Decyzja EASA dotyczy natychmiastowych inspekcji technicznych wybranych egzemplarzy Airbusa A380. Impulsem były ustalenia o poważnych pęknięciach w środkowej części dźwigarów – elementów nośnych, które odpowiadają za przenoszenie obciążeń skrzydeł w jednym z największych samolotów pasażerskich na świecie.
Z przekazanych informacji wynika, że kontrolami objęto 16 samolotów A380 wykorzystywanych przez dwóch przewoźników dalekodystansowych. Pięć maszyn Emirates z Dubaju zostało od razu uziemionych i nie może wrócić do rejsów z pasażerami przed wykonaniem wymaganych czynności. Pozostałe 11 egzemplarzy może nadal latać, ale tylko w ograniczonym zakresie — do czasu przeglądu dopuszczono je maksymalnie na 25 kolejnych cykli lotnych.
Regulatorzy zwrócili uwagę, że problem wyszedł na jaw przy analizie danych z wcześniejszych przeglądów. EASA podkreśla, że pozostawienie takich usterek bez reakcji mogłoby osłabić integralność konstrukcji skrzydeł. Jednocześnie zaznacza, iż na tym etapie nie ma podstaw, by uznać, że zagrożenie dotyczy wszystkich Airbusów A380 pozostających w eksploatacji.
WIDEOŚwiatła gasną w samolocie przed lądowaniem? Tak ma być
Do sprawy odniosły się także linie Qantas. Australijski przewoźnik przekazał, że jego jedyny samolot objęty dyrektywą — o rejestracji VH-OQI — jest już poddawany szczegółowemu remontowi w Dreźnie w Niemczech. Linia zapewnia, że te działania serwisowe nie powinny przełożyć się na realizację regularnej siatki połączeń.
Kwestie związane z wytrzymałością skrzydeł A380 od lat wracają w branżowych dyskusjach. W 2012 r. EASA zarządziła globalne kontrole po wykryciu mikro-pęknięć w tzw. wspornikach żebrowych. Z kolei w 2019 r. opublikowano wytyczne odnoszące się do pęknięć w tylnych częściach skrzydeł. Po pandemii część A380 wracała do latania po dłuższym postoju w magazynowaniu, co — jak wskazywano — zwiększało znaczenie dokładnych przeglądów.
Tym razem dyrektywa EASA koncentruje się na centralnych dźwigarach, a nie na bardziej zewnętrznych fragmentach skrzydeł, których dotyczyły wcześniejsze zalecenia. Airbus przygotował dedykowany program kontroli, a operatorzy mają przekazać wyniki w ciągu siedmiu dni. Jeśli inspekcje potwierdzą uszkodzenia, dany samolot nie będzie mógł wrócić do regularnej eksploatacji bez wykonania napraw.
Z doniesień wynika, że władze dopuszczają możliwość kolejnych działań — w tym naprawczych — jeśli przeglądy pokażą, że skala problemu jest większa, niż wynika z dotychczasowych ustaleń. Obecnie branża czeka na podsumowanie wykonanych kontroli oraz ocenę rezultatów, które mogą przesądzić o dalszych krokach wobec wskazanych 16 Airbusów A380.