Od odkurzaczy do samochodu. Tak miał wyglądać elektryk Dysona
Samochód Dysona miał być 7-osobowym SUV-em o 2-krotnie większym zasięgu na jednym ładowaniu niż auta konkurencji. No właśnie - miał być.
600 zaangażowanych pracowników, 4 lata pracy, planowe inwestycje na poziomie 2,5 miliarda funtów i chęć budowy fabryki w Singapurze. W 2019 roku pierwszy samochód Dysona trafił jednak do kosza.
Powód? Pieniądze. Dyson - w przeciwieństwie do tradycyjnych koncernów motoryzacyjnych - z oczywistych względów nie mógłby subsydiować produkcji aut zyskiem ze sprzedaży modeli spalinowych. Dlatego elektryk musiałby na siebie zarabiać od pierwszego dnia, co James Dyson uznał za niewykonalne.
Ostatecznie firma została z jeżdżącym prototypem i garścią opracowanych technologii, z których część została wykorzystana podczas rozwijania innych kategorii produktowych.
Niezależny materiał redakcji. Organizatorem wyjazdu do siedziby Dysona była firma Dyson.
Od 2024 roku pełni funkcję szefa działu Mobile w serwisie benchmark.pl. W latach 2012–2023 związany był z Komórkomanią, gdzie od 2015 roku sprawował rolę redaktora prowadzącego. Swoją wiedzę i pasję do technologii rozwijał również prowadząc oficjalne blogi dla takich globalnych marek jak Nokia, Microsoft i LG. Studiował na kierunku reklama i promocja na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Poza technologią, jego zainteresowania obejmują kino, gry wideo, fizykę kwantową i astronomię.






