Rozbił się, bo jego Tesla miała sama przyspieszać. Sąd uznał, że kłamie

Sprawa pochodzi z Chin i ciągnie się już od sierpnia 2020 roku. Mężczyzna uparcie twierdził, że jego Tesla spowodowała kolizję, bo sama przyspieszała. Teraz okazuje się, że Chińczyk kłamał - i przegrał sprawę w sądzie.

Image
Norbert Garbarek

Chińczyk twierdził, że jego samochód sam przyspieszał, podczas gdy… sam pomylił pedał hamulca

Pan Chen, mieszkaniec chińskiego Wenzhou w prowincji Zhejiang ponad 2 lata temu był ofiarą rzekomej awarii hamulców w swojej Tesli Model 3. Samochód, jak informował jego właściciel, miał sam przyspieszać mimo wyłączonego Autopilota na skutek czego elektryk uderzył w parkingowe słupki.

Od momentu kolizji, Chińczyk stale szedł w zaparte i zarzucał winę Tesli, sam utrzymując że w żaden sposób nie zawinił. Mniej więcej tak wyglądała cała przygoda Chena z Teslą - nieustannie od sierpnia 2020 roku wywoływał awantury, jakoby to Tesla była awaryjna i zagrażała kierowcom. W końcu jednak ktoś w Tesli stwierdził, że wystarczy tego cyrku i „poszkodowanemu” Chińczykowi został wytoczony proces.

Uszkodzona Tesla Model 3
Uszkodzona Tesla Model 3 należąca do Pana Chen (Źródło: Twitter @DKurac)

Orzeczenie sądu nie mogło być inne - Chen kłamał, a do kolizji doszło na skutek pomylenia pedału przyspieszenia z hamulcem. Wszystkie opowieści dotyczące rzekomej awarii układu hamulcowego okazały się być zmyślone, a Chińczyk, zgodnie z wyrokiem - musiał publicznie przeprosić Teslę.

Tesli niejednokrotnie już wcześniej zarzucano, że elektryczne samochody samodzielnie przyspieszały - bez ingerencji kierowcy. Zarzuty były badane przez amerykańską Krajową Administrację Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) i jak wynikało m.in. z logów samochodu - w każdym przypadku jedynym winowajcą był kierowca.

„Kiedyś to było…” i nie dało się zrzucić winy na samochód

W starszych samochodach o konwencjonalnym napędzie (i bez dziesiątek elektronicznych systemów) trudno było zarzucić awarię niesprawnej elektronice.

Dziś jednak za wiele rzeczy w samochodach odpowiadają komputery, które naturalnie mogą zawodzić - ale często nie zdajemy sobie sprawy, że jednocześnie cała ta elektronika najprawdopodobniej zachowuje w pamięci mnóstwo zapisów, które w sytuacji jak ta, którą nagłaśniał Pan Chen mogą okazać się nie tylko dowodem w sprawie w sądzie, ale też… dowodem, że kłamanie raczej nie przynosi zysków.

Źródło: Twitter @ray4tesla

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE