Czy telewizory są jakościowo coraz gorsze?

Parafrazując słowa poety, można by rzec: szlachetny telewizorze, nikt się dowie jako smakujesz, aż się zepsujesz.

Czy telewizory są jakościowo coraz gorsze?

Podobnie jak inne urządzenia elektroniczne, telewizory zawieszają się, szwankują lub po prostu się psują. W jednych siada sprzęt, w innych oprogramowanie, w jeszcze innych: jedno i drugie. Przyjrzyjmy się zatem najpopularniejszym markom na polskim rynku i problemom, jakie mieli z nimi użytkownicy.

Uwaga! Choć najwięcej piszemy o czołowych markach, to nie dlatego, że z takich, czy innych powodów chcemy im zaszkodzić. Powód jest prosty: ci, którzy produkują i sprzedają najwięcej, mają największe udziały w rynku i najwięcej osób ma z nimi problemy, także z przyczyn czysto statystycznych. Przecież marka, która sprzedaje rocznie 50 milionów telewizorów, będzie miała kilka razy więcej wadliwych egzemplarzy niż marka niszowa, pomimo, że ich odsetek może być dla obu taki sam.

LG

W 2016 roku użytkownicy telewizorów tej marki skarżyli się na pionowe pasy (ang. vertical banding) widoczne w niektórych modelach, np. w 55UH7707. Oto jeden z cytatów:

Jakość obrazu z tego TV jak na LCD całkiem dobra […] Obraz w 4K robi naprawdę duże wrażenie, poza momentami gdy wyświetlane są na telewizorze jednokolorowe powierzchnie z jednoczesnym ruchem kamery (niebo, boisko piłkarskie). Wówczas ujawnia się koszmarny vertical banding. Oglądanie meczów piłkarskich to mordęga - wszak murawa ma jednolity kolor a kamera jest niemal cały czas w ruchu. Mam więc ciągle obraz udekorowany szarymi pionowymi pasami :( Serwis LG oczywiście umywa ręce, twierdząc, że owe zjawisko jest normalne w ich telewizorach i może być bardziej lub mniej dokuczliwe. Szkoda, że o tym fakcie nie zostałem poinformowany przed zakupem. […]

Ww. mankament spowodowany był błędem konstrukcyjnym modułu podświetlenia, a konkretnie prowadnicy światła (LGP). Występował w wielu, choć raczej nie we wszystkich egzemplarzach tego modelu. Najprawdopodobniej, w celu redukcji kosztów (bo wykonane z poliwęglanu LGP są drogie) zastosowano komponent od taniego i/lub niesprawdzonego dostawcy.

Jednakże w przypadku LG największe emocje wzbudzają telewizory OLED i jedno, jedyne pytanie: czy OLED-y się wypalają? Odpowiedź na nie jest twierdząca: tak, wypalają się, ale wynika to najczęściej z nieumiejętnej obsługi. Przykładem tego jest jeden z egzemplarzy modelu 55EG910, który stał na ekspozycji w jednym ze sklepów RTV.

Image

Powyższe zdjęcie zostało zrobione nie w sklepie, w którym doszło do wypalenia ekranu, lecz w innym sklepie, który sprzedaje przecenione i nie w pełni sprawne egzemplarze ściągnięte z pozostałych sklepów tej samej sieci. Powodem wypalenia się pionowej linii było podobno nieumiejętne użytkowanie telewizora przez personel pierwszego sklepu: na telewizorze wyświetlano materiał demonstracyjny, który przedstawiał porównanie jakości obrazu na dwóch częściach ekranu – stąd wypalona linia rozgraniczająca połówki filmu demonstracyjnego.

Obecne, najnowsze OLED-y (wszystkie z matrycami LG) mają podobno dłuższą żywotność i zaawansowane układy zabezpieczające przed wypaleniem. Ponadto, zastosowano w nich także funkcję „odświeżającą” lub „czyszczącą” OLED-owy ekran z już istniejących pozostałości obrazu i pomniejszych wypaleń. Niestety, automatyczne działanie tej funkcji nie jest remedium na wszelkie bolączki, a jej stosowanie przez użytkownika podlega ograniczeniom. Na przykład w instrukcji do OLED-a Sony 55A1 mamy takie oto zdanie:

Wartością referencyjną jest uruchamianie odświeżania panelu tylko raz na rok, nie należy wykonywać go częściej, ponieważ może to wpływać na [czytaj: skracać – TCh] żywotność panelu”

Tak więc nie ulega wątpliwości, że OLED-y nadal są telewizorami „większej troski” niż stare, poczciwe elcedeki. Co wcale nie znaczy, że użytkując OLED-a rozsądnie nie będziemy cieszyć się nim przez długie lata.

