Jeszcze do niedawna pracownik musiał walczyć o stanowisko pracy. Dzisiaj często jest tak, że to firmy walczą między sobą o pracownika. Po pierwsze, osoby o odpowiednich kompetencjach w większości mają zagwarantowane posady. Po drugie, maleje bezrobocie i liczba osób chętnych do pracy. Sytuacja jest więc nieciekawa, a firmy… cóż, firmy robią co mogą.
Ile kosztuje znalezienie pracownika?
Jak wynika z badań SARATOGA Human Capital Benchmarking koszty rekrutacji są dzisiaj wyższe nawet o 40 proc. niż jeszcze kilka lat temu. Konkretnie oznacza to konieczność przeznaczenia około 2640 złotych na znalezienie jednego pracownika. Kwota ta wzrasta nawet do 4300 złotych, gdy mówimy o firmie produkcyjnej.
Największym problemem jest dzisiaj ogromna nieefektywność tradycyjnych form poszukiwania pracowników i aplikowania tych ostatnich. Ogłoszenia prasowe czy internetowe, współpraca z urzędami pracy czy otwartość na przesyłanie CV – to dzisiaj nie sprawdza się już tak, jak jeszcze kilka lat temu.
Łowcy głów idący po trupach
Aby znaleźć pracowników o odpowiednich kompetencjach preedsiębiorstwa nawiązują więc współpracę z agencjami pracy. Obecnie na polskim rynku działa ponad 6 tysięcy firm rekrutacyjnych. Łowcy coraz rzadziej jednak szukają głów wśród niepracujących, lecz zamiast tego starają się „ukraść” pracowników konkurencji.
„Headhunterzy to nie tylko moda, ale w niektórych wypadkach również konieczność” – mówi Konrad Królikowski z Relyon Recruitment & IT Services, cytowany przez INN Poland. Przyznaje on, że łowcy głów najczęściej wykorzystują siatkę kontaktów wypracowywaną dzięki wieloletniej obecności na rynku i jego analizie.
Umiar - także tutaj jest to słowo klucz
Mówi się, że w życiu najważniejszy umiar. Dotyczy to także „łowienia głów”. Aby mówić o umiarze warto na początku skupić się jednak na przesadzie. Wystarczy wspomnieć sytuację z 2011 roku, kiedy to Axa przejęła aż 14 pracowników firmy Signal Iduna. Wprawdzie Sąd Apelacyjny oddalił oskarżenie, ale zła sława została.
Firmy coraz częściej będą sobie podbierać pracowników
O tym, że zjawisko podbierania sobie pracowników będzie coraz bardziej wyraźne, przekonana jest Wioletta Żukowska, ekspert ds. prawa pracy z Pracodawców RP. Twierdzi ona, że konkurencja i rywalizacja o pracowników jest zupełnie dobra dla rynku, ponieważ oznacza, że mamy do czynienia z atrakcyjnymi osobami do pracy.
Żukowska nie uważa jednak, by podbieranie sobie pracowników było najlepszym wyjściem. W tej kwestii jest zdania, że powinniśmy przejąć politykę Doliny Krzemowej – zakaz podbierania sobie pracowników oraz zatrudniania pracowników konkurencji.
Źródło: INN Poland