Dziś energetyka opiera się głównie na węglu. Być może jednak jesteśmy już blisko dnia, w którym stanie się on zbędny. Przynajmniej w Wielkiej Brytanii.
Już w ubiegłym roku w Wielkiej Brytanii doszło do sytuacji, w której poziom produkcji energii elektrycznej z paneli słonecznych był wyższy niż z węgla. Pierwszy taki dzień był w kwietniu, pierwszym miesiącem był maj, a okres od czerwca do września był pierwszym kwartałem. I tak dalej, i tak dalej.
Teraz brytyjski operator sieci energetycznych National Grid poinformował o pierwszej dobie bez spalania węgla do produkcji energii elektrycznej. Pierwszym od ponad stu lat, a konkretnie od roku 1882. Co więcej, to tylko początek. Brytyjski rząd planuje wyłączenie wszystkich węglowych elektrowni najpóźniej w roku 2025.
Węgiel w znakomitej większości krajów jest jednym z filarów przemysłu energetycznego. Wielka Brytania jest pod tym względem ewenementem. Na co stawia, jeśli nie na „czarne złoto”? Przede wszystkim na gaz (50,3 proc.) i energię jądrową (21,2 proc.), ale coraz większy udział w produkcji energii elektrycznej mają również elektrownie wiatrowe (12,2 proc.) i – wspomniane już – farmy solarne (3,6 proc.). Wspomnieć należy też o imporcie (8,3 proc.) i biomasie (6,7 proc.).
Źródło: Quartz, BBC, NG Control Room. Foto: cocozi/Pixabay