Dojrzały, sportowy zegarek?
Po kilku chwilach z HUAWEI WATCH GT 7 Pro wiedziałem już, że to zegarek przemyślany. Świetnie wykonany, wyposażony w to, czego oczekiwać mogą fani sportu. Stylistycznie stonowany, ale z sercem sportowca i… te moje pierwsze wrażenia bardzo szybko się potwierdziły. Sport zajmuje w GT 7 Pro kluczową pozycję, co widać w precyzji pomiarów i mnogości sportowych trybów. Od jazdy na nartach po orbitrek. Od narciarstwa alpejskiego po narciarstwo biegowe. Od roweru górskiego po rower szosowy.
Projektując ten zegarek, ktoś musiał stwierdzić, że da ludziom sprzęt, który zgra się z nimi w maju, w sierpniu i w lutym. Który pojedzie z nimi w Alpy, pobiega na miejskim stadionie i przetrwa ulewne deszcze podczas gravelowego ultramataronu. Tu nie ma miękkiej gry. To zegarek ze wszechmiar wypakowany sportem i potrzebnymi w nim funkcjami. To godne podkreślenia, bo GT 7 Pro nie tylko zapisze nam jazdę na rowerze górskim po lesie, ale też zmierzy generowaną przez nas moc wirtualną (Waty w kolarstwie to wyznacznik wydolności i prestiżu w grupie, serio) czy kadencję (liczbę obrotów korbą na minutę), z jaką jechaliśmy.
Nie tylko same precyzyjne pomiary zasługują tu na uwagę. Ważne jest też to, jak współgrają one z algorytmami odpowiedzialnymi za analizę treningu i regeneracji. Zegarek mierzy saturację, jakość snu, HRV, tętno spoczynkowe, analizuje nas pod kątem aktualnego obciążenia treningowego i podrzuca informacje i sugestie dotyczące tego, jaka intensywność treningu byłaby dla nas wskazana. Autentycznie możemy bazować na sugestiach zegarka, by dobrze się regenerować, odpoczywać kalorycznie i trenować z głową, efektywnie, bez "zatrenowywania" się na amen. Nie jest to oczywiście pierwszy zegarek na rynku, który takową funkcjonalność oferuje, ale faktem jest, że GT 7 Pro podaje wszystko w czytelnej formie i, przynajmniej u mnie, zaskakująco dobrze trafia z analizą obciążenia i regeneracji.
Bateria tego zegarka to jakiś kosmos
Świetne wrażenie zrobiła na mnie także bateria HUAWEI WATCH GT 7 Pro. Producent deklaruje czas pracy na jednym ładowaniu sięgający nawet 21 dni. To raczej nieosiągalne, jeśli robimy sobie w tygodniu ze 2 treningi i sporo spacerujemy, ale okolice 2 tygodni bez kontaktu z ładowarką są już bardzo realne. Kiedy pisałem ten tekst, zegarek pokazywał mi 92 proc. baterii. Sprawdzałem to w poniedziałek o godzinie 14:32, a z ładowarki zdjąłem go w sobotę, jakoś wczesnym popołudniem – te trzy dni "kosztowały" mnie więc 8% naładowania.
W sobotę pospacerowałem sobie nieco po lesie z psami. W niedzielę pojeździłem na rowerze, pospacerowałem wieczorem, a w poniedziałek od rana znowu z psami do lasu. Jak dla mnie, te 92 proc. to rewelacyjny wynik i bateria tego zegarka – przy tym, jak on sam jest lekki i jak dobrze leży na nadgarstku – jest rewelacyjna. Jeśli ktoś szuka zegarka na tygodniową wędrówkę po Bieszczadach lub na rowerowy ultramaraton, polecam serdecznie.
Estetyka podkreślająca olbrzymią uniwersalność
HUAWEI WATCH GT 7 Pro w oczywisty dość sposób rozwija stylistykę serii GT, utrzymując pewien lifestylowy sznyt. Zegarek z powodzeniem założymy do jeansów i t-shirtu, może nawet do sportowej marynarki, by po pracy polecieć z nim do lasu, pobiegać po miejskim stadionie czy utytłać się w błocie na rowerze MTB, śmigając po okolicznych singletrackach. Szok, że coś tak estetycznie nienachalnego, tak współgrającego z codziennością, z casualową modą, ma w sobie tyle sportowego, outdoorowego ducha.
Tu zaznaczę jeszcze, że nie tylko design robi wrażenie, ale i materiały. Tytanowa koperta to obietnica wytrzymałości na topowym poziomie, co każe traktować HUAWEI WATCH GT 7 Pro jako zegarek na lata. A! No i dodajmy, że zegarek wyszedł w kilku wariantach kolorystycznych – ja dostałem wersję w kolorze określanym jako "żółtozielony fluoroelastomerowy", ale jak przeglądam ofertę, to wariant "zielony fluoroelastomerowy" przemawia do mnie najbardziej, wyglądając obłędnie – niemniej to oczywiście kwestia gustu. Do wyboru jest także wariant czarny, chyba najbardziej klasyczny w całym zestawieniu.
Mistrzowska relacja ceny do możliwości
Na koniec zostawiam najlepsze, czyli cenę. Z tym zegarkiem jest tak, że każdą z jego zalet zasadniczo można spotkać w konkurencyjnych urządzeniach. Sam zresztą swój sportowy zestaw gadżetów skonfigurowałem tak, by to i owo oceniało mój stan, regenerację, siły, takie tam. Przewagą HUAWEI WATCH GT 7 Pro nie jest wyłącznie to, co poupychano w środku, jak zatroszczono się o dokładność pomiarów czy skuteczną analizę treningu i regeneracji, ale to, że osiągnięto topowy poziom w każdym z kluczowych aspektów. Od sportu i zdrowia, przez baterię, po design. GT 7 Pro nie ma słabych stron, nigdzie nie ma tu jakościowego kompromisu.
Gdy tę jakość zestawimy z ceną, która w dniu premiery wynosi 1499 zł (200 zł rabatu, od 19 października cena wskoczy na poziom 1699 zł), otrzymamy zegarek, który zdaje się odskakiwać od konkurencji. To lifestylowy sprzęt, który w zaawansowanym outdoorze radzi sobie jak ryba w wodzie. Elegancki, świetnie wykonany i odporny na trudy codziennej i niecodziennej eksploatacji. Byłem pod wrażeniem tego zegarka, jeszcze zanim sobie z nim nieco poćwiczyłem. Zanim pojeździliśmy razem na rowerze i pospacerowaliśmy, i zanim poznaliśmy się lepiej. Po sprawdzeniu, jak GT 7 Pro radzi sobie w boju, nie mam już wątpliwości, że ten smartwatch mocno namiesza na rynku, a ja będę mu żywo kibicował.