Dlaczego do Microsoft Edge jest tak mało rozszerzeń?
Jak tłumaczy rozwijająca ten program firma Microsoft, powody są dwa. Nowe pytanie brzmi jednak, czy taka odpowiedź zadowoli użytkowników...
Choć Microsoft Edge ma swoje niezaprzeczalne plusy, użytkownicy tej przeglądarki internetowej nie mogą narzekać na nadmiar rozszerzeń. Właściwie jest wręcz przeciwnie – niejednokrotnie narzekają na ich niedostateczną ilość.
Przeglądarka Microsoft Edge wystartowała wraz z systemem Windows 10, a rozszerzenia zaczęła obsługiwać rok później. Na start użytkownicy mieli do wyboru zaledwie garść takich „dodatków” i pomimo upływu czasu nadal jest to (może i trochę pełniejsza, ale nadal) garść.
Dlaczego tak się dzieje? Czy programiści nie są zainteresowani tworzeniem rozszerzeń do Edge’a, czy może obowiązują jakieś ograniczenia? Odpowiedzi na to pytanie postanowili udzielić sami zainteresowani, czyli członkowie zespołu rozwijającego tę przeglądarkę.
Powód pierwszy: system obsługi rozszerzeń w Microsoft Edge wciąż jest rozwijany – nie jest więc do końca stabilny. – „Najpierw musimy poprawić naszą platformę, by mogły być tworzone nowe kategorie rozszerzeń i nowe funkcje w tych dostępnych obecnie”.
Drugi powód jest bardziej istotny. – „Rozszerzenia są jedną z najważniejszych części przeglądarki, a my mamy spore wymagania, jeśli chodzi o jakość” – napisała ekipa na swoim blogu. Jak czytamy, nie ma możliwości, by rozszerzenie, które pogarsza bezpieczeństwo, wydajność lub niezawodność Edge’a trafiło do użytkowników.
Stawianie jakości nad ilością to coś, co zdecydowanie jest warte docenienia. Pozostaje jednak pytanie o to, jak niesamowicie wysokie muszą być wymagania stawiane przez Microsoft, skoro rozszerzeń jest zaledwie 70.
Źródło: Microsoft, ghacks