Kto zyska na kryzysie z dostawami elektroniki? Sprawa ma drugie dno...
Ogólnoświatowy kryzys sparaliżował łańcuchy dostaw półprzewodników, co przełożyło się na problemy z dostępnością elektroniki – cierpi na tym branża komputerowa, mobilna i motoryzacyjna. Jak się okazuje, nie wszyscy tracą na takiej sytuacji.
Skąd wynikają problemy z dostępnością elektroniki? Sprawa jest prosta – na rynku panuje zbyt duży popyt względem podaży, a pandemia pogłębiła kryzys i uwidoczniła niedobory. Istotną kwestią odgrywa tutaj również lokalizacja fabryk, bo przeważająca większość znajduje się w Azji.
W takiej sytuacji najwięksi producenci elektroniki planują budowę kolejnych fabryk w innych lokalizacjach, które pozwolą uniezależnić się od dostaw z Azji. Intel postawi dwie fabryki w Stanach Zjednoczonych i jedną w Europie. Nowe zakłady ma budować też Micron, Samsung czy TSMC (Taiwan Semiconductor Manufacturing Company Limited).
Mało tego! Joe Biden nakazał zbadanie niedoboru półprzewodników. Z kolei Komisja Europejska ma finansować produkcję chipów na terenie Unii Europejskiej, a nawet stworzyć wspólny, nowoczesny ekosystem dla układów scalonych, który ma zapewnić niezależność Europie.
Ekonomiczna wojna Stanów Zjednoczonych z Chinami
Eksperci wskazują, że sprawa ma też drugie dno. Chodzi o napięte relacje między Stanami Zjednoczonymi i Chinami, gdzie problemy z dostawami elektroniki tylko pogłębiły kryzys. Amerykanie chcą kontrolować półprzewodniki, natomiast Chińczycy będą próbowali przejąć pozycję lidera branży.
Jak się okazuje, na problemach z dostawami może zyskać… Tajwan. Malutki kraj odgrywa coraz większą rolę w produkcji półprzewodników (to właśnie z Tajwanu pochodzi fabryka TSMC, która produkuje układy dla największych firm branży technologicznej), więc obydwa mocarstwa już nie mogą go tak po prostu ignorować. W takiej sytuacji Tajwan może trzymać w garści całą branżę technologiczną. Czy to moment, w którym świat musi zagrać pod dyktando Tajwańczyków. Bardzo możliwe…
Źródło: Biznes Alert, Foto: Fortune