Marzenia projektantów
Chcemy przybliżyć wam projekty, gadżety i technologie, które mogą mniej lub bardziej wpłynąć na przyszłość każdego z nas. Niektóre mogą ujrzeć światło dzienne nawet w przyszłym roku, inne - nieco później, jeszcze inne nigdy nie opuszczą dysku komputera swego projektanta. Warto jednak poznać je wszystkie, zwłaszcza że część z nich fascynuje i przeraża zarazem.
Na dobry początek, aby pobudzić wasze zmysły, prezentujemy rewelacyjne wideo na temat przyszłości związanej z... Zobaczcie sami:
DLA CIEBIESamsung - przegląd oferty lodówek
Poniżej lista poszczególnych technologii i gadżetów opisanych w artykule. Zapraszamy do lektury.
Telewizja interaktywna
Twoja żona ogląda program kulinarny i irytuje się, że nie może przygotować tego pysznie wyglądającego deseru, bo nie wie gdzie znaleźć polecane w telewizji wymyślne składniki? Telewizja interaktywna całkowicie wykluczy takie problemy. Podłączysz odpowiedni sprzęt i będziesz mógł zobaczyć ceny poszczególnych składników, a nawet złożyć zamówienie. Wystarczy że twórcy programu przygotują takie informacje.
To samo dotyczy zauważonego w telewizji fragmentu z koncertu czy - tak, drodzy panowie, to nasza działka - oglądanego właśnie meczu. Dostęp do wielu statystyk i analiz będzie dostępny w czasie rzeczywistym, a jednocześnie nie będzie zasłaniał właściwego obrazu, więc kilkanaście cyferek nie przysłoni pięknej parady Ikera Casillasa. I na tym głównie ma polegać interaktywna telewizja - zyskamy wygodny dostęp do wielu informacji, które w żadnym stopniu nie zepsują też wyświetlanego obrazu przeróżnymi danymi. Ot, zobaczymy je tylko wtedy, gdy zechcemy.
Kolejna rzecz: interaktywna telewizja pozwoli również w wygodny sposób dzielić się wrażeniami ze znajomymi, polecając sobie poszczególne audycje i komentując je wzajemnie, oczywiście przez internet. Ciekawe czy projekt MetaMirror studia Notion posłuży za inspirację dla komercyjnych stacji telewizyjnych i producentów telewizorów. Dobrze by było!
Dodatkowe zdjęcia:
Lustro technologiczne
Co jest najbardziej zaskakujące w tym lustrze, które samo w sobie budzi niemałą ekscytację? Dwa słowa: jest prawdziwe! Wygląda jak kolejny nowoczesny koncept, ale to realny sprzęt, na który zamówienia będzie można składać od grudnia tego roku, a sprzedaż rozpocznie się w połowie 2011.
Na lustrze wyświetla się przezroczysty interfejs i przeróżne informacje zaczerpywane z internetu. Wymiary tego cuda to 800 x 500 x 50 mm. Ma wbudowane głośniki stereo o łącznej mocy 10 W, łączność bezprzewodową Wi-Fi, jest też wodoszczelne i nigdy nie paruje.
Oryginalny gadżet do łazienki oferuje dostęp do wielu aplikacji: kalendarza, wiadomości z obsługiwanych portali, prognozy pogody, czy też narzędzia dbającego o nasze zdrowie. Myjąc zęby możesz więc zapoznać się z najnowszymi aktualnościami lub sprawdzić, czy do pracy powinieneś dziś zabrać ze sobą parasol.
Lustro prezentuje się świetnie, ale ta cena... Na starcie ma kosztować 7733 dolary, co daje ok. 21 500 zł. Co więcej, oczekiwania firmy są bardzo ambitne - twierdzi, że w ciągu trzech pierwszych lat uda jej się sprzedać 2 miliony takich luster. Raczej wątpliwe, prawda?
Symbioza komputera z telefonem
Smart Plus to połączenie obudowy laptopa, projektora oraz smartfona, który pełni rolę "mózgu" całego zestawu. Obecnie coraz więcej osób ma nie tylko komputer, ale także zaawansowany telefon i inne gadżety. Niektórzy nie potrzebują odrębnych urządzeń - wystarczyłoby jedno, które zaoferuje wysoką funkcjonalność.
