Company of Heroes

Pierwszy kontakt z CoH poraża. Początkowo nie wiadomo na co patrzeć, gdyż ilość szczególików, które nadają grze klimatu jest ogromna. Prawdziwa rewolucja - zachowanie się oddziałów na polu bitwy, okrzyki żołnierzy, wybuchy artylerii, rozpadające się budynki i towarzysząca temu niesamowita wręcz grafika i dźwięk. Te wszystkie elementy potęgują doznania, których doświadcza się w ciągu początkowych kilkunastu godzin gry. Zapraszamy do lektury. W artykule zamieściliśmy również wykresy wydajności, czyli 'optymalne karty do CoH.

Ponownie na plaży Omaha

II Wojna Światowa to chyba najbardziej eksploatowany temat gier komputerowych. Faktycznie pojawiło się już ich tyle, że właściwie od dłuższego czasu powielane są te same schematy czy to w gatunku strategii czy też strzelnian FPS. Twórcy usilnie starali się pokazać coś nowego, coś oryginalnego, coś co mogłoby przyciągnąć graczy do ich produkcji. Takie coś udało się serii Medal of Honor czy serii Call of Duty. W strategiach jednak do tej pory oryginalne zmiany były naprawdę śladowe. Nie znaczy to jednak, że wychodzące strategie były słabe. Bynajmniej. Brakowało im jednak tego czegoś co powoduje, że o tych grach się nie zapomina.

Image

Światełko w tunelu pojawiło się w momencie pierwszych zapowiedzi nowej strategii firmy Relic, twórców Warhammera 40k: Dawn of War oraz kultowego już Homeworld'a. Tą strategią jest właśnie Company of Heroes.

Ukazujące się w Internecie i prasie niesamowite zdjęcia z gry wskazywały już, iż może to być pozycja nietuzinkowa. Osobiście wolałem jednak powstrzymać swój entuzjazm, gdyż z doświadczenia wiem, iż to co kreowane jest na rewolucje niejednokrotnie okazuje się być "burzą w szklance wody". Na szczęście w tym przypadku okazało się nie być tak źle.

Rewolucja... rewelacja?

Trzeba to jasno powiedzieć - pierwszy kontakt z finalną wersją gry poraża. Początkowo nie wiadomo na co patrzeć, gdyż ilość szczególików, które nadają grze klimatu jest ogromna. Prawdziwa rewolucja - zachowanie się oddziałów na polu bitwy, okrzyki żołnierzy, wybuchy artylerii, rozpadające się budynki i towarzysząca temu niesamowita wręcz grafika i dźwięk. Te wszystkie elementy potęgują doznania, których doświadcza się w ciągu początkowych kilkunastu godzin gry.

Przez pierwsze kilka chwil trudno jest połapać się co, gdzie i jak robić. Pojawia się bowiem kilka całkowicie nowych rozwiązań niespotykanych dotąd w grze strategicznej. Mamy tu więc dla przykładu strefowy model zniszczeń pojazdów pancernych, możliwość zdobywania broni ręcznej przeciwnika, doskonale przygotowana sztuczna inteligencja jednostek kierowanych przez komputer (ale nie zawsze) czy możliwość ukrywania się za przeszkodami terenowymi (3 poziomy ukrycia).

krycie się za elementami terenu: zielone punktu dobra osłona, pomarańcz słaba...

Image

Warto powiedzieć kilka słów o wspomnianym strefowym modelu zniszczeń pojazdów. Srogo zawiodą się Ci, którzy po Company of Heroes oczekują super realizmu. Nie ma tu zerwanych gąsienic, czy dokładnego odwzorowania pancerzy poszczególnych pojazdów. Są jednak zachowane podstawy walki pancernej takie jak na przykład grubość pancerza (z przodu bardziej odporny niż z tyłu czy z góry). Warto o tym pamiętać planując ataki. Dodatkowo twórcy gry pokusili się o dodanie kilku smaczków podczas walki z pojazdami mechanicznymi - można trafić w silnik bądź kierowcę co skutkuje unieruchomieniem pojazdu albo utratą nad nim kontroli.

