HUAWEI WATCH GT 7 Pro, czyli sprawdzony towarzysz sportowych przygód

HUAWEI WATCH GT 7 Pro to kolejna już odsłona topowego zegarka sportowo-lifestylowego od HUAWEI. Tylko że… Nie mam pewności, że to nadal zegarek lifestylowy, bo choć wygląda casualowo i spokojnie przypasuje w zasadzie do każdej stylizacji odzieżowej, to podczas gravelowej jazdy po lesie pokazał mi, że jest sprzętem sportowym z najwyższej ligi.

HUAWEI WATCH GT 7 ProHUAWEI WATCH GT 7 Pro
Źródło zdjęć: © benchmark.pl
Przemysław Jankowski

Co potrafi HUAWEI WATCH GT 7 Pro?

Nie będę skupiał się na technicznych aspektach tytułowego zegarka – łatwo to sprawdzić sobie w necie, a mnie, nie ukrywam, interesowało to, jak sprzęt sprawdza się w boju, a nie to, jak jasny jest jego AMOLED-owy ekran. Jasne, jest bardzo jasny i supermiły dla oka, (tak na marginesie). Wspomnę więc w tym miejscu, co wyróżnia ten zegarek, czym się charakteryzuje i szybko przejdziemy sobie do opisu mojej małej gravelowej historii.

Wspomnieć trzeba o baterii, ponieważ według deklaracji ma ona wystarczyć nawet na 21 dni. Analizując sobie swoją przygodę z tym zegarkiem, jestem przekonany, że wliczając w to kilka treningów w tygodniu, zegarek bez problemu podziała na jednym ładowaniu w okolicach półtora tygodnia albo i dłużej, a to genialny wynik.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

W GT 7 Pro znajdziemy mnóstwo trybów sportowych wraz z rozbudowanymi trybami narciarskimi, snowboardowymi, biegowymi czy rowerowymi. Możemy nawet połączyć zegarek z inteligentnym trenażerem, co jest funkcją bardzo rzadko spotykaną, a bardzo pożądaną przez tych, którzy zimą jeżdżą pod dachem, by dobrze przygotować się do nowego sezonu.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

Co jeszcze? Znajdziemy tu pełne monitorowanie kondycji i regeneracji – łącznie z podpowiedziami. Zegarek nie tylko zmierzy nam pułap tlenowy, HRV czy tętno spoczynkowe, ale podpowie, jak mocno uderzyć treningowo, by ćwiczyć efektywnie i nie umęczyć się niepotrzebnie. To zestaw funkcji, które doceni każdy trenujący z głową i absolutnie każdy, kto przygotowuje się do jakichś zawodów: od biegu na 10 kilometrów po gravelowy ultramaraton.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

A! Dodajmy też, że mocno zaskoczyło mnie to, jak ładnym zegarkiem jest HUAWEI WATCH GT 7 Pro. Rzecz jasna zegarki Huawei nie są mi obce, ale zawsze, jak wpada mi coś nowego w ręce, mam chwilową pomroczność i zapominam o tym, jak wyglądały poprzednie generacje danego urządzenia. Ot, pamięć złotej rybki. W przypadku GT 7 Pro tak spodobało mi się to, jak ten zegarek został zaprojektowany i jak dobrze jest wykonany, że w sumie zapomniałem o tym, że to dla tej serii standard.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

Nie rozwodząc się, bardzo pozytywnie zaskakuje tu fakt, że w stylistycznie przyjemnej dla oka bryle upakowano prawdziwy sportowy kombajn. Zegarek nie jest przesadnie duży, gruby czy ciężki, spokojnie przypasuje do jeansów i koszuli w kratę i posłuży jako rozsądny "daily", by po godzinach skoczyć z człowiekiem na trening, a w weekend przebiec z nim ultramaraton po Karkonoszach. Zegarek sportowy, który stawia na stylistyczny uniwersalizm – to mi się podoba.

Jeździec bez formy. Sprzęt w topowej dyspozycji

Trochę kontekstu, bo terenowe testy HUAWEI WATCH GT 7 Pro były dla mnie pewnym wyzwaniem. Męczę się okresowo z zatokami i jak mam gorszy epizod, to od razu wskakuje lekka gorączka, ból gardła, kaszel. Czuję wtedy, że jest średnio, a podczas każdej aktywności tętno skacze mi jak oszalałe. Dosłownie w ruch korbą i na budziku 180 uderzeń. Dramat. I w takiej, mniej więcej, formie wziąłem HUAWEI WATCH GT 7 Pro na przejażdżkę po okolicznych lasach i Wielkopolskim Parku Narodowym.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

Sam z siebie pewnie bym nie jechał, bo samopoczucie średnie i wiało jak diabli, a wiatru staram się unikać zawsze – jak ma się w rowerze 60 mm obręcze, to boczny podmuch wiatru potrafi dodatkowo podnieść tętno. Było więc średnio, tak pogodowo, jak i zdrowotnie, ale że gravelowanie po lasach to rozrywka dla odważnych, to zdjąłem rower z wieszaka, wskoczyłem w obcisłe ciuchy i dalej, w tango! W balet z HUAWEI WATCH GT 7 Pro na ręce.

Nie była to przejażdżka w wymiarze 400-kilometrowego wyścigu ultra, ale pokazała mi wystarczająco, co ten zegarek potrafi. Pominę tu wszystkie kwestie analityczne, dotyczące kondycji, stanu wytrenowania etc. Wspomniałem o tym nieco powyżej, więc tu czas na same konkrety.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

Przyznam, że pewnym zaskoczeniem było szybkie złapanie lokalizacji. Kiedy komputerek rowerowy jeszcze mielił w poszukiwaniu krążących nad nami satelitów, GT 7 Pro już wiedział, gdzie jestem i bardzo dokładnie pokazywał tę lokalizację na mapie. Mapę trzeba oczywiście wcześniej pobrać na zegarek, by później móc ją offline’owo odpalać. Lokalizacja podczas całej trasy działała bez zarzutu – nawet w lesie. I tu znów porównanie do komputerka, który w lesie potrafi pokazać mi, że jadę z prędkością 10 km/h, podczas gdy rwę w okolicach 30 km/h. HUAWEI WATCH GT 7 Pro z takimi przekłamaniami problemu nie miał, pięknie utrzymując lokalizację i wiarygodnie pokazując aktualną prędkość po GPS.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

Podczas samej jazdy na rowerze zegarek nie przeszkadza, nie marudzi, a informuje o tym, o czym poinformować warto. Usłyszymy od niego o pokonanym dystansie, ale nie usłyszymy narzekania na sygnał GPS, bo tego nie zdarza mu się gubić. Tę lokalizacyjną dokładność zauważyłem też po funkcji automatycznej pauzy – ta działa bezbłędnie. Wystarczy na moment przystanąć, a zegarek od razu pauzuje aktywność. Wystarczy przejechać pół metra i wznawia ją. Niby nic, a jednak coś, czego należy oczekiwać, ale nigdy nie spotkałem się z tak dobrze zaimplementowaną automatyczną pauzą. Plusem jest też to, że urządzenie z automatu blokuje koronkę podczas aktywności, byśmy czegoś nie kliknęli przypadkowo.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

Miłe dodatki i najlepsze mapy na zegarku ever?

Cofnę się nieco w narracji, bo miłym akcentem jest możliwość wyboru typu roweru, na którym chcemy jeździć. Mamy rower górski, szosowy i inne, a do tego możemy nowy typ skonfigurować samodzielnie. Super jest też sekcja rozgrzewki przed treningiem/jazdą. Zegarek podpowiada, ile czasu na nią poświęcić i czym się podczas niej zająć. Fajna sprawa!

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

Kolejnym miłym dodatkiem jest funkcja metronomu, czyli wiecie, systematycznego odmierzania czasu. Dlaczego? Załóżmy, że przygotowujemy się np. do rowerowego ultramaratonu i mamy tendencję do jazdy ze zbyt niską kadencją. Ot, ciśniemy po 60 obrotów na minutę przy twardych przełożeniach. Wiem, że każdy jeździ inaczej i każdy sobie samodzielnie określa, co jest dla niego wygodniejsze, ale przy dużym dystansie do pokonania taka kadencja to wyrok. Człowiek się szybko ujedzie i zabraknie mu elastyczności. Żeby temu zaradzić, można trenować właśnie z metronomem. Ustawić sobie, by tak klikał, odliczając czas, by kręcić w rytm tego odmierzania i trzymać kadencję w okolicach 90 obrotów korbą na minutę. Proste? Proste! A przy tym szalenie przydatne i wyraźnie pomocne podczas treningu.

Ostatnia rzecz, która mocno utkwiła mi w głowie podczas testów HUAWEI WATCH GT 7 Pro to mapy. O naprawdę świetnej lokalizacji wspomniałem już, więc tu dodam, że ta w parze z obłędnie czytelnymi mapami to jakiś kosmos. Na ekranie wyraźnie widać nasz ślad, widać wytyczoną nawigację, a sterowanie mapą, np. jej przybliżanie i oddalanie za pomocą koronki, to czysta przyjemność. Ktoś naprawdę pochylił się nad outdoorowym aspektem GT 7 Pro i to widać na każdym kroku, bo używanie tego zegarka podczas aktywności jest niesamowicie przyjemne.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

Wirtualne dane są super!

Po zakończonej jeździe przejrzałem dane, które zegarek zebrał i byłem pod wrażeniem tego, jak dobrze przemyślano ich ekspozycję. Wszystko jest czytelne, wszystko łatwo przyswoić, od średniego tętna po wykresy prędkości. Warto to podkreślić, bo pokazywanie danych w czytelny sposób na zegarku sportowym to wcale nie taka prosta sprawa.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

Prawdziwe brawa należą się jednak za wirtualny pomiar mocy i kadencji. Nie mam pojęcia, jak tam ogarnęli w Huawei algorytmy za to odpowiedzialne, ale wskazania są zaskakująco adekwatne. Średnia moc wyliczona z zegarka jest ostatecznie bardzo zbliżona do tej z pomiaru i ta dokładność jest tak dobra, że nawet podczas sprintu czy stawania na korbie przy większym podjeździe, kiedy Waty lecą w górę, zegarek wychwycił je prawie tak dokładnie, jak pomiar mocy w rowerze. Idealnie zarejestrował, kiedy "dorzuciłem do pieca" i choć z wartościami się rozjechał nieco (umówmy się – algorytmicznie nie ma szans dokładnie podać mocy w danym momencie), to i tak byłem pod olbrzymim wrażeniem.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

Podobnie rzecz ma się w przypadku kadencji. Odchyłki od normy są minimalne. Pokazał mi średnią kadencję na poziomie 81 obrotów korbą na minutę, a ja starałem się jechać w zakresie 75-85, by pojeździć, a się nie ujechać w lekkiej chorobie.

Reasumując, nie muszę wiedzieć, jak te wirtualne wskazania zostały ogarnięte, ale przyznaję, że odwalili tu kawał dobrej roboty. Te dodatki, wraz ze wspomnianym metronomem, świetnymi mapami i dokładną lokalizacją GPS sprawiają, że GT 7 Pro to nie zegarek. To narzędzie, z którym z chęcią spędziłbym więcej czasu. Narzędzie, które naprawdę może pomóc w zwiększeniu efektywności treningów czy nawigowaniu po trasie. Czapki z głów, serio, serio.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

Jeździłbym z nim!

Szkoda, że premiera HUAWEI WATCH GT 7 Pro nastąpiła tak późno i szkoda, że dostałem go przy samym końcu sezonu. Sezonu dla mnie średniego, najgorszego od lat, bo naznaczonego kaprysami pogodowymi i stojącego pod znakiem zapalenia zatok, które u mnie od marca pojawia się i znika. Ech, no nie jest łatwo.

Wracając! Żałuję, że nie dostałem tego zegarka wcześniej, bo z chęcią przejeździłbym z nim cały sezon i sprawdził, czy Huawei jest już na tym poziomie, by móc zastąpić zegarki sportowe 3 branżowych gigantów, którzy od lat rozdają karty. W mojej ocenie jest, gdyż HUAWEI WATCH GT 7 Pro to konstrukcja dojrzała i przemyślana, która nie tylko zbiera dane dotyczące aktywności, regeneracji czy kondycji, ale pokazuje je nam w łatwej do strawienia, przejrzystej, przystępnej formie.

HUAWEI WATCH GT 7 Pro
HUAWEI WATCH GT 7 Pro © benchmark.pl

Nie zapominajmy też, że ma ten zegarek garść funkcji, które zapalonym rowerzystom, kolarzom amatorom (i nie tylko amatorom!) naprawdę się przydadzą, bo wirtualny pomiar mocy i kadencji to szokująco dokładne i bardzo przydatne funkcje. Może gdybym jeździł z nim cały sezon i wykorzystywał dane, którym karmi człowieka tak, by zoptymalizować treningi, to nie przemęczyłbym się w marcu, dbając o regenerację i nie złapałbym zapalenia zatok? Może byłbym sensowniej przygotowany i nie odpuścił ważnych dla mnie zawodów? Nie wiem. Wiem za to, że to naprawdę fajny zegarek, którym Huawei już definitywnie wskakuje do grona największych graczy w świecie czysto sportowej elektroniki.

Płatna współpraca z marką Huawei
Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY