Małe, ładne, głośne – JBL Boost TV
Audio

Małe, ładne, głośne – JBL Boost TV

Tomasz Chmielewski | Redaktor serwisu benchmark.pl
Autor: Tomasz Chmielewski
6 komentarzy Dyskutuj z nami

Do naszej redakcji trafił Boost TV firmy JBL. To małe urządzenie nie jest drogie, a wiele obiecuje. Sprawdziliśmy zatem, czy to prawda.

marketplace
Ocena benchmark.pl
  • 4/5
Plusy

- dobrej jakości naturalne brzmienie,; - niezły, jak na gabaryty urządzenia, bas, który sprawnie nadąża za rytmem muzyki,; - całkiem dobre oddanie aury pogłosowej (akustyki pomieszczenia) jak na tak tani produkt,; - zrozumiałe dialogi bez pogrubienia głosu typowego dla wielu telewizorów,; - samoczynne włączanie/wyłączanie po włączeniu/wyłączeniu telewizora,; - dobrze działający Bluetooth,; - niezwykle prosta instalacja i obsługa,; - możliwość pracy grupowej dzięki JBL SoundConnect,; - solidne materiały i dobra jakość wykonania,; - atrakcyjny wygląd.

Minusy

- ograniczona dynamika i pasmo przenoszenia (typowe dla tego typu produktów), - pilot może nie przypaść do gustu osobom o dużych dłoniach,; - zasilanie pilota guzikową baterią CR2025 podnosi koszty eksploatacji (nie da się ładować),; - ze względu na wysokość, ustawiony blisko może blokować port podczerwieni w telewizorze,; - brak NFC i HDMI (ale w tej cenie to usprawiedliwione).

Dźwięk z telewizorów zazwyczaj rozczarowuje. Bywa „cienki” jak obudowa i przygaszony ze względu na głośniki grające w dół. Oto tani sposób aby temu zaradzić.

Wygląd

Boost TV jest urządzeniem, które nie ma żadnych płaskich i prostopadłych do siebie powierzchni. Nie przypomina ani listwy, ani belki, które są typowym kształtem większości soundbarów. Poza tym, przy długości zaledwie 38 cm Boost jest na soundbara po prostu zbyt krótki. Dla mnie osobiście obły Boost wygląda jak podłużny bochen chleba, z którego ktoś odkroił przylepki. A przy okazji wsadził ponownie do pieca i zwęglił.

Konstrukcja

Jak już wspomniałem, Boost jest obły, tak więc nie możemy mówić o ściance przedniej, górnej czy tylnej, bo on po prostu takich nie ma. Z przodu znajduje się logo JBL, na górze 7 gumowych przycisków zgrupowanych razem.

Z kolei z tyłu, na dole mamy cztery gniazda. Są to, od lewej, gniazdo micro USB, gniazdo zasilania, wejście sygnału analogowego (na wtyk 3,5 mm typu „mini jack”) oraz gniazdo optyczne Toslink.

Gniazdo micro USB nie służy do słuchania muzyki z pendrajwa, czy dysku twardego, lecz tylko i wyłącznie do aktualizowania oprogramowania Boosta (dlatego też oznaczono je jako „Software”). Gniazda umieszczone są w nakładce z charakterystycznej pomarańczowej gumy.

W środku Boosta znajdziemy dwa szerokopasmowe przetworniki o średnicy pięciu centymetrów każdy. Reprodukcję basu wspomagają dwa otwory basrefleksu mające ujścia po bokach Boosta.

Moc znamionowa urządzenia to 30W, maksymalny poziom ciśnienia akustycznego ‒ 92dB, a pasmo przenoszenia to 60-20000Hz (choć nie wiadomo przy jakich spadkach, bo producent tego nie podaje).

Urządzenie jest świetne spasowane i zmontowane. Nie widać żadnych spoin, szczelin, czy wkrętów montażowych.

Akcesoria

Fabrycznie dołączone akcesoria to:

  • pilot zdalnego sterowania,
  • kabel optyczny,
  • kabel audio,
  • zasilacz z kablem.
  • Pilot

Nadajnik zdalnego sterowania jest mały (8,5 x 4 cm) i cienki (6 mm). To typowa konstrukcja z foliowymi przyciskami i zasilaniem z guzikowej baterii CR2025, często spotykana w sprzęcie JBL i Harmana Kardona (obie marki należą do tej samej grupy kapitałowej).

Pilot ma 9 przycisków, czyli o dwa więcej niż sam Boost. Dodatkowe przyciski to wyciszanie dźwięku oraz „Feedback”. Ten ostatni włącza lub wyłącza sygnalizowanie pewnych czynności dźwiękiem, np. parowanie i podłączenie jakiegoś urządzenia przez Bluetooth, funkcję JBL Connect lub włączenie/wyłączenie funkcji JBL SoundShift.

Obsługa Boosta za pomocą pilota jest dobra, choć osoby o większych dłoniach mogą zatęsknić za pilotem konwencjonalnym.

Ciekawe funkcje

JBL Connect - ta funkcja pozwala bezprzewodowo łączyć ze sobą i grupować kilka głośników naraz. Do tego potrzebny jest kompatybilny głośnik jak np. JBL Flip 3, JBL Xtreme lub JBL Pulse 2. Aby włączyć tę funkcję należy wcisnąć przycisk JBL Connect na obu głośnikach. Jeżeli głośniki są tego samego typu, będziemy mieć dźwięk stereo, a jeżeli są inne – podwójne mono. Ponadto, dźwięk stereo ze zgrupowanych głośników wymaga zastosowania aplikacji JBL Connect App.

JBL SoundShift - pozwala szybko przełączać się pomiędzy telewizorem a smartfonem lub tabletem bez korzystania z pilota. Inaczej mówiąc, Boost, po wykryciu smartfona podłączonego przez Bluetooth przełączy się na niego automatycznie.

Krótkie podsumowanie funkcji znajdziecie w poniższym filmie:

Brzmienie

Jakość brzmienia z Boosta porównywałem do dźwięku z dwóch telewizorów: Sony KD-49XD8005 oraz Samsunga UE43KS7500. W obu przypadkach podłączenie Boosta spowodowało poprawę jakości brzmienia. Najważniejsza zmiana dotyczyła oczywiście jakości tonów niskich: bas stał się mocniejszy, niemal mięsisty, lepiej rozciągnięty i nie miał żadnych „pudełkowatych” rezonansów typowych dla dźwięku z telewizora. Poza tym poprawie uległa średnica (tj. obszar tonów średnich), która np. w ustawieniach standardowych 43KS7500 była przebasowiona, co czyniło dialogi mniej zrozumiałymi. Już sam fakt, że Boost promieniuje dźwięk do przodu, a nie do dołu jak ww. telewizory, przyniósł większą naturalność i spójność brzmienia. Choć dźwięk z telewizorów był bardziej szczegółowy w górnych rejestrach, zawdzięczał to ich sztucznemu uwypukleniu, co w połączeniu w ograniczonym basem tylko podkreślało fakt złego zrównoważenia, które było odchudzone na basie i wyostrzone na górze. Z kolei Boost zaoferował dobrze zrównoważone, w miarę naturalne i po prostu kulturalne brzmienie ‒ nie mówiąc o lepszej charakterystyce impulsowej, wyraźniej oddanej aurze pogłosowej, czy mniej skrępowanym brzmieniu przy większym wysterowaniu (wyższych poziomach głośności).

Jakość brzmienia oceniam ogólnie jako dobrą, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę cenę urządzenia. Oczywiście Boost nie zastąpi ani soundbara z osobnym subwooferem, ani zestawu kina domowego. Pomimo tego jego brzmienie przewyższało kulturą i zrównoważeniem niektóre soundbary, które ostatnio testowałem, jak np. Philipsa HTL1180B.

Zresztą dlaczego macie mi wierzyć na słowo? Posłuchajcie Boosta i oceńcie go sami:

Zalety

  • dobrej jakości naturalne brzmienie,
  • niezły, jak na gabaryty urządzenia, bas, który sprawnie nadąża za rytmem muzyki,
  • całkiem dobre oddanie aury pogłosowej (akustyki pomieszczenia) jak na tak tani produkt,
  • zrozumiałe dialogi bez pogrubienia głosu typowego dla wielu telewizorów,
  • samoczynne włączanie/wyłączanie po włączeniu/wyłączeniu telewizora,
  • dobrze działający Bluetooth,
  • niezwykle prosta instalacja i obsługa,
  • możliwość pracy grupowej dzięki JBL SoundConnect,
  • solidne materiały i dobra jakość wykonania,
  • atrakcyjny wygląd,
  • kabel optyczny w cenie urządzenia,
  • bardzo dobry stosunek jakości do ceny.

Wady

  • ograniczona dynamika i pasmo przenoszenia (typowe dla tego typu produktów),
  • pilot może nie przypaść do gustu osobom o dużych dłoniach,
  • zasilanie pilota guzikową baterią CR2025 podnosi koszty eksploatacji (nie da się ładować),
  • ze względu na wysokość, ustawiony blisko może blokować port podczerwieni w telewizorze,
  • brak NFC i HDMI (ale w tej cenie to usprawiedliwione).

Po dwóch tygodniach spędzonych z Boostem wiem jedno: trudno będzie znaleźć wymówkę, aby godzić się na kiepskie brzmienie z telewizora. Kosztujący około 600 złotych JBL Boost TV daje wyraźną poprawę takich aspektów brzmienia jak zrozumiałość dialogów, jakość niskich tonów, czy ogólna naturalność. Jeśli zaś weźmiemy pod uwagę, że Boost TV jest nie tylko głośnikiem do telewizora, lecz także do smartfonów i tabletów, jego przydatność w typowym domu jest po prostu bezdyskusyjna. Przyznam, że (wyjąwszy słuchawki) nie znam tańszego sposobu na wymierną poprawę telewizorowego brzmienia, zwłaszcza gdy nie mamy ani miejsca, ani budżetu na rozbudowane zestawy audio. Gorąco polecam.

dobry produkt benchmark.pl

Komentarze

6
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Dodaj
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.
  • avatar
    Konto usunięte
    no nie chce mi się czytać takich wypocin :) kto to słyszał w przypadku głośnika bluetooth podawanie maksymalnego ciśnienia akustycznego ??? i to jeszcze 30 W mocy ma mieć ??:) bujda na resorach :D ale lemingi uwierzą i polecą do sklepu kupować kolejne przedłużenie przyrodzenia :D

    cytat :
    Moc dźwieku
    Najlepiej zacząć od końca, czyli nie od wzmacniacza i nie od kolumn, ale od tego co dzieje się w pokoju i co dochodzi do naszych uszu. Stykając się na co dzień ze 100-watowymi żarówkami, 1000-watowymi dmuchawami, gotowi jesteśmy uznać 10 W za mało imponującą wielkość. Dźwięk o takiej mocy akustycznej nie tylko ogłuszyłby słuchacza, ale mógłby również zagrozić trwałości wielu przedmiotów i sprzętów, a być może nawet budynków. Instrumentem muzycznym będącym w stanie przekroczyć tę barierę, i to tylko przez bardzo krótkie odcinki czasu w najgłośniejszych szczytowych momentach, są organy. Nie trzeba zbyt wielkiej wyobraźni aby uświadomić sobie jaki efekt może przynieść umieszczenie tak potężnego źródła dźwięku w zwykłym mieszkalnym pomieszczeniu.

    Moce dźwięku w zastosowaniach domowych są oczywiście mniejsze. Przykładem, który łatwiej odnieść do możliwości zestawów hi-fi jest fortepian. Instrument ten ma całkiem pokaźne możliwości. Pianista grający w zwykłym mieszkalnym pokoju bez trudu mógłby wytworzyć dźwięki o poziomie nieprzyjemnie wysokim dla słuchaczy, jednak miałby on bardzo małe szanse przekroczyć pół wata mocy akustycznej. Średnia moc głosu ludzkiego w trakcie normalnej rozmowy to około 0,00002 do 0,00003 wata, a śpiewak basowy jest w stanie wydobyć z siebie maksymalnie 0,03W. Te kilka liczb powinno uzmysłowić nie tylko z jakimi mocami mamy do czynienia, ale również daje pewne wyobrażenie jak duża jest rozpiętość pomiędzy dźwiękami cichymi a głośnymi.

    Oczywiście wszystkie podane liczby bardzo różnią się od tych spotykanych w instrukcjach obsługi, prospektach czy testach. Co dzieje się z owymi dziesiątkami czy też nawet setkami watów dostarczanych przez wzmacniacze? Mówiąc najkrócej, zostają zmarnowane. Zdecydowana większość tego co dociera do kolumny zostaje zamieniona na ciepło w cewkach głośników i w elementach zwrotnicy. Tylko drobna cząstka zostanie zaś wypromieniowana w postaci fal akustycznych.

    amen

    1
  • avatar
    Konto usunięte
    cd.


    wady - zasilanie baterią ??? pilota na podczerwień , toż to szczyt ignorancji , proponuje sprawdzić na ile klików pilota starczy ta mała bateryjka :) no tak zapomniałem dopisać że ciągłe naciśniecie jednego przycisku spowoduje rozładowanie tej bateryjki w ciągu kilku godzin :D


    jednak poprawa basu jaką słychać na filmiku za 600zł nie jest w żaden sposób uzasadniona ekonomicznie :) ponadto co można oczekiwać od 2 calowych głośników .

    pisanie pod producenta , że toż to nie test a reklama produktu :)

    1
  • avatar
    SiLNOR3KI
    A ja mam te CA Blue'n'bass Reedley CA-1506, bo nie wydam więcej na "pierdzidełko" do telefonu. Bardzo ładnie grają, dzieciak zadowolony. Do oglądania youtuba z podpiętym tabletem przez bluetooth jak najbardziej pasuje i to chyba szczyt zastosowań tego typu peryferii..
    -1
  • avatar
    Sniko
    Szukam jakiegoś dobrego przenośnego głośniczka ale z funkcją radia, najlepiej internetowego, może ktoś coś polecić? Bo ja nie znalazłem czegoś takiego...