Panasonic

Producent z Osaki ma raczej dobrą renomę: jego produkty uważane są za stosunkowo solidne i trwałe. Nie znaczy to, że telewizory tej marki są idealne i całkowicie bezawaryjne.

Chyba największą wpadką z ostatnich paru lat były poziome pasy widoczne na ekranie flagowych modeli z serii AX900. Był to oczywisty błąd konstrukcyjny, który przeszkadzał wielu wymagającym użytkownikom. Na szczęście producent wyciągnął właściwe wnioski i błąd ten nie pojawił się już we wprowadzonej rok później flagowej (i skądinąd bardzo dobrej) serii CR850.

Jeśli chodzi o inne usterki w Vierach, to swego czasu na Wykopie pojawił się następujący wpis:

"Ostatnio oglądając skoki narciarskie zauważyłem, że w rogach ekranu śnieg jest szary. Okazało się, że zjawisko występuje na każdym kanale. Tym oto sposobem telewizor (Panasonic TX-55CX750E – przyp. red.) po 18 miesiącach użytkowania trafił do serwisu. Okazało się, że to kurz od środka pod szybą ..."

Odpowiedź serwisu można było przewidzieć:

Zjawisko to nie jest związane z wadą bądź usterką reklamowanego produktu, wynika zaś z technologii i założeń konstrukcyjnych dotyczących ekranów LCD, które jako takie nie są konstrukcją hermetyczną.

Niestety nie wiadomo dokładnie, gdzie telewizor był używany. Wiele przecież zależy od warunków: czym innym jest użytkowanie na przykład w jednym z miast na Śląsku, a czym innym na wsi oddalonej od ośrodków przemysłowych. Na szczęście serwis Panasonica zaproponował wykonanie:

… jednorazowej nieodpłatnej usługi polegającej na usunięciu wskazanych powyżej ciał obcych.

Użytkownik zaakceptował to rozwiązanie, ale i tak był dość rozgoryczony, bowiem w ostatnim zdaniu wykopowego wpisu powiedział:

"Czy ktoś zna jakieś telewizory w wersji dla zakładu stolarskiego, szlifierni, kopalni itp.?"

Na co z kolei jeden z wykopowiczów odpowiedział:

"Sprzątaj w domu, brudasie […]"

Który z nich ma rację? Może obaj?

Philips

Jeśli chodzi o telewizory Philipsa, to muszę przyznać, że telewizorowi w mojej rodzinie przydarzyło mi się dokładnie to samo co ww. Panasonicowi. W 2012 roku kupiłem rodzicom (już emerytom) przeceniony telewizor Philips 40PFL8605. To model z 2010 roku, który tak długo wisiał na ekspozycji w sklepie, że przeceniono go z rekomendowanej ceny detalicznej 5999 zł na … 2499 zł. Ponieważ nie byłem w stanie przejść obojętnie obok takiej okazji, kupiłem rodzicom ten właśnie model. Telewizor ten działa bez zarzutu do dziś (czyli równe 5 lat od daty zakupu). Niestety, będąc z wizytą u rodziców parę tygodni temu zauważyłem, że na ekranie jest pewien osad. Co gorsza nie dało się o usunąć, bowiem znajdował się po wewnętrznej stronie szyby chroniącej ekran. Na szczęście kurz jest widoczny tylko na wyłączonym ekranie, a ponieważ telewizor jest już dawno po gwarancji i, co najważniejsze, pomimo pięciu lat działa nadal, po prostu daliśmy sobie z tym spokój.

Dwa lata po roku 2012, Philips wprowadził do swoich telewizorów system Android, co spowodowało lawinę negatywnych komentarzy od użytkowników. Do telewizorów Philipsa z Androidem odnoszą się w zasadzie te same zastrzeżenia, co do modeli Sony, a zatem więcej informacji o problemach z tym systemem znajdziecie w sekcji poświęconej koncernowi z Tokio.

Jeśli zaś chodzi o telewizory OLED Philipsa to jeden z serwisów poświęconych tej marce zamieścił swego czasu artykuł zilustrowany zdjęciem ekranu modelu 55POS901F z wypalonym logo jednego z kanałów dla dzieci:

Image

Jak widać miejscowe wypalenie się ekranu nie dotyczy tylko i wyłącznie OLED-ów LG.

Samsung

Lider telewizorowego rynku produkuje najwięcej telewizorów, najwięcej ich sprzedaje i najwięcej o nich słychać. Zarówno dobrze, jak i źle. W ubiegłym roku chyba najwięcej komentarzy wzbudziła seria KS7000. Pod względem jakości obrazu były to bardzo udane telewizory: miały wysoki kontrast, dobre odwzorowanie barw (dzięki kropkom kwantowym) oraz chyba najwyższą na rynku ostrość obrazów ruchomych (szybkie matryce 120 Hz oraz dobry system Auto Motion Plus). Zamiarem producenta było uczynić te telewizory atrakcyjnymi stylistycznie, w związku z czym zrezygnowano z montowania tylnej ścianki na tradycyjne wkręty, zastępując je zatrzaskami, co dało jednolitą, gładką i stylistycznie niezakłóconą powierzchnię tylnej ścianki. Niestety, zatrzaski miały tendencję do puszczania, co prowadziło do odchodzenia tylnej ścianki od reszty obudowy.

21 marca br. podczas premiery QLED-ów rozmawiałem z Grzegorzem Staniszem, wysoko postawionym pracownikiem europejskiej centrali Samsunga w Londynie. Gdy nasza rozmowa zeszła na kwestię jakości ich telewizorów, dowiedziałem się od niego, że problemy z tylnymi ściankami w modelach z serii KS7000 i podobnych powstawały głównie w transporcie, gdy produkt podlegał wstrząsom, a także zmiennemu ciśnieniu atmosferycznemu (transport lotniczy). Grzegorz Stanisz powiedział mi też wtedy, że zaraz po wykryciu problemu, producent podjął stosowne kroki zaradcze mające na celu poprawę systemu zatrzasków.

Dlatego tym bardziej byłem zaskoczony, gdy odwiedzając 15 maja 2017 r. jeden ze sklepów RTV napotkałem taki oto widok:

Jak widać, problemy z serią KS7000 występują nadal. Zaprzyjaźniony sprzedawca powiedział mi, że nie ma tygodnia bez reklamacji jednego z tych telewizorów właśnie z powodu tylnej ścianki. To duży problem, bo jest to ubiegłoroczna seria, która właśnie schodzi z rynku i to w dodatku w bardzo dobrej cenie. Telewizorów tych zaczyna już brakować, bowiem ich następcy, telewizory QLED, są dużo droższe. Klienci, znając wysoką jakość obrazu z modeli KS7000 oraz najniższy na rynku input lag (tj. małe opóźnienie ważne w grach), są nimi szczególnie zainteresowani. Tym bardziej szkoda, że problemy z tylną ścianką występują nadal. Wygląda na to, że ustaną dopiero wraz końcem produkcji tych, mimo wszystko, udanych, choć niedoskonałych modeli.

Innym problemem telewizorów Samsunga są przepalenia widoczne na ekranie po krótszym lub dłuższym okresie eksploatacji. Choć problem dotyczy także kilku najnowszych modeli, najłatwiej zaobserwować go w „niedobitkach” modeli z 2015 roku, np. w serii JS9000. Przepalenia te pojawiają się zazwyczaj w okolicach diod LED, które jak wiadomo, emitują dużo ciepła, zwłaszcza w trybie HDR. Poniższe zdjęcie pokazuje jeden z tegorocznych modeli.

Image

Nie wiemy do końca, co jest przyczyną tych przepaleń. O ile w serii JS9000 z 2015 roku można podejrzewać nadmierne obciążenia termiczne, które mogły prowadzić do odkształcenia lub przerwania folii zawierającej kropki kwantowe, to problem występuje też (choć raczej na mniejszą skalę) w modelach pozbawionych tej folii. W związku z tych chętnie wysłuchalibyśmy wyjaśnienia producenta, na co szczerze liczymy.

Zwracam uwagę, że telewizory znajdujące się na ekspozycji w sklepach RTV pracują codziennie nawet przez 10 godzin, siedem dni w tygodniu i to przez okres wielu miesięcy. W związku z tym, ww. przepalenia, które wychodzą na jaw po kilku miesiącach, w przypadku użytkowników domowych mogą (ale oczywiście nie muszą) ujawnić się po dobrych paru latach, czyli już po upływie gwarancji.

Image

Powód? Nie mam pojęcia, ale najprawdopodobniej jest to wada konstrukcyjna. Byłoby dobrze by producent wypowiedział się na ten temat.

Sony

Gdy w 2015 roku firma Sony wprowadzała pierwsze Bravie z Androidem, na konferencji przeznaczonej dla dziennikarzy doszło do dziwnej sytuacji. Zaproszonym gościom pokazano pierwsze egzemplarze Bravii z Androidem (seria C), ale zabroniono nie tylko je obsługiwać za pomocą pilota, lecz także je fotografować. Dziś wiemy, co było tego powodem: problemy z nowym systemem operacyjnym, a zwłaszcza jego często zawieszanie się, a nawet samoczynne resetowanie i ponowne uruchamianie. Dotyczyło to oczywiście różnych modeli w różnym stopniu, bowiem działanie telewizora jest zawsze wynikiem kombinacji sprzętu i oprogramowania. Zależy także od sposobu użytkowania telewizora. Ci użytkownicy, którzy instalowani wiele programów i intensywnie używali androidowe Bravie mieli z nimi najwięcej problemów. Ci zaś, którzy nie logowali się do systemu Android i nie instalowali żadnych dodatkowych aplikacji, mieli mniej problemów, choć nadal je mieli. Oczywiście jednych i drugich do szału nieraz doprowadzało powolne działanie całego systemu.

