11 września samolot linii Condor był już na końcowym etapie podejścia do Frankfurtu, gdy kontrola ruchu lotniczego nie wydała zgody na lądowanie. Załoga zeszła do wysokości 875 stóp i przygotowywała się do kontaktu kół z pasem, jednak maszyna przekroczyła dopuszczalny czas pracy lotniska o kilka sekund. W efekcie piloci musieli odejść na drugi krąg, a rejs zakończył się na lotnisku w Kolonii, oddalonym o kilkadziesiąt kilometrów.
We Frankfurcie obowiązuje zasada, że przyloty powinny kończyć się przed 23:00, choć opóźnione rejsy w praktyce mogą jeszcze próbować dotrzeć do portu do godziny 0:00. Tego wieczoru Condor DE1809 wystartował z Olbii z ponad dwugodzinnym opóźnieniem. Start nastąpił o 22:39, co oznaczało, że na pokonanie trasy pozostawała 1 godzina i 21 minut – dokładnie tyle, ile brakowało do zamknięcia lotniska o północy. Taki plan okazał się nierealny: najlepszy wcześniej uzyskany czas na tej trasie wynosił 1 godzinę i 24 minuty.
Sam fakt dopuszczenia lotu przy tak napiętym harmonogramie wzbudza wątpliwości, bo ryzyko niepowodzenia było wysokie już przed startem. Jednocześnie anulowanie rejsu jeszcze w Olbii oznaczałoby dla przewoźnika konkretne konsekwencje: zgodnie z wymogami UE linia musiałaby zapewnić noclegi, transport i wyżywienie dla ponad 180 pasażerów oraz załogi. Do tego dochodziłby problem braku samolotu kolejnego dnia rano we Frankfurcie, co mogłoby uruchomić serię dalszych opóźnień i odwołań w siatce połączeń.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
W praktyce próba "za pięć dwunasta" zakończyła się scenariuszem, którego można było się spodziewać: lądowaniem w Kolonii. Tam podróżni zostali zmuszeni do samodzielnego organizowania dalszego transportu do domów. Choć istnieją mechanizmy odszkodowawcze, ich realna skuteczność oraz czas wypłat bywają rozciągnięte w czasie, a uzyskane kwoty nie zawsze pokrywają poniesione wydatki.
Sytuacja z lotem Condor DE1809 ponownie kieruje uwagę na to, jak w praktyce działają regulacje dotyczące ochrony pasażerów i jak linie lotnicze podejmują decyzje operacyjne w przypadku dużych opóźnień. Przepisy pozwalają dochodzić zwrotu kosztów wykraczających poza standardową rekompensatę, jednak uzyskanie pełnego zwrotu bywa trudne i czasochłonne. W tym przypadku, mimo istotnych niedogodności, pasażerowie dotarli przynajmniej do Niemiec, co pozwoliło uniknąć kosztów dłuższego pobytu w turystycznym regionie Włoch.