Sportowe słuchawki, które dobrze grają? Test Beyerdynamic Amiron 200
Słuchawki BT

Sportowe słuchawki, które dobrze grają? Test Beyerdynamic Amiron 200

przeczytasz w 5 min.

Beyerdynamic Amiron 200 to “powietrzne” słuchawki, które mają dwa zadania: brzmieć doskonale i zapewniać obłędny komfort podczas noszenia. Sprawdziłem to i choć potencjał do wyśmiania marketingowego żargonu tu jest spory, to te słuchawki naprawdę robią wrażenie.

Jak określić, tak na szybko, słuchawki Beyerdynamic Amiron 200? Wymyśliłem taki zwrot: jest elegancja, jest szyk. Nie odnosi się on w ogóle to “akustycznych” możliwości tego sprzętu, ale oddaje to, co widać na pierwszy rzut oka. To naprawdę ładne, świetnie wykonane słuchawki. Design jest tu niebanalny, jakość materiałów topowa, poziom wykonania - bajeczny, czyli…

Jest stylowo

Jeśli ktoś uważa, że słuchawki bezprzewodowe mają nie tylko dobrze brzmieć, ale i mieć ten biżuteryjny wymiar, to Beyerdynamic Amiron 200 zdecydowanie tę wytyczną odhaczają na liście “to do”. Tu nawet etui jest ładne - mniej może zachwycające niż stylówa samych słuchawek, ale i tak się pięknie broni. Jest foremne i wykonane z matowego, podgumowanego jakby plastiku, przez co dotykanie go jest czystą przyjemnością. 

Beyerdynamic

Garść, hm, kontrowersji?

Wspomniałem w zajawce tego tekstu, że testowane słuchawki to słuchawki “powietrzne”, prawda? Brzmi zabawnie, ja wiem, ale samo to określenie to jeszcze mały pikuś. Gdzieś w necie znalazłem info, że to słuchawki bazujące na “przewodnictwie powietrznym”. Tak, ChatGPT płakał, jak pisał opis produktu. O co w tym wszystkim chodzi? 

Beyerdynamic Amiron 200 to nie są słuchawki dokanałowe. To nie są też douszne pchełki. To słuchawki, które mają głośniczki ulokowane przed kanałem słuchowym. Nie pierwsze to takie “pchełki” na rynku, bo choćby Huawei pokazywał przed laty coś podobnego, ale pierwszy chyba raz natknąłem się na tak fantasmagoryczne określenia, jak “przewodnictwo powietrzne”. Zostawmy to jednak, nie ma się co pastwić.

Beyerdynamic Amiron 200 to po prostu bezprzewodowe słuchawki Bluetooth, które mają zapewniać absolutny komfort podczas noszenia oraz bezpieczeństwo w trakcie słuchania muzyki i spacerowania po mieście, czy nawet jeżdżenia na rowerze - nic tu nie blokuje kanału słuchowego, nic nie odcina człowieka od otoczenia. A, no i mają też oferować doskonałe brzmienie. O brzmieniu za chwilę, teraz zaś skupmy się na tym, co tam technicznie w tych Amironach 200 siedzi.

Beyerdynamic

Co potrafią Beyerdynamic Amiron 200?

Beyerdynamic Amiron 200 to słuchawki otwarte, o czym wspomniałem obśmiewając “przewodnictwo powietrzne”. Potrafią grać na jednym ładowaniu do 11 godzin, a etui zapewnia im paliwa na kolejne 25 godzin. Dodatkowo, 5 minut ładowania ma przełożyć się na 90 minut pracy. Mają klasę odporności IP54, więc można w nich biegać bez strachu. Ważą razem z etui 76 gramów i jakieś 10 gramów bez etui (pomijana rzecz), łączność Bluetooth ogarniają do 15 metrów od źródła dźwięku, mają mikrofon z redukcją szumów, współpracują z asystentami głosowymi i upchnięto w nie SBC i AAC. Tyle technikaliów.

