Pobierzaczek.pl czyli polska odpowiedź na RapidShare kusił klientów ofertą "dziesięciu dni pobierania za darmo". Niestety regulamin zawierał także rozmaite klauzule dodatkowe, tzw. "mały druczek" w związku z którymi użytkownik podający swoje pełne dane osobowe zawierał z portalem nawet roczną umowę zobowiązującą go do uiszczania opłat abonamentowych po upływie dziesięciu dni promocji.
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Wydawca serwisu, Eller Service z Gdańska, w dość bezpardonowy sposób zmuszało swoich użytkowników do płacenia kwot, do których się zobowiązali, łącznie z perspektywą zawodowej windykacji. Prezes UOKiK zakwestionowała jednak tego typu metody działania. "Zdaniem Urzędu taka praktyka jest nieuczciwa i wprowadza konsumentów w błąd. Wielu z nich na podstawie haseł reklamowych i informacji na stronie internetowej portalu mogło sądzić, że usługa jest bezpłatna w ciągu 10 dni od zawarcia umowy. W związku z tym konsumenci mogli zdecydować się na usługę, czego nie zrobiliby, gdyby nie zostali wprowadzeni w błąd."
Wydawca musi zapłacić karę w wysokości niemal 240 000 złotych. Ponadto spółka musi zmienić regulamin oraz zaprzestać egzekwowania swoich praw natychmiast po otrzymaniu decyzji. Rygor natychmiastowej wykonalności chroni użytkowników nawet w przypadku odwołań na drodze sądowej w Sądzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ponadto każdy konsument, który został wprowadzony w błąd może skorzystać z dochodzenia swoich roszczeń na drodze sądowej.
Patrząc na ostatnie działania UOKiKu można zaryzykować stwierdzenie, że to dobrze wydane pieniądze z podatków!
Źródło: UOKiK