ERNEST, czyli zaawansowany prototyp łazika z Jet Propulsion Laboratory NASA, przeszedł tygodniowy sprawdzian w terenie w południowej Kalifornii. W trakcie siedmiu dni maszyna pokonała 16 mil (około 26 km) na trasie, która miała odwzorować trudne warunki przyszłych wypraw planetarnych. Testy obejmowały łącznie ponad 37 godzin jazdy, podczas których zespół inżynierów w większości ograniczał się do obserwacji i kontroli przebiegu eksperymentu, ingerując tylko wtedy, gdy było to konieczne.
Celem projektu nie jest wyłącznie udany przejazd po pustyni, ale przygotowanie rozwiązań dla kolejnej generacji pojazdów badawczych. NASA zapowiada, że technologie sprawdzane w ERNEST mogą zostać wykorzystane w przyszłych łazikach wysyłanych zarówno na Księżyc, jak i na Marsa. Według twórców kluczowe znaczenie ma tu oprogramowanie oraz elementy sztucznej inteligencji, dzięki którym robot potrafi ocenić sytuację w terenie i sam zdecydować, czy przeszkodę bezpieczniej ominąć, czy spróbować ją pokonać.
Istotną nowością jest również sam układ jezdny. Zamiast znanego z wcześniejszych konstrukcji mechanizmu "rocker-bogie", ERNEST wykorzystuje czterokołowe zawieszenie z aktywną amortyzacją oraz ruchome przeguby w przedniej osi. Taka konfiguracja pozwala wykonywać nietypowe manewry – od ruchów przypominających "pełzanie", przez specyficzne "chodzenie" kołami, aż po wdrapywanie się na przeszkody. Dodatkowo każde koło może być sterowane niezależnie, co ma przekładać się na większą zwrotność w trudnym terenie.
Milion satelitów na orbicie? To koniec badań wszechświata
Zanim prototyp wyjechał na pustynię, inżynierowie skupili się na możliwie szerokim przygotowaniu systemu autonomii. Jak podkreślają, rozwiązania oparte na sztucznej inteligencji przeszły tysiące godzin testów wirtualnych, a dopiero później mogły zostać dopuszczone do prób w warunkach rzeczywistych. Kolejne etapy obejmowały weryfikację zdobytej "wiedzy" na specjalnym torze w JPL, a następnie tygodniową wyprawę w naturalnym, pustynnym środowisku.
Sprawdzian obejmował różne scenariusze, w tym przejazdy nocne oraz próby przy ograniczonej widoczności. ERNEST ma 1,2 metra długości i w trakcie testów osiągał prędkość maksymalną 1 km/h. To tempo było wyższe niż w przypadku dotychczasowych łazików – dla porównania wskazywany jest Perseverance, który po pięciu latach pracy na Marsie przejechał dystans odpowiadający ziemskiemu maratonowi.
Rezultaty prób sugerują, że rozwiązania rozwijane w ramach ERNEST mogą stać się fundamentem dla większych i szybszych robotów badawczych. Tego typu konstrukcje miałyby docierać w miejsca szczególnie trudne do eksploracji na powierzchni Księżyca i Marsa. Jeśli technologie trafią do kolejnych misji, mogą zauważalnie zwiększyć tempo badań planetarnych oraz rozszerzyć zakres danych zbieranych podczas wypraw.