WAŻNE
TERAZ

18-letni Ukrainiec z zarzutem. Miał zaatakować 30-latkę we Wrocławiu

Za popularyzację „elektryków” zapłacą ci, którzy jeżdżą na benzynę lub ropę

Ministerstwo Energii chce, by do każdego litra benzyny lub oleju napędowego doliczana była tzw. opłata emisyjna w wysokości 8 gr. Uzyskane w ten sposób pieniądze mają zostać przeznaczone na rozwój technologii i infrastruktury paliw alternatywnych.

Image

Jednym z celów polskiego rządu jest sprawienie, by samochody elektryczne i hybrydowe stały się zdecydowanie bardziej popularne w naszym kraju. Na początku roku przez sejm i senat przyjęta została ustawa o elektromobilności, która wprowadza szereg prawnych „zachęt”. Na tym jednak, jak się okazuje, nie koniec.

Jednym z pomysłów na zniechęcenie Polaków do nabywania samochodów z silnikami spalinowymi było wprowadzenie stref czystego transportu, do których wjazd kosztowałby ich od kilku do kilkudziesięciu złotych. Ostatecznie jednak wycofano się z tego pomysłu, ale nie oznacza to, że nie będzie niczego w zamian.  Rząd wymyślił nowy sposób na to, by jazda autem na benzynę czy „ropę” się nie opłacała.

Ten pomysł to tzw. opłata emisyjna. Informacja o niej pojawia się w najnowszej wersji projektu ustawy Ministerstwa Energii o biopaliwach. Taka opłata miałaby być doliczana do ceny paliwa – konkretnie ma to być 8 gr za każdy litr. Autorzy projektu przewidują, że dzięki temu i innym projektom do budżetu miałoby trafiać około 1,7 mld złotych rocznie.

Na co tak uzyskane pieniądze miałyby być przeznaczane? Oczywiście na rozwój technologii i infrastruktury paliw alternatywnych: na badania związane z napędami elektrycznymi i zasilanymi wodorem oraz różnego rodzaju biopaliwami. Cel: rozwój tego rynku, tworzenie „zielonej” komunikacji miejskiej oraz poprawa jakości powietrza. 

Źródło: PAP, Puls Biznesu. Foto: Skitterphoto/Pixabay (CC0)

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!