Przekonanie o rewolucyjności gry i totalny nią zachwyt towarzyszył mi przez kilkanaście początkowych godzin gry. Nie oznacza to bynajmniej, iż gra w pewnym momencie 'siada' zarówno fabularnie jak i technicznie. Chodzi tu raczej o dostrzeżenie pewnych uproszczeń, schematów, które na dobrą sprawę pojawiły się już we wcześniejszych produkcjach z gatunku strategii wojennych. W pewnej chwili dotarło do mnie nawet, że gdyby pogorszyć w grze oprawę graficzną i pozbyć się kilku efektów fizycznych mielibyśmy kolejną dobrą, ale nie rewelacyjną strategie.

za długo 'zamarudzisz' w jednym miejscu... dostaniesz uderzenie z artylerii

Image

To, co przede wszystkim trzyma gracza przed monitorem i co można nazwać rewolucyjnym, to duża różnorodność misji i doskonały sposób ich przedstawienia. Akcja pogania akcje - właściwie nie ma chwili wytchnienia i nawet to, co wydaje się spokojną misją bądź jej częścią, mającą na celu ostudzenie emocji gracza, stanowi najczęściej preludium do zmasowanej, albo taktycznej akcji przeciwnika. Ten element gry został doprowadzony prawie do perfekcji.

Rules of Engagement - czyli zasady walki

Zasady rządzące na polu walki Company of Heroes są proste jak przysłowiowa "budowa cepa". Twórcy gry - firma Relic - posłużyła się tu sprawdzonym już schematem, znanym z bardzo udanego Warhamera 40k: Dawn of War. Nie mamy tu więc żadnych typowych surowców i ich wydobycia. Mamy jednak podział pola walki na sektory, których opanowanie przez jedną z walczących stron przynosi jej pewne określone korzyści.

W przypadku Company of Heroes tymi korzyściami są zwiększające się zasoby ludzkie, amunicja i paliwo (taki jest bowiem podział sektorów). Każdy z tych trzech elementów jest kluczowy dla całej rozgrywki - amunicja i zasoby ludzkie pozwalają na 'budowę' piechoty, paliwo - czołgów i innych pojazdów mechanicznych. Dodatkowo możemy co jakiś czas uruchomić specjalne bonusy w postaci np. nalotów bombowych czy zrzutu spadochroniarzy bądź też zaopatrzenia (oczywiście po zdobyciu odpowiedniej liczby punktów i wykupieniu odpowiedniego bonusu).

Taki podział wymusza na graczu zdobywanie kolejnych sektorów i utrzymanie ich za wszelką cenę, gdyż przyrost zasobów rozkłada się w czasie (mniejszy w przypadku 'gołej flagi', większy - po postawieniu 'na fladze' posterunku). Podkręca to znacznie napięcie i klimat całej gry.

Image

Innym niezwykle istotnym elementem rozgrywki są same występujące w grze jednostki. Każdy dostępny oddział ma określoną liczbę żołnierzy. I tak np. spadochroniarze mają 6, inżynierowie i obsługa moździerza po 3, a snajper, jak sama nazwa wskazuje, występuje zawsze w liczbie pojedynczej :-)

W tym momencie 'widzimy' śmierć każdego naszego żołnierza, odczuwamy każdą stratę. Oczywiście stan naszych wojaków da się podreperować w bazie, ale nie w tym rzecz. Chodzi raczej o związanie gracza z każdym oddziałem i każdym żołnierzem, tak aby zmusić go do bardziej taktycznej rozgrywki z maksymalnym zminimalizowaniem strat własnych. Ma to też takie znaczenie, że każda jednostka na polu walki jest bardziej przydatna niż ta dopiero co tworzona. Chodzi tu nie tylko o aspekt zdobywania doświadczenia przez jednostki, ale także o sam fakt przerzucania na linie walk świeżo 'zbudowanych' jednostek. Zajmuje to niejednokrotnie pewien czas, którego podczas niezwykle intensywnej bitwy nie mamy! W ten sposób musimy doceniać 'życie' każdego żołnierza.

Jeśli już jesteśmy przy jednostkach warto wspomnieć (o czym wcześniej pisałem), iż do każdego oddziału możemy dokupić lub zdobyć nowe uzbrojenie. Mowa tu nie tylko stacjonarnej broni typu haubice czy działka przeciwlotnicze, ale także zwykłej broni ręcznej pozostawionej przez zabitych przeciwników np. lekkie i ciężkie karabiny maszynowe, panzershreki czy moździerze. Oczywiście to czy daną broń możemy użyć zależy przede wszystkim od oddziału, którego chcemy w nią wyposażyć. Tym samym nie da się obsadzić moździerz inżynierami, bo ich przeznaczenie na polu walki jest inne. Mogą oni jednak otrzymać miotacze płomieni, które świetnie sprawdzają się przeciwko piechocie. Innymi słowy - każda jednostka ma swoje miejsce i to od nas zależy czy dobrze ją wykorzystamy. Tym bardziej, iż w każdej misji obowiązuje nas pewien z góry określony (wartościowo) limit jednostek. Punktowo przedstawia się to tak jak w innych grach tego typu - jednostki doświadczone, pojazdy mechaniczne 'zużywają' nam więcej punktów niż zwykła piechota.

Na linii frontu czyli grafika i dźwięk

Company of Heroes to jedna z najładniejszych gier strategicznych jakie do tej pory widziałem. Ba, mogę zaryzykować tu nawet stwierdzenie, że jest to najładniejsza strategia wojenna jaka do tej pory powstała. Silnik gry jest naprawdę doskonały. Mamy więc mgłę, odbicia w wodzie, płomienie (te z miotaczy ognia wyglądają szczególnie rewelacyjnie), niezwykle szczegółowe odwzorowanie mundurów żołnierzy czy pojazdów.

Image

Jest to  doskonale widoczne przy maksymalnych zbliżeniach pola bitwy bądź też podczas przerywników filmowych zrobionych w całości na silniku gry. Jeśli do tego dodamy bardzo dobrze przygotowaną fizykę gry, którą dostrzec można prawie na każdym kroku (np. rozpadające się przeszkody terenowe i budynki podczas intensywnego ostrzału, niszczenie murków, pozostałości budowli przez przejeżdżające czołgi, odrzut przy strzelaniu z dział, itp) to uzyskujemy obraz prawdopodobnie najbardziej realistycznego pola bitwy z dotychczas wydanych strategicznych gier wojennych.

Niestety, za doskonałą oprawę graficzną przyjdzie nam słono zapłacić. Gra ma bowiem dość koszmarne wymagania sprzętowe i aby móc nacieszyć się taką jakością grafiki jaką widzicie na kilku umieszczonych powyżej obrazkach, musicie mieć naprawdę potężny sprzęt. Nie oznacza to wcale, że na słabszym sprzęcie nie da się grać. Można, tylko trzeba liczyć się z utratą jakości.

Image
Image

Kolejną istotną kwestią jest udźwiękowienie pola walki. Tu także twórcy gry mocno się postarali i dzięki ich pracy efekt końcowy ostro podrasował klimat całej rozgrywki. Mam tu na myśli w szczególności krzyki i nawoływania żołnierzy podczas ostrych starć. Wiadomo, ich głośność zależy od stopnia oddalenia od "planszy", gdyż takie rozwiązanie stosowane było w przeszłości jednak teraz nabrało to dodatkowego wymiaru dzięki zwiększającej się ilości komentarzy zależnej od bliskości akcji. Smaczku całości dodaje fakt, iż Niemcy faktycznie mówią i krzyczą po niemiecku. To wszystko powoduje, że gracz łatwiej potrafi wczuć się w grę.

"Semper fi", a więc podsumowanie

Company of Heroes jest grą naprawdę dobrą. Moim zdaniem jednak z szumnie zapowiadanej rewolucji zostało raczej niewiele. Co prawda kilka nowych rozwiązań można potraktować jako rewolucyjne, ale... Rewolucja na pewno odbyła się w sferze grafiki, klimatu, przedstawienia akcji i doskonałego opracowania misji. Grając czułem się jakbym grał nie w strategię, a w troszkę inne wydanie Call of Duty (na największym zbliżeniu niewiele brakuje, żeby uznać że jest to kolejne wcielenie tej serii).

zasadzka na drodze

Oczywiście, jak zwykle nie ma "róży bez kolców". Także i tutaj można doszukać się pewnych błędów czy uproszczeń (np. czasami zdarza się iż jednostki nie wykonują naszych poleceń, biegają w kółko pod ostrzałem zamiast skryć się za wskazaną osoną itp), ale nie są one na tyle poważne aby przyćmić blask całej gry. I choć można zarzucić grze brak realizmu, to powoduje on czasami tak efektowne akcje, że wcale tego nie żal. Nie zapomnę batalii czołg przeciwko czołgowi, kiedy to stojąc naprzeciwko siebie czołowymi pancerzami strzelaliśmy jeden do drugiego. Widać było jak cześć pocisków odbija się od pancerzy i odpada gdzieś daleko. W pewnej chwili pocisk odbił się od przeciwnika, wzleciał w powietrze i opadł prosto na klapę jego silnika uszkadzając ją dokumentnie :)

Company of Heroes to jednym słowem klimat, klimat i jeszcze raz klimat, a przy tym niesamowita grywalność. Sprawdźcie to koniecznie!!

Wybrane dla Ciebie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE