Według wpisu Greatfulxa, wszystko wydarzyło się podczas gwałtownej burzy, która przeszła nad jego miejscowością. Wyładowanie atmosferyczne miało uderzyć w infrastrukturę budynku, a energia – zamiast zatrzymać się na zewnątrz – znalazła sobie drogę przez okablowanie koncentryczne z sieci internetowej.
Energia, która zwykle "rozprasza się" w ziemi, miał w tym przypadku "przejść" przez sieć i dotrzeć aż do mieszkania użytkownika.
WIDEO
Komputer, który przegrał z naturą
Greatfulx relacjonuje, że obudził się w szoku – w mieszkaniu czuć było spaleniznę, a sprzęt został uszkodzony.
Do wpisu dołączył zdjęcia, które tylko potwierdzają skalę zdarzenia: osmolona ściana, nadpalone elementy i elektronika, która nie miała żadnych szans w starciu z przepięciem. Najbardziej wymownym śladem było uszkodzone gniazdo RJ45, dokładnie tam, gdzie kabel internetowy wchodził do urządzenia.
Internet pod ostrzałem natury
W komentarzach pod postem szybko wywiązała się dyskusja. Część użytkowników zwróciła uwagę, że takie uszkodzenia mogą oznaczać niewystarczające zabezpieczenia instalacji budynku. Inni zaczęli zastanawiać się, czy odpowiednio chroniona była sama sieć dostawcy internetu.
Bo choć brzmi to niewiarygodnie, kabel internetowy w takich warunkach może stać się "autostradą" dla energii, której nikt się tam nie spodziewa.
Przypomnienie, które zwykle przychodzi za późno
Ta historia działa na wyobraźnię, bo pokazuje coś, o czym rzadko się myśli: sprzęt elektroniczny nie jest zagrożony tylko od strony gniazdka elektrycznego. Równie niebezpieczne mogą być linie danych – kabel od internetu, który traktujemy jak coś całkowicie bezpiecznego.
Podczas burzy nie wystarczy odłączyć urządzeń od prądu — warto też odpiąć je od internetu, bo piorun potrafi znaleźć drogę także tam, gdzie nikt się go nie spodziewa.