Cubot Quest - recenzja
Dobry wytrzymały smartfon to rzecz przydatna. Oczywiście jednym wystarczy telefon za 700 zł, a inni będą potrzebowali flagowca. Nie widzę w tym problemu - każdy kupuje to na co ma ochotę i na co go stać. Większym kłopotem jest to, że obecnie, w dobie wszędobylskiego szkła i cienkich ramek smartfony tłuką się jak jajka.
Dlatego zapraszam Was do recenzji telefonu za 700-800 zł z mocną obudową, dobrym akumulatorem 4000 mAh, dual SIM, NFC, Androidem 9, pamięcią 4 / 64 GB i niezłymi aparatami. Oto Cubot Quest.
Obudowa - mocna i wodoszczelna
Wzmacniana i wodoszczelna obudowa to oczywiście duża zaleta, ale warto też wybrać taki telefon, który nie pełni funkcji cegły i nie urywa kieszeni. Moim zdaniem tutaj Cubot Quest wypada zaskakująco dobrze. Jest mocny, ale nie wygląda jak mały ekranik zatopiony w średniowiecznych murach obronnych.
Jak na ten typ sprzętu Cubot Quest jest wręcz smukły. Producent deklaruje grubość 8,8 mm - rewelacja! Zatem suwmiarka w dłoń i... wychodzi mi 11,5 mm mniej więcej w centrum obudowy. Niektóre elementy lekko wystają, chroniąc aparat i umożliwiając wydostawanie się dźwięku z głośnika, więc w najgrubszym miejscu obudowa ma około 12 mm.
Jest to więcej niż podaje producent, ale w praktyce Quest wciąż jest całkiem poręczny i obsługując go nie miałem wrażenia, że trzymam szafę pancerną. Sprawia po prostu wrażenie solidności, a przy tym wygląda całkiem ciekawie z tymi czerwonymi akcentami kolorystycznymi.
- Wymiary (wy/sz/gr): około 157 x 74 x 12 mm (zmierzone)
- Masa: 180 g
- Materiały: szkło GG5 (przód), plastik (tył i krawędzie boczne)
- Wodoszczelność: IP68
Dźwięk na słuchawkach
Smartfon nie ma klasycznego wyjścia słuchawkowego 3,5 mm. Z drugiej jednak strony jest to rozsądne posunięcie, bo dzięki temu w całej obudowie jest tylko jedna zaślepka, a nie dwie. Chroni ona port USB typu C. To właśnie do niego można podłączyć słuchawki przez przejściówkę. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że tę przejściówkę trzeba sobie dokupić, bo nie ma jej w komplecie.
Dźwięk sprawdzałem na dwóch przejściówkach USB-C do mini jack 3,5 mm - od smartfonów Huawei P20 Pro i Google Pixel 3 XL. Obie działały prawidłowo z Cubotem Quest i zapewniały dobrą jakość dźwięku na dużych i małych słuchawkach. Głośność, dynamika i szczegółowość były lepsze niż oczekiwałem od smartfona za ok. 700 zł.
Głośnik
Głośnik umieszczono z tyłu, a nie na dole. Jeśli telefon leży na czymś twardym i gładkim (np. biurku / stole / szafce), to nie ma problemu - dzwonki słuchać wyraźnie. Jeśli jednak leży na czymś miękkim, takim jak koc, kołdra, ubrania, to dźwięk może być przytłumiony. Brzmienie jest dość płaskie i zdecydowanie brakuje mu niższych tonów, ale głośność jest wystarczająca.
Czytnik linii papilarnych
Czytnik umieszczono z tyłu w miejscu do którego łatwo dosięgnąć palcem wskazującym. Na jego działanie nie mogę narzekać w tej klasie cenowej. Co prawda musiałem lewy i prawy palec konfigurować po dwa razy, by telefon w końcu zaczął poprawnie je identyfikować, ale finalnie odblokowywanie nie sprawiało problemów. Ponadto jest te opcja uwierzytelniania za pomocą twarzy. Jest szybka, ale mniej bezpieczna.
Wyświetlacz
- Typ wyświetlacza: IPS LCD
- Wielkość: 5,5 cala
- Rozdzielczość: 720 x 1440 px (HD+)
- Jasność maks.: ok. 450 cd/m2 (w trybie auto może być wyższa)
- HDR w wyświetlaczu: brak
- Obsługa w okularach polaryzacyjnych: wygodna w pionie i w poziomie (znikome przyciemnianie i zmiany kolorów)
Na papierze rozdzielczość HD+ nie wygląda imponująco, ale uspokajam - w praktyce obraz jest czytelny i wystarczająco szczegółowy. Nie ma problemu nawet z czytaniem drobnego tekstu. Zdjęcia i filmy też prezentują się dobrze.
Maksymalna jasność wyświetlacza wystarcza nawet w jasny dzień. Gorzej jest z jasnością minimalną, która jest za wysoka, więc może razić w oczy podczas obsługi telefonu w nocy lub w ciemnym pomieszczeniu. Kąty widzenia, kolory i kontrast stoją na dobrym poziomie jak na telefon za 700 zł.
Cubot Quest - czas pracy na baterii
- Czas pracy: 1,5 - 2 dni
- SOT: 5,5 - 7,5 godzin
- Pojemność akumulatora: 4000 mAh
- Ładowarka w zestawie: 5V x 2A = 10W
- Łatwa wymiana baterii: tak (obudowę można odkręcić)
- Bezprzewodowe ładowanie: nie
Poza wzmacnianą obudową największą zaletą Cubota Quest jest bardzo dobry czas pracy. Akumulator ma 4000 mAh, czyli dużo. Najważniejsze jest jednak to, że w połączeniu z dość energooszczędnymi komponentami byłem w stanie używać telefonu przez 2 całe dni na jednym ładowaniu. Najkrótszy czas jaki osiągnął w czasie testów, to 1,5 dnia pracy, ale sądzę, że osoby korzystające z prostych funkcji (np. bez aparatu i nawigacji) będą w stanie nawet przekroczyć 2 dni.
Średnie czasy SOT wahały się od minimum 5,5, nawet do 7-7,5 godziny. To wyniki, które na tle wielu współczesnych smartfonów zasługują na wyróżnienie.
Cubot Quest - specyfikacja i system
- Wersja systemu: Android 9.0
- CPU: MediaTek Helio P22 MT6762, 8x ARM Cortex-A53, maks. 2,0 GHz
- GPU: PowerVR Rogue GE8320
- RAM: 4 GB
- pamięć masowa: 64 GB (realnie 52 GB wolnej przestrzeni, a po konfiguracji i aktualizacjach nawet mniej)
- karta microSD: tak, do 128 GB (zamiast jednej karty nano SIM)
- Inne: NFC, dual SIM, Bluetooth 4.2, Wi-Fi „n” 2,4+5 GHz, USB typ C, żyroskop, kompas cyfrowy
Cubot Quest ma system Android 9.0 w niemal czystej postaci. Producent wprowadził szereg drobnych zmian i dodał parę funkcji, ale interfejs pozostał bardzo zbliżony do oryginału. To dobrze, bo w tańszych smartfonach zdecydowanie lepiej jest stawiać na lepszą optymalizację i szybkość, niż na mnóstwo funkcji, z których większość osób i tak nie skorzysta.
Niemal czysty Android to dobre posunięcie. Jak na telefon za około 700 zł (a w niektórych sklepach nawet mniej) Cubot Quest działa szybko i radzi sobie ze sporą liczbą otwartych aplikacji. 4 GB RAM'u w zupełności wystarczają.
Liczba funkcji nietypowych, które producent dołożył do systemu jest niewielka. System sprawia wrażenie lekkiego, a po skróceniu lub całkowitym wyłączeniu animacji w ustawieniach systemowych śmiga naprawdę przyjemnie.
Konfigurowalny przycisk - Umieszczono go na lewym boku obudowy i domyślnie jedno kliknięcie włącza aparat, a przytrzymanie włącza Asystenta Google. Można jednak przypisać mu inną aplikację.
Ciemny motyw - Fajnie, że jest, ale szkoda, że nie zmienia wszystkich menu w ciemne. Na przykład po wejściu w ustawienia lista pozostaje jasna.
Gesty na dolnym pasku - Można wykonać gesty od dolnego paska ku górze, pokazując w ten sposób ostatnie aplikacje. W ten sam sposób wyświetla się "szufladkę" z aplikacjami zainstalowanymi w telefonie. Wymaga to przyzwyczajenia - jeden ruch palcem ku górze to ostatnie aplikacje, a kolejny ruch aplikacje zainstalowane. Można to na szczęście zmienić i wyświetlić oddzielny przycisk do ostatnich aplikacji.
Dioda powiadomień - Smartfon ma diodę umieszczona w ramce nad wyświetlaczem. Można włączyć jej pulsowanie, gdy telefon się ładuje / ma niski stan akumulatora lub nadeszły powiadomienia.
Cubot Quest - wydajność
Patrząc na wyniki testów syntetycznych można zauważyć, że smartfon Cubot Quest ma wydajność bardzo podobną do Huawei P20 Lite. W czasie realnej obsługi w niektórych sytuacjach działał nawet odrobinę szybciej od Huaweia. Co prawda nie wykonywałem tstów długoterminowych, więc trudno określić jaka byłaby szybkość np. po pół roku lub roku. Jednak ogólne wrażenia są pozytywne. Jeśli chodzi o gry, to możemy oczekiwać poprawnego działania tylko prostszych gier. Te bardziej wymagające albo drastycznie obniżają ustawienia graficzne, albo spada płynność.
W rankingu smartfonów można porównać wyniki Cubot Quest wydajności z innymi smartfonami.
Czy warto kupić smartfon Qubot Quest? Odpowiedź znajdziesz na drugiej stronie recenzji. Zapraszam!
Czy Cubot Quest ma dobry aparat?
- aparat tylny (podstawowy): 12 Mpx, f/1.8, PDAF + sensor głębi ostrości
- aparat przedni: 8 Mpx
- filmy (tył): Full HD 30 kl/s
- filmy (przód): Full HD 15 kl/s
- stabilizacja optyczna: nie (tylko cyfrowa)
- lampa LED: tak (z tyłu, podwójna)
Od nowego smartfona za około 700 zł (a nawet mniej) nikt chyba realnie nie oczekuje najwyższej jakości zdjęć. W tej klasie sprzętu aparat służy raczej jako dodatek, z którego korzystamy od czasu do czasu, a nie kilkadziesiąt razy dziennie. Jeśli podejdziemy do Cubota Quest z takim nastawieniem, to można ocenić jego aparat jako wystarczająco dobry.
Jasne, że nie ma szans w porównaniu choćby z telefonami za 1000 zł, ale zdjęcia oglądane w pomniejszeniu (czyli takie jakie widzimy np. na Facebooku czy Instagramie), prezentują się całkiem nieźle.
Zdjęcia wykonane w dzień, w dobrym oświetleniu mają dość naturalne kolory i dobry kontrast. Ich największą wadą jest kiepska szczegółowość, ale to zauważyć można właściwie tylko gdy oglądamy obraz w pełnym powiększeniu (1:1). Na Instagramie tego nie zobaczymy.
Przeciętna szczegółowość zdjęć z aparatu w smartfonie za siedem stówek to nic szczególnego. W tym przypadku wina leży głównie po stronie mocnego odszumiania i kompresji. Sam obiektyw nie jest słaby - nie widać większych deformacji obrazu na krawędziach kadru, a obraz jest dość klarowny.
Autofokus z detekcją fazy jest dość szybki i precyzyjny.
W warunkach słabszego oświetlenia, szczegółowość spada jeszcze bardziej, bo algorytmy odszumiające muszą działać z większą intensywnością. W warunkach nocnych lub w ciemnych pomieszczeniach jest bardzo słabo (ale niczego innego bym nie oczekiwał od tak taniego smartfona).
Zdjęcia z aparatu przedniego również prezentują się dobrze tylko w pomniejszeniu. Największą wadą jest lekka mgiełka (mydlane rozmycie). Widoczna jest zazwyczaj tylko po powiększeniu zdjęć.
Filmy tylne mają rozdzielczość Full HD i nagrywane są w 30 kl/s. Ich jakość jest przeciętna, ale wystarczająca w tym segmencie cenowym. Cubot Quest ma opcję cyfrowej stabilizacji obrazu, ale powoduje ona znaczne zmniejszenie kadru (w praktyce lekki efekt cyfrowego zoomu).
Smartfon nie jest idealny do regularnego nagrywania filmów, ale jeśli już coś koniecznie musimy nagrać, to w dobrym oświetleniu dziennym wystarczy.
Filmy przednie też mają rozdzielczość Full HD, ale pod względem płynności wypada poniej przeciętnej. Wygląda to tak jakby film był oryginalnie nagrywany w 15 kl/s, ale we właściwościach pliku podawane jest 30 (być może powielana jest co druga klatka).
Cubot Quest - opinia
Cubot Quest jest dla osób, które potrzebują taniego, ale wytrzymałego, wodoszczelnego i dość szybko działającego smartfona. Nie jest idealny, ale w tej cenie nie musi być. Ma dobry i co ważne wymienny akumulator, niezły wyświetlacz, NFC, dual SIM i sprawnie działający system Android 9.0. Wszystko to w oficjalnej polskiej cenie około 700-800 zł robi pozytywne wrażenie na tle innych "pancernych" telefonów (ceny chińskie są niższe). Korzystanie z Cubota Quest było po prostu przyjemne.
Moim zdaniem jeśli potrzebujecie wzmocnionego, ale wciąż niedrogiego smartfona, a jakość aparatu nie jest dla Was priorytetowa, to warto go wziąć pod uwagę.
Cubot Quest - ocena
- wzmocniona obudowa odporna na upadki i uderzenia
- wodoszczelność IP68
- NFC i dual SIM (hybrydowy z microSD)
- możliwość wymiany akumulatora i dobry czas pracy
- system Android 9.0 działa dość szybko
- pamięć 4 / 64 GB
- czytnik linii papilarnych i rozpoznawanie twarzy
- konfigurowalny przycisk na obudowie
- wystarczająca jakość zdjęć z aparatów
- dość jasny i czytelny wyświetlacz
- wyświetlacz chroniony przez szkło Gorilla Glass 5
- obsługa FACE ID (przez aparat przedni)
- obsługa VoLTE
- praca w warunkach od -40 stopni do +70
- krokomierz (współpraca z aplikacjami zliczającymi kroki)
- czujnik geomagnetyczny (kompas)
- 24 miesięczna Gwarancja w Autoryzowanym Serwisie CUBOT w Polsce
- drobne braki w tłumaczeniu systemu na język polski
- brak klasycznego wyjścia słuchawkowego 3,5 mm
- brak przejściówki z USB typu C na mini jack 3,5 mm