I taki właśnie jest Smart Plus. Zamiast laptopa mamy tylko obudowę z klawiaturą. Po podłączeniu do niego smartfona można wyświetlić obraz za pomocą projektora, natomiast pozostałe elementy oferuje supernowoczesny telefon z wystarczająco szybkim procesorem i kartą o dużej pojemności. Czas wybrać się w podróż? Nic prostszego: odpinamy smartfona i zyskujemy funkcjonalny telefon z wysuwaną klawiaturą.
A co, jeśli zechcemy się rozerwać i obejrzeć film lub pograć na konsoli? Rozkładamy smartfon na dwie części i wówczas jedna z nich pełni rolę kontrolera do gier lub pilota, a druga wyświetla obraz przy pomocy wbudowanego projektora. Dużą zaletą rozwiązania jest wspólna pamięć: wszystkie dane mamy na jednym urządzeniu, co ułatwia do nich dostęp. Oby tylko w przyszłości takie urządzenia oferowały także wystarczającą wydajność…
Dodatkowe zdjęcia:
Telefon na dłoni
Zanim doczekamy się "elektronicznej skóry" oferującej funkcje telefonu (zobacz następną stronę) na rynku powinny zadebiutować telefony wyświetlane na dłoni. Nie da się ukryć, że te także wydają się bardzo wygodne.
Projektanci, zwłaszcza zagraniczni, zazwyczaj pracują na sprzęcie Apple'a, więc nic dziwnego, że za przykład telefonu wyświetlanego na dłoni posłużył iPhone. Zasada działania jest prosta: zakładasz urządzenie w ten sam sposób jak zegarek i przez cały czas jest na nadgarstku. Telefon ma niewielki ekranik, a gdy potrzebujesz czegoś większego - korzystasz z wbudowanego i specjalnego projektora. Wówczas można np. przeglądać internet na dłoni.
Pomysł nam się podoba, ponieważ niektóre smartfony są ciężkie i trzymanie ich w ręku przez dłuższy czas bywa uciążliwe. Wbudowany projektor musiałby jednak oferować wysoką jasność, aby wyświetlany obraz był w pełni czytelny nawet w świetle dnia. No i jak odbywałoby się dotykanie elementów wyświetlanych na dłoni?
Dodatkowe zdjęcia:
Elektroniczna skóra jako telefon naręczny
Na czym najlepiej zna się Nokia? No właśnie. Dlatego nie powinno dziwić, że usiłuje przenieść telefony na kolejny poziom. Jeśli nie chcesz sięgać do kieszeni gdy tylko rozlegnie się dzwonek sygnalizujący nadchodzące połączenie, projekt finansowany przez Nokię może przypaść ci do gustu.
Naukowcy pracują nad czymś w rodzaju elektronicznej skóry - rozciąganej elektroniki, którą można nałożyć na skórę. Badania prowadzone są pod okiem Stéphanie Lacour, która pokazuje kilka gadżetów przyszłości na poniższym filmie (weźcie poprawkę, że są jeszcze w fazie alpha i nie wyglądają zbyt okazale).
Prace są już dość zaawansowane, bo udało się stworzyć rozciągliwą płytkę z 9 przyciskami, które oczywiście byłyby wykorzystywane do wstukiwania numerów telefonicznych. Jeśli eksperci pracujący nad nietypowym telefonem zatrudnią w dziale gościa, który zaprojektował iPada, może z tego wyjść bardzo nowoczesny, elegancki i łatwy w obsłudze sprzęt. A póki co zobaczcie tego "potworka" i przyznajcie: czyż nie drzemie w nim duży potencjał?
Wymiary "na oko", tylko dokładniejsze
Jak duży potrzebuje pan ten karton? O, taki... Jaką długość ma ta szafka? Taką... Czy zdarzyło ci się pokazywać wymiary niektórych rzeczy "na oko"? Na pewno tak. Mnie zdarza się to regularnie.
Pokazywanie wymiarów na oko ma jednak pewną wadę: są na oko. A gdyby tak skorzystać z małego gadżetu, który określi te wymiary z dokładnością co do milimetra? Właśnie do tego służy sprzęt, jaki chcemy wam teraz pokazać.
W zamierzchłych czasach części ciała służyły do określania przeróżnych wymiarów. Wiadomo: trzy łokcie, dwie stopy, itd. W końcu trzeba było to ujednolicić i tak zrodziły się milimetry, centymetry i cała reszta rodzinki. Niełatwo pozbyć się jednak starych nawyków, dlatego grupa Azjatów wzięła się do pracy.
I tak powstał Smart Finger. Gadżet jest lekki i elastyczny - dopasuje się do palców każdego człowieka, a pomaga dokładnie określić długość czy szerokość wielu rzeczy, w dodatku w intuicyjny sposób. Odległość jest obliczana na podstawie czasu, jaki upływa od wysłania wiązki sygnału z jednego palca do drugiego i z powrotem. Obliczona wartość wyświetlana jest następnie za pomocą diod LED. Podsumowując: mała rzecz, a cieszy.
Dodatkowe zdjęcia:
Zegarek o niejednej tarczy
Zegarki wielofunkcyjne często mają do siebie to, że na tarczy jest "nadziubdziane" i w rezultacie trudno później odczytać choćby aktualną godzinę, bo inne cyferki, literki i wskazówki skutecznie odwracają uwagę. Ten problem nie dotyczy Watch oNe. Nowoczesny zegarek ma wyświetlacz E-Ink z podświetlaniem LED i dzięki temu można zmieniać zawartość tarczy wedle potrzeb.
Co ciekawe, tarcze z nowymi funkcjami miałyby być dostępne do kupienia przez internet, by kolejno przesłać je do zegarka poprzez micro USB. Możliwości są w zasadzie nieograniczone - możemy wyświetlać godzinę w różny sposób (np. klasycznie, cyfrowo), sprawdzić kalendarz, itd.
Ten zegarek jest także znakiem, że nawet tak - zdawałoby się - proste rzeczy mogą ciągle się rozwijać i w przyszłości można oczekiwać nie tylko bardziej funkcjonalnych czasomierzy, ale także innych przedmiotów. Inspirujące.
Dodatkowe zdjęcia:
Twój własny klon
Zastanawiałeś się kiedyś jakby to było nie zobaczyć się w lustrze, lecz stanąć obok siebie? Możesz przestać myśleć o tym, jak inni widzą ciebie, jeśli tylko zdołasz wysupłać 110 000 dolarów, czyli jakieś 307 tysięcy złotych.
Hiroshi Ishiguro z Uniwersytetu Osaka stworzył własnego klona, a raczej swoją replikę, a niedawno powstała też wierna kopia pewnej kobiety. Obecnie dostępna jest też możliwość tworzenia klona dowolnej osoby, która zapłaci za taki "zabieg" grubą sumę.
Czy warto? O ile do wielu innych technologii i gadżetów podchodzimy z entuzjazmem, tak klon na obecnym stopniu zaawansowania jest według nas kiepski. Końcowy twór jest tylko repliką, która może odwzorować realistyczne ruchy twarzy, trzeba nią też sterować, więc nie da się wydać żadnych poleceń i zająć się innymi, przyjemniejszymi rzeczami.
Koniec końców taka replika może być przydatna jeśli chodzi o stanie w kolejkach, ale z drugiej strony mając ponad 300 tysięcy na robota na pewno miałbyś także… na pensję dla asystentki.
Poduszka alarmowa
W porównaniu do klonów czy elektronicznej skóry ten gadżet wydaje się technologiczną drobnicą, ale doceniamy przede wszystkim pomysł. Czy zdarzało się, że głośny dźwięk budzika nie tylko cię budził, ale i denerwował? A co ma powiedzieć partnerka śpiąca obok, kiedy chcesz wstać o 6 rano? Wówczas często po "kochanie" pada fraza "wyłącz ten cholerny budzik" lub "cholerny telefon", jeśli to smartfon sprawia, że zwlekasz się z łóżka. ;-)
I tak oto powstała Alarm Pillow, czyli poduszka alarmowa. Wybierasz za ile minut ma włączyć się alarm i w odpowiednim czasie poduszka zaczyna wibrować. Nikogo nie irytuje więc dźwięk budzika, a ty masz wrażenie, jakby ktoś cię szturchał. Według projektanta poduszka byłaby także bardzo wygodna i można na niej spać tak, jak na wersji tradycyjnej bez wbudowanej elektroniki.
Poważnym argumentem na wyprodukowanie takich poduszek jest fakt, że byłaby bardzo pomocna dla osób miewających problemy ze słuchem. Mniej poważnym argumentem, a raczej propozycją, jest stworzenie wibrującej kołdry - ponoć znalazłoby się wtedy mnóstwo kobiet chętnych do wydania każdej sumy. Ciekawe.
Dodatkowe zdjęcia:
Tłumacz uniwersalny
Taki gadżet chciałby mieć chyba każdy z nas. Uniwersalny tłumacz według projektantki Rachel Simpson powinien oferować trzy tryby pracy: okienkowy, tekstowy i głosowy. W przypadku okienkowego wystarczyłoby skierować sprzęt na dany obiekt czy produkt, by otrzymać zaciągnięte z sieci informacje na jego temat - przykładowo wskazujesz na pociąg i dostajesz informacje o tym dokąd jedzie, jak długo, i w jakiej cenie są bilety. Takie coś określa się obecnie także rzeczywistością rozszerzoną.
Tryb tekstowy działaby tak, jak obecne tłumacze - wklejasz lub wstukujesz tekst po niemiecku i po chwili masz to samo, tylko po polsku. Oczywiście w grę wchodziłyby wszystkie (no, prawie) języki znane ludzkości.
Nie wiemy natomiast czy bardziej imponujący jest tryb okienkowy, czy głosowy. W głosowym można bowiem porozumieć się z kimś, do kogo normalnie byś nie zagadał (nie, nie chodzi o tę blond piękność, na którą zerkasz ukradkiem każdego dnia w pracy). Przykład: jesteś na azjatyckiej konferencji i spotykasz Japończyków. Mówisz więc po polsku do swojego tłumacza i za chwilę przez wbudowany w nim głośnik wydobywa się twoja wypowiedź, ale po japońsku. Sprytne, prawda? I o to właśnie chodzi w gadżetach i technologiach przyszłości. Obecnie wydają się jak żywcem wyjęte z lektury sci-fi, a tak naprawdę za kilka lat mogą być dostępne w kiosku za rogiem. O ile kioski będą jeszcze istnieć.
Dodatkowe zdjęcia:
Wózek inwalidzki na stojąco
Ten projekt jest przede wszystkim szlachetny i ambitny - warto go docenić. Osoba poruszająca się na wózku inwalidzkim mogłaby dzięki niemu z łatwością wstać, a to za sprawą specjalnych rozwiązań wbudowanych w tym nowoczesnym sprzęcie.
Oryginalny wózek jest również wygodny w obsłudze, ponieważ ma kilka przekładni i uchwytów, dzięki czemu niemal na pewno nie nabawisz się kontuzji barków, co jest dość częste w przypadku wykorzystania tradycyjnych wózków. Z kolei możliwość wstawania łagodzi odleżyny i sprawia, że osoby z niepełnosprawnością fizyczną mogą liczyć na lepszy komfort.
W tym wszystkim jest jeszcze kwestia pewnego rodzaju geniuszu: osoba niemogąca normalnie wstać i poruszać się zyskuje tymczasowo tę możliwość. To naprawdę świetna sprawa.
Dodatkowe zdjęcia:
Telefon dwusystemowy
Jak poprawić smartfony? Antoine Brieux ma pewien pomysł, a w zasadzie kilka. Zaprojektował telefon HTC HDD, kierując się maksymą "włącz, wybierz, ciesz się…". Po pierwsze, urządzenie mogłoby obsługiwać dwa, jeśli nie więcej systemów operacyjnych. Po włączeniu telefonu mógłbyś wybrać czy chcesz Androida, czy np. Windows 7 Phone. Zyskiwałbyś wówczas dostęp do przeróżnych funkcji i aplikacji przygotowanych z myślą o określonym oprogramowaniu, natomiast kontakty czy wiadomości tekstowe pozostawałyby wspólne dla każdego środowiska.
Po drugie, telefon powinien oferować moduł foto z zoomem optycznym x3, rozdzielczością 10 mln pikseli, możliwością rejestrowania filmów w jakości Full HD 1080p, a także złącze HDMI, aby później odtworzyć nagranie na telewizorze.
Po trzecie zaś, w trybie horyzontalnym ekran smartfona oferowałby proporcje 16:9, a część wirtualnych przycisków byłaby ukryta tylko po to, aby zaoferować lepsze doznania rozrywkowe. W tym trybie również głośniki przechodziłyby w tryb stereo, oferując czysty dźwięk (pomarzyć warto).
Dodatkowe zdjęcia:
Niech twoje oczy przemówią
Wonkook Lee zaprojektował innowacyjne okulary dla osób z zaburzeniami mowy. Okulary nazywają się i-Mos i zapewniają takim ludziom łatwą komunikację: sprzęt śledzi gałki oczne i przekształca poruszanie nimi w kod Morse'a, a następnie przez wbudowany głośnik i syntezator mowy wydobywają się odpowiednie słowa.
Nie da się ukryć, że obsługa urządzenia mogłaby sprawiać trudności, co zresztą wytknięto projektantowi na zagranicznych forach, niemniej zamysł jest świetny. Poruszanie jednym okiem przekształcane jest w kropki, drugim - w kreski. Zestaw zawierałby także wbudowany program do obsługi oraz funkcję autouzupełniania, co miałoby nieco uprościć użytkowanie. Jesteśmy pod wrażeniem.
Dodatkowe zdjęcia:
Roboty dbające o Ziemię
Roboty wcale nie muszą być złe. W przyszłości miałyby dbać o naszą planetę i sadzić drzewa. Widoczna na zdjęciach maszyna miałaby mieć cztery nogi i odpowiednie ramię do sadzenia zieleni. Co więcej, robot byłyby relatywnie mały i delikatny, aby nie narobić więcej złego niż dobrego i np. nie zdeptać innych roślin czy zagrozić leśnym zwierzakom.
Ciekawostką jest także to, że robot otaczałby nowe sadzonki specjalną biodegradowalną plastikową barierą ochronną. Dzięki temu wszelki roślinki rosłyby zdrowo i dopiero po pewnym czasie pozbywałyby się ochrony - wtedy, gdy byłyby już wystarczająco duże i silne.
Sama maszyna miałaby z kolei działać na parę i "odpady leśne". Jednym słowem prawdziwy "Green" robot.
Dodatkowe zdjęcia:
Pacjent teraźniejszości
"Design We Can All Live With" to projekt firmy Worrell, która chce zapewnić lepszy system zdrowia opierając się na technologiach dostępnych już teraz. Rozwiązanie przygotowywane przez Worrella (zobacz wideo poniżej) może się podobać.
Firma chciałaby wprowadzić szereg technologii ściśle łączących lekarzy z pacjentami. Na filmie można zapoznać się z wypowiedziami projektantów, jak i lekarza oraz pacjenta. Głównym przesłaniem jest jednak zaprezentowanie pewnej wizji i wyrażenie potrzeb i pragnień ludzkości.
Przedstawiciele Worrella przez ostatnie 4-5 lat rozmawiali z pacjentami na temat ich potrzeb związanych z obecnym systemem zdrowia. Dowiedzieli się czego brakuje, czego jest za mało, co jest zbyt skomplikowane, itd. Sama firma zaś istnieje na rynku od 35 lat, więc jej doświadczenie jest ogromne.
Worrell chciałby zaoferować urządzenia elektroniczne oferujące dostęp do aktualnej dokumentacji medycznej pacjenta, jak i - przykładowo - pomocne informacje związane z obecnym stanem zdrowia, które byłyby wysyłane bezpośrednio od lekarza. Co najciekawsze, wszystkie te rozwiązania miałyby być dostępne w najbliższej przyszłości.
Dodatkowe zdjęcia:
Drukowanie 3D na wielką skalę
Wyobraź sobie, że zamiast firmy budowalnej, która ma zbudować twój nowy dom, na działce pojawia się wielka drukarka i zaczyna go… drukować. Zamiast wykwalifikowanej załogi potrzebny jest tylko szczegółowy plan i wystarczająco duża i kompleksowa maszyna. Daleko jeszcze od tego, aby po naciśnięciu przyciski pojawił się drapacz chmur, ale są już małe przedsiębiorstwa potrafiące wyprodukować np. wysokiej jakości protezy, modele budowli dla architektów czy nawet elementy maszyn. Wszystko przed nami.
Nowoczesne drukarki 3D zaoferują niedostępne dotąd możliwości. Firmy sprzedające lampki, butelki czy obudowy do iPhone'a będą mogły tworzyć wszystkie te rzeczy samodzielnie przy użyciu odpowiedniego sprzętu i planów. Jedna z kalifornijskich firm pracuje nawet nad wspomnianą budowlą domów. Mają ogromną drukarkę, która wykorzystując wzorce dostarczane przez komputer i warstwy specjalnego betonu może tworzyć całe ściany, które następnie są łączone do podstawy domu.
Cały dom wydrukowany przez drukarkę? Jak najbardziej, choć taki postęp ma też sporo negatywnych zmian dla ludzkości - wiąże się z pozbawieniem wielu miejsc pracy, ale też ze stworzeniem wielu nowych.
Dodatkowe zdjęcia:
Poczuj świat wirtualny
To, co widzisz na ekranie dotykowym, będziesz mógł dotknąć i poczuć. Obecnie technologie te są jeszcze w powijakach, ale na filmie widać już mniej więcej dokąd to zmierza i trzeba przyznać jedno: rewelacja!
Poniższe wideo przedstawia efekt pracy trzech japońskich naukowców. System wykorzystuje odpowiednie czujniki przyczepione dla palców - w przyszłości mogłoby to wyglądać bardziej estetycznie i np. zakładalibyśmy specjalne rękawiczki. Następnie można dotykać ekranu i da się przykładowo poczuć daną teksturę.
Na początku mielibyśmy zyskać możliwość dotykania papieru czy tkanin, poczuć jak gładkie jest szkło lub jak szorstki jest papier ścierny. Końcowy efekt miałby dać możliwość poczucia ludzkiej skóry. Cóż, potem to już tylko czekać na specjalny kombinezon wyposażony w wiele czujników, połączony z kilkoma innymi technologiami i witamy w Matriksie, Surogatach, czy coś w tym stylu. ;-)
Życie pod ziemią
Na zdjęciach widzisz wieżowiec, który zamiast piąć się w górę, pnie się w dół. W takim budynku nie brakowałoby niczego, a wokół niego byłaby przygotowana namiastka miasteczka zawierającego sklepy i inne atrakcje.
Miasto dla ludzi-kretów? Niekoniecznie. Światło dzienne wpadałoby przez wielkie otwory na… suficie. Niebo byłoby więc podziurawione jak ser, ale znajdzie się wiele osób, które chętnie zamieszkałyby w takim środowisku.
Wśród opinii na temat nietypowego projektu można znaleźć również informację, że to pierwszy krok do stworzenia korporacji Umbrella, co - znając filmy z ponętną Millą Jovovich - nie wróży nic dobrego. Wiecie, wirusy, zombie, tego typu rzeczy.
Dodatkowe zdjęcia:
Świecące tatuaże
Tatuaże są z nami od dawna, ale na tym polu raczej nie widać za wiele innowacyjnych rozwiązań, prawda? Warto pamiętać, że rozwijają się nie tylko świetne, fascynujące, mogące wnieść wiele dobrego technologie, ale też mniej ważne - z punktu widzenia współczynnika "wow!" - rzeczy.
Elastyczne diody LED, które można bezpiecznie wszczepić pod skórę to coś, co doceniłby chyba każdy spec od tatuaży. Chcesz wytatuować swoje imię na plecach, które będzie świecić w ciemności? Żaden problem. Motor wytatuowany na ramieniu ma ziać ogniem z rury wydechowej? Proszę uprzejmie.
Nietypowe diody LED zostały opracowane przez naukowca Johna Rogersa i mogą się skręcać i rozciągać aż o 75% względem domyślnych wymiarów. Jako że są powlekane cienką gumą silikonową mogą pochwalić się wodoszczelnością i tym, że bezpiecznie da się je zaimplementować pod ludzką skórą. Robi wrażenie, ale z drugiej strony czy ktoś naprawdę chciałby mieć coś takiego?
Podsumowanie
Co wspólnego mają ze sobą wszystkie te projekty i innowacje? Są kreatywne, zupełnie jak widoczna poniżej reklama akumulatorów, którą chcemy się z wami podzielić. Po jej obejrzeniu raczej nie zechcesz kupić akumulatora, ale przypomnieć sobie utwór "Cars" Numana. Oto ona:
Jak widać, kreatywność jest wielką cechą wszystkich projektantów i firm, które chcą zapewnić lepszą przyszłość. Gary Numan grający "Cars" na samochodach jest na to żywym dowodem.
Tak więc, drogi czytelniku, tutaj kończy się przygoda z interesującymi wizjami i gadżetami przyszłości. Przynajmniej na razie, bo za jakiś czas nie omieszkamy opisać kolejnych wytworów wyobraźni wybitnych projektantów. Czasem kilka ulepszeń może w ogromny sposób udoskonalić obecnie dostępne rozwiązania (jak telewizja interaktywna), innym razem wychodzimy z podziwu i nie możemy się doczekać, kiedy dany sprzęt pojawi się na rynku i czy w ogóle (np. tłumacz uniwersalny). Zapraszamy do komentowania technologii i urządzeń, które zainteresowały was najbardziej. Chętnie poznamy wasze opinie.