Image

Problemy Androidem nadal są plamą na honorze Sony, którą producent próbuje ze wszystkich sił zmyć. W dużej mierze się to udało: w telewizorach z 2017 roku (modelach z serii XE85, XE90 i XE93) Android działa szybko i stabilnie, choć funkcjonalnością nadal ustępuje wiodącym systemom (jak np. Tizenowi). Pomimo tego, pod względem szybkości działania zaczął niebezpiecznie zbliżać się do niektórych systemów jak np. webOS-a LG. Nie wierzycie? Włączcie przewodnik po programach (guide) w telewizorze LG 55B7 – samo wejście zajmuje aż 8 sekund, podczas którego tracimy obraz i dźwięk (wyjście z przewodnika to kolejne 4 sekundy). Co ciekawe, w brawiowym Androidzie A.D. 2017 trwa to dużo szybciej i w dodatku bez utraty dźwięku.

Niestety, nie zmienia to faktu, że Androidowi do webOS-a nadal wiele brakuje. Wystarczy choćby wspomnieć o niemożności podłączenia do androidowych Bravii słuchawek Bluetooth i to pomimo faktu, że telewizor go obsługuje. Nawiasem mówiąc, ciekawe jak wielu użytkowników reklamowało swoje Bravie pod względem niezgodności towaru z umową? Przecież telewizor z Bluetoothem, który nie obsługuje słuchawek Bluetooth to swoiste kuriozum, nieprawdaż?

Choć Sony stara się aktualizować do najnowszej wersji Androida również wczesne modele, nie uniknięto sytuacji, w której aktualizacja sprawiła, że niektóre z nich (zwłaszcza z końcówką „C”), po aktualizacji przestały w ogóle działać. I choć Sony dołożyła starań aby powstałe problemy jak najszybciej rozwiązać, pewien niesmak pozostał. To smutne, ale musimy pamiętać, że wina leży w dużej mierze po stronie firmy Google, która jest autorem systemu Android TV. Tym bardziej należy zrozumieć frustrację niektórych japońskich inżynierów Sony, którzy uważają, że wprowadzenie Androida było mimo wszystko błędem. W czasach, gdy o jakości produktu decyduje w coraz większym stopniu jakość sterującego nim oprogramowania, rezygnacja z niezależności i suwerenności jaką daje posiadanie własnego systemu operacyjnego (vide Tizen, webOS), jawi się dla niektórych jako błąd kardynalny. Cóż bowiem z tego, że winowajcą wielu, jeśli nie większości, bolączek telewizorowego Androida jest Google, skoro wpływają one negatywnie na produkt tak uznanej marki jak Sony? Z perspektywy czasu dobrze widać, że wybór Androida miał zarówno pozytywne, jak i negatywne skutki. Niestety, jednym z największych mankamentów tego rozwiązania, jest fakt, że firma, która podjęła tę decyzję (Sony, Philips, TCL itd.) nie jest już dłużej w stanie w pełni kontrolować jakości swoich produktów.

Podsumowanie

Po tych wszystkich rozważaniach na temat jakości współczesnych telewizorów, wydaje się, że najważniejsze jest aby pamiętać o tym, że nie ma telewizorów idealnych i w każdym z nich, pomimo najlepszych recenzji i nagród, może wystąpić usterka i każdy może się zepsuć. A tego, jak długo wytrzyma dany model oraz co i kiedy w nim „padnie” nie jest w stanie stwierdzić żaden, choćby najlepszy recenzent, czy tester. W związku z tym piszcie w komentarzach, co i kiedy się Wam zepsuło w Waszych telewizorach, czy nastąpiło to w trakcie, czy już po gwarancji, oraz jak zareagował przedstawiciel producenta (serwis, infolinia itp.). Napiszcie także, czy zgadzacie się poglądem autora, który uważa, że w obecnych czasach coraz więcej modeli telewizorów jest mniej lub bardziej tandetną masówką, której jakość i trwałość jest niestety z roku na rok coraz gorsza.

Gdzież te czasy, gdy najlepsze telewizory służyły bezawaryjnie przez 20, a nawet więcej lat?

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY