Magia koloru, czyli jak ziemniak odmienił fotografię

Ziemniak to wyjątkowo wszechstronne warzywo. Można go wykorzystać do zrobienia frytek, produkcji alkoholu lub zrewolucjonizowania fotografii.

Portret Marka Twaina z 1908 roku wykonany techniką AutochromPortret Marka Twaina z 1908 roku wykonany techniką Autochrom
Źródło zdjęć: © Wikimedia | Alvin Langdon Coburn
Miron Nurski

Choć początki fotografii sięgają lat 20. XIX wieku, to przez długie dekady sztuka ta kojarzyła się wyłącznie z odcieniami szarości oraz chemicznymi odczynnikami, które potrafiły uwiecznić jedynie kontury i cienie. Co prawda istniały pomysły na uwiecznianie barw, ale brakowało prostej, powtarzalnej i - co najważniejsze - komercyjnej metody.

10 czerwca 1907 roku bracia Auguste i Louis Lumière, którzy w powszechnej świadomości zapisali się jako ojcowie kina, pokazali w Paryżu swoją wizję kolorowej fotografii.

Autochrom Lumière, czyli kolor zapisany w ziemniaku

Sekret technologii Autochrome tkwił w pomysłowym wykorzystaniu mikroskopijnych filtrów naturalnego pochodzenia.

Bracia Lumière zmieszali ze sobą miliony ziaren skrobi ziemniaczanej, które wcześniej zabarwiono na trzy barwy addytywne: czerwonopomarańczowa, zielona oraz fioletowoniebieska. Tworzyły one nieregularny filtr mozaikowy, przez który światło przechodziło, zanim dotarło do warstwy światłoczułej. Po naświetleniu i wywołaniu powstawał pozytyw oglądany w świetle przechodzącym. Kolor nie był więc zapisywany bezpośrednio w emulsji, lecz rekonstruowany przez oko widza dzięki drobnym barwnym punktom.

Autochrom wieży Eiffla z 1914 roku
Autochrom wieży Eiffla z 1914 roku © Wikimedia | Auguste Léon

Autochrom był w zasadzie analogowym odpowiednikiem siatki Bayera, czyli struktury stosowanej dziś w niemal każdej cyfrowej matrycy aparatów do rozpoznawania kolorów. Francuscy wynalazcy stworzyli podobny mechanizm bez użycia ani jednego tranzystora.

Dlaczego akurat ziemniak? Bracia Lumière potrzebowali nośnika, który działałby jak mikroskopijny filtr optyczny, a ziarna skrobi ziemniaczanej - po eksperymentach z różnymi materiałami - okazały się do tego wręcz stworzone. Trwale chłoną barwniki, ich niewielka średnica pozwala na ciasne upakowanie na szklanej płytce, a po sprasowaniu stają się półprzezroczyste, przepuszczając światło do warstwy światłoczułej.

Barwiona skrobia ziemniaczana pod mikroskopem
Barwiona skrobia ziemniaczana pod mikroskopem © Wikimedia | Janke

Dla ówczesnych fotografów przesiadka na nową technologię była gigantycznym skokiem, ale wymagała też zmiany nawyków. Ponieważ warstwa ziemniaczanego filtru mocno ograniczała ilość światła docierającego do emulsji, czas naświetlania pojedynczego kadru drastycznie wzrósł.

W słoneczny dzień zrobienie jednego zdjęcia wymagało od uwiecznianych osób całkowitego bezruchu przez kilka sekund. Przy gorszej pogodzie czas ten wydłużał się nawet do kilkunastu sekund. Z tego powodu pierwsze kolorowe fotografie rzadko przedstawiały dynamiczną akcję; dominowały stateczne portrety, martwa natura oraz majestatyczne krajobrazy. Ekscytacja możliwością zobaczenia świata w jego naturalnych barwach była jednak tak ogromna, że techniczny kompromis mało komu przeszkadzał.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE