Największe firmy technologiczne płacą za wychwytywanie dwutlenku węgla i składowanie go pod ziemią
Zakończył się audyt w instalacji odfiltrowującej dwutlenek węgla. Za akcję płacą giganci technologiczni, by ograniczać swój wpływ na środowisko.
„Orca" filtruje powietrze
Internet odpowiada za emisję 830 miliardów ton dwutlenku węgla rocznie, nie dziwi więc, że technologiczni giganci sieci pokroju Microsoftu, Stripe i Shopify stały się oficjalnie pierwszymi na świecie firmami, które opłacają odfiltrowywanie dwutlenku węgla z powietrza i składowanie go pod ziemią. W 2021 roku firma Climeworks otworzyła na Islandii największą na świecie instalację do bezpośredniego wychwytywania powietrza (DAC), zwaną „Orca", której zadaniem jest odfiltrowywanie dwutlenku węgla. Pobrane z atmosfery CO2 jest następnie składowany w bazaltowych formacjach skalnych głęboko pod ziemią i docelowo ma tam pozostać już na stałe.
Niedawno Climeworks ogłosiła zakończenie się pierwszego audytu zewnętrznej firmy DVN z wynikiem pomyślnym. Oznacza to, że sponsorowana przez kolosów Internetu i technologii instalacja robi dobrą robotę, faktycznie pomniejszając tonaż dwutlenku węgla w atmosferze. Proces jest dokładnie tym samym, co robią drzewa i inne rośliny zielone (albo wynaleziony „sztuczny liść"), jednak flora przekształca dwutlenek węgla na swoje własne struktury węglowe (czyli, krótko mówiąc rośnie), a „Orca" składuje materiał pod ziemią, skąd teoretycznie nie powinien zostać nigdy wydobyty (choć jak niedawno pisaliśmy, można też z CO2 zrobić składnik betonu).
Czy oznacza to, że jest różowo?
No niekoniecznie. Sama „Orca" jest w stanie wychwycić z atmosfery jedynie 4000 ton dwutlenku węgla rocznie (przypomnijmy, przy 840 miliardach ton generowanych przez Internet). Climeworks nie podało ile realnie zostało wychwycone w pierwszym roku działania i jaki wynik konkretnie ustalono na audycie. Powstają kolejne instalacje wychwytujące CO2, samo Climeworks uruchomiło w całej Europie 15 projektów, które mają usunąć łącznie co najmniej 2,5 miliona ton CO2 (przekłada się to na około 18% emisji jej klientów za rok 2021). W budowie są jednak też projekty znacznie większe niż „Orca".
Pojawia się zagrożenie, że firmy technologiczne inwestując w ten rynek, będą po prostu „robić sobie dobrą prasę" podczas gdy ich realne emisje będą dalej wzrastać. Popularność tego trendu można stwierdzić choćby po tym, że firmy takie jak Meta, Alphabet i McKinsey też inwestują w takie działania, razem z Strpem i Shopify wspierając inną inicjatywę filtrowania powietrza o nazwie „Frontier".
Usuwanie dwutlenku węgla nadal jest zbyt drogie dla wielu małych firm. Pojedyncza tona CO2 usunięta przez Climeworks kosztowała w 2021 roku około 600 dolarów, nie ma niestety danych, jak wyglądają ceny na 2023 rok.
Źródło: theverge