Beyerdynamic

Jak to gra?

Jak to zwykle bywa, w oficjalnym przekazie marketingowym, Beyerdynamic Amiron 200 mają grać doskonale. Czysto, dźwięcznie, dynamicznie. Mają mieć mocny bas i w ogóle. W praktyce z podobnymi słuchawkami - raczej sportowymi - jest jednak tak, że coś tam one grają, ale nie mają podjazdu do dokanałowych pchełek za 200/300 zł. Z Amiron 200 jest inaczej. 

Testowane słuchawki to zdecydowanie najlepiej grające sportowe pchełki, jakie miałem przyjemność testować czy w ogóle użytkować. Grają dynamicznie, ale jeszcze nie imprezowo-remizowo. Czysto, ale nie płasko. Jest tu nawet dużo basu, który potrafi zarzęzić dopiero we względnie skrajnych rejestrach, zwykle trafiając dobrze i nie zniekształcając słuchanego utworu.

Nie powiedziałbym, że Beyerdynamic Amiron 200 to słuchawki stworzone do katowania ulicznego rapu czy doom metalu, ale to znacznej większości utworów, będących, powiedzmy, w uśrednionym guście muzycznym, te sportowe jednak, otwarte i pełne (teoretycznie) dźwiękowych kompromisów słuchawki nadają się wyśmienicie.

No dobra, a co z mikrofonem? Jest okej i tak to zostawmy. Słychać nas wyraźnie, chyba, że akurat wieje silny wiatr albo biegniemy po życiówkę na 5 kilometrów. Poza tym, mikrofon jak mikrofon, ani zły, ani dobry. Działa i to wystarczy, bo i tak nikt na tym podcastów grał nie będzie.

Beyerdynamic

Kilka słów o obsłudze i wygodzie użytkowania

Beyerdynamic nie odkrył Ameryki, projektując sposób obsługi testowanych słuchawek. Ot, mamy na obu pchełkach panele dotykowe, którymi stopujemy muzykę, ściszamy, podgłaśniamy, zmieniamy utwory. Całość możemy sobie skonfigurować w aplikacji i wybrać, co słuchawki zrobią po pojedynczym dotknięciu, co po podwójnym, a co po przytrzymaniu lub dotknięciu i przytrzymaniu. 

W aplikacji - ładnej, poprawnej, mocno minimalistycznej, znajdziemy też Equalizer, który pozwala na zmianę charakterystyki brzmieniowej Amironów 200, niemniej nie są to zmiany spektakularne. Raptem basowy profil wyróżnia się najwyraźniej, inne zaś z tych predefiniowanych nie wnoszą spektakularnych zmian do brzmienia. 

Beyerdynamic Amiron 200 wyglądają na wygodne słuchawki i, cóż, takie właśnie są. Są wręcz nieziemsko wygodne. Lekkie, świetnie leżące na uszach, nie powodujące najmniejszego nawet dyskomfortu. Pod dwoma warunkami. Jeśli nosimy okulary to o komforcie i dobrym przyleganiu możemy zapomnieć. Oprawki nie dogadują się ze słuchawkami tego typu. Koniec, kropka. Druga sprawa jest smutniejsza, bo dotyczy każdego z nas - czapka zimowa, bandana, jakiekolwiek w zasadzie nakrycie głowy zachodzące na uszy sprawia, że komfort noszenia Beyerdynamic Amiron 200 spada wyraźnie. Nie każdemu będzie to tak przeszkadzać, że zdyskwalifikuje ten sprzęt, ale u mnie byłaby to przeszkoda nie do przeskoczenia.

Beyerdynamic

Bateria

Czas na zdanie, może dwa o baterii. Czy słuchawki wytrzymują 11 godzin deklarowane przez producenta? Obstawiam, że tak, bo w podróży polską koleją na linii Poznań - Wrocław, a następnie Wrocław - Poznań wytrzymały, a to łącznie jakieś 4 czy tam 5 godzin. Do tego komunikacja miejska i przeleżenie paru godzin w kieszeni (bo się zapomniało schować ich do etui). Jakieś 9, a może nawet 10 godzin nie widziały etui, nie doładowały się i przeżyły, więc “możliwości bateryjne” oceniam wysoko.

Dla kogo stworzono te słuchawki?

Teoretycznie Beyerdynamic Amiron 200 nie są słuchawkami stworzonymi dla tych, którzy chcą zawsze i wszędzie słuchać muzyki w możliwie najlepszej jakości. W tak otwartych słuchawkach, które nie izolują od otoczenia i które grają niejako “w tle”, to po prostu nigdy nie zadziała. Teoretycznie znowuż to słuchawki dla aktywnych, dla biegaczy, rowerzystów nawet (choć odradzam jeżdżenie w słuchawkach), wziętych spacerowiczów. 

Teorię trzeba jednak nieco przemodelować, bo to jak dobrze grają te słuchawki sprawia, że mogą być świetnym wyborem dla “słuchacza hybrydowego”. Wiecie, dla kogoś, kto owszem biega i owszem spaceruje, ale jakość dźwięku ma dla niego znaczenie na tyle duże, że opuścił sobie już dawno słuchawki bazujące na przewodnictwie kostnym. Beyerdynamic Amiron 200 nie grają tak dobrze, jak dokanałówki w podobnej cenie. Nie grają nawet tak dobrze, jak dokanałówki za 500 zł, ale jakością dźwięku, tym jak jest czysty, jak niezanieczyszczony, jak niskie tony są sprawnie reprodukowane… Tak, to zaskakująco dobre słuchawki, stworzone (właśnie kreujemy personę zakupową) dla tych, którzy są skłonni wydać nieco więcej złotówek na sportowe słuchawki, jeśli sprawi to, że będzie można w nich posłuchać w komforcie i wysokiej jakości muzyki nie tylko podczas treningu. 

Beyerdynamic

Dobre, czy przebajerowane te Amiron 200?

Nie będę się tu rozpisywał, bo “ochy” i “achy” o tych słuchawkach wplotłem w tekst. Podsumuję więc krótko. Beyerdynamic Amiron 200 to świetny sprzęt. Wykonany wzorowo i jak na słuchawki sportowe, otwarte, ekstrawaganckie też nieco, grający kapitalnie. Niestety to drogie słuchawki i trzeba to wziąć pod uwagę, bo okolice 800 zł to wyraźny próg bólu dla wielu rozsądnych konsumentów.

Warto kupić, jeżeli

Widzę to tak - jeśli od lat człowiek dostaje hopla na myśl, że podczas biegania czy spaceru będzie skazany na dźwięk brzmiący jak z pobliskiej studni, a za nic nie wsadzi w uszy dokanałówek, bo świadomość otoczenia i bezpieczeństwo w szeroko rozumianym ruchu miejskim ma dla niego znaczenie, to właśnie nastał kres jego cierpień. Beyerdynamic Amiron 200 to doskonały kompromis między bezpiecznym słuchaniem muzyki podczas jakiejkolwiek aktywności na świeżym powietrzu, a jakością dźwięku. Słuchawki zjadają razem z butami wszystkie modele z przewodnictwem kostnym i jak na swoją otwartą, powietrzną wręcz konstrukcję, grają doskonale.

Nie warto kupować, jeżeli

Jeśli słuchawki do biegania mają dla ciebie po prostu grać i wystarczy ci, że zwyczajnie coś tam sobie brzdąka w tle, to daruj sobie Amiron 200. Szkoda kasy na coś, bez czego możesz żyć.

  • Wyróżnienie "Dobry Produkt" - benchmark.pl

Produkt do przeprowadzenia testu został użyczony przez firmę Studio 111. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wyglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!

Witaj!

Niedługo wyłaczymy stare logowanie.
Logowanie będzie możliwe tylko przez 1Login.

Połącz konto już teraz.

Zaloguj przez 1Login