potencjalnie niebezpieczną i rozpoczęli odejście na drugi krąg. Według szacunków minimalna odległość między samolotami mogła wynieść 204 metry. Na nagraniach z łączności radiowej słychać, jak kontroler dopytywał załogę: "American 3161, dokąd się wybierasz?", a piloci odpowiadali, że otrzymali zgodę na start. Nikt z pasażerów i członków załóg nie odniósł obrażeń.
WIDEOCzy ten obiekt to pierwszy odkryty egzoksiężyc? Jest pewien problem
W toku dochodzenia ustalono, że w wieży kontroli lotów nie doszło do żadnych nadzwyczajnych zdarzeń ani rozpraszających incydentów. Kontrolerzy określali natężenie ruchu jako umiarkowane lub niskie. Zgoda dla American Airlines miała opierać się na założeniu, że samolot nie zatrzyma się i płynnie wykona start — co później okazało się kluczowym błędem w ocenie rozwoju sytuacji.
W pewnym momencie uwagę kontrolera miała pochłonąć obsługa przylatującego samolotu Tradewind Air; równolegle wydawał też instrukcje dla innych maszyn kołujących. Dopiero gdy załoga Delty potwierdziła zamiar odejścia na drugi krąg, kontroler w pełni uświadomił sobie ryzyko związane z możliwością wejścia samolotów na przecinające się pasy.
Całe zdarzenie stało się podstawą do wszczęcia pełnego postępowania przez Narodową Radę Bezpieczeństwa Transportu. Incydent — jak relacjonują media — ponownie wywołał dyskusję o koordynacji pracy i presji, z jaką mierzą się kontrolerzy na amerykańskich lotniskach. Łącznie na pokładach obu maszyn podróżowało 307 osób i żadna z nich nie ucierpiała.