Konsole do gier

Prawie jedna na trzy konsole XBox360 ma awarię

Sukces konsoli można oceniać na wiele sposobów, ale w przynajmniej kilku kategoriach Xbox 360 prowadzi na razie w wyścigu platform nowej generacji. Mimo niewiarygodnie szybko rosnącej popularności Wii, Microsoft wciąż ma na koncie najwiekszą ilość sprzedanych egzemplarzy, a także największą bibliotekę gier - również tych dostępnych wyłącznie na ich nową konsolę. Xbox 360 spełnia wszelkie potrzeby gracza, który chciałby nacieszyć się grafiką w wysokiej rozdzielczości i możliwością gry przez sieć.

Jednak jedną z kwestii pomijanych często podczas wyboru konsoli jest jej niezawodność, a ta właśnie okazuje się być piętą achillesową Xboxa 360. Z komentarzy użytkowników wynika, że w porównaniu ze starszymi systemami, nowa konsola Microsoftu jest wyjątkowo podatna na usterki.

Microsoft dotychczas szacował awaryjność Xboxów na trzy do pięciu procent, co ich zdaniem mieści się w rynkowej normie. Opinie znajdowane w Internecie wskazują jednak, iż odsetek konsol, które nie działają jak należy, jest dużo wyższy.

Aby dokładniej oszacować podatność Xboxa 360 na usterki, serwis DailyTech postanowił przepytać sprzedawców detalicznych, którzy oferują konsolę Microsoftu wraz z opcją wykupu dodatkowej, realizowanej na koszt sklepu gwarancji. Celem ankiety było odkrycie, ilu klientów wróciło do salonów z uszkodzonymi urządzeniami, co w zamierzeniu miało dać jasny obraz awaryjności Xboxa.

Odpowiedzi uzyskane od sprzedawców z różnych regionów Ameryki nie pozostawiają wątpliwości: Xbox 360 jest najbardziej zawodną platformą ostatnich lat. Warto zwrócić uwagę, że przepytywani pracownicy firm EB Games i Gamestop zażądali pełnej anonimowości, ponieważ nie wolno im publicznie udostępniać tego rodzaju danych. Co więcej, z potwierdzonych informacji wynika, iż - wyłącznie ze względu na zawodność Xboxa 360 - na początku 2007 roku kanadyjska filia sieci EB Games zmieniła zasady wydawania gwarancji.

Kierownictwo EB Games zorganizowało nawet serię konferencji dla pracowników swoich sklepów, podczas których zwrócono uwagę na martwiącą skłonność Xboxów 360 do odmowy dalszej współpracy. "W rzeczywistości zwrócono jakieś 30 do 33 procent sprzedanych egzemplarzy" - twierdzi Matthieu G., niegdyś zatrudniony w EB Games. Dodaje on też, że pierwsza seria była jeszcze gorsza. "W dniu premiery mieliśmy na półkach 35 Xboxów 360 i sam widziałem, jak ponad połowa z nich wróciła do sklepu na przestrzeni sześciu miesięcy. Dwa egzemplarze w ogóle nie chciały się uruchomić".

Co ciekawe, Microsoft przyznał, że niezawodność serii, która trafiła do sklepów w momencie wypuszczenia konsoli na rynek, była poniżej przeciętnej. Ze względu na szaloną podatność tych pierwszych modeli na wszelkie usterki, gigant z Redmond zgodził się naprawiać wszystkie konsole wyprodukowane w 2005 roku za darmo i zwrócić koszty naprawy tym, którzy przed 1 stycznia 2006 wyłożyli na serwis z własnej kieszeni.

Trzy mrugające czerwone diody, ochrzczone przez zachodnich graczy "czerwonym kręgiem śmierci", są sposobem, w jaki Xbox 360 informuje użytkowników, że wystąpiła awaria jednego z komponentów wewnętrznych. Sygnał ten, niestety, widywany jest tak często, że Microsoft dodał "trzy błyskające czerwone lampki" do listy kłopotów, które można zgłosić po zadzwonieniu pod 1-800-4MY-XBOX - telefonicznego serwisu producenta.

Ze względu na awaryjność Xboxa 360 sieć EB Games niemal podwoiła cenę swojej jednorocznej, oferowanej w momencie zakupu sprzętu gwarancji. Co więcej, podczas gdy poprzednio obiecywano klientowi wymianę uszkodzonej konsoli na nową, obecna polityka gwarancyjna przewiduje wyłącznie naprawę. Taka zmiana stała się konieczna ze względu na nieopłacalność wydawania za darmo nowych konsol, które sklep sprzedaje z niewielką jedynie marżą. Podniesienie cen i pogorszenie warunków gwarancji nie odnosi się jednak wyłącznie do Xboxa 360 - w celu wyrównania strat manewrem tym objęto też konsole Sony i Nintendo.

Dowody na awaryjność jednej trzeciej Xboxów 360 dostarczyli również pracownicy innych sieci. Pewien chcący zachować anonimowość dyrektor działu kontaktów z klientami jednej z filii Best Buy stwierdził, że "coś pomiędzy jedną czwartą a jedną trzecią" sprzedanych konsol wróciło do sklepu.

"Wracają do nas niewiarygodne ilości Xboxów 360. Chociaż usilnie namawiamy klientów, by decydowali się na dopłatę serwisową, niezależnie co kupują, to w przypadku Xboxa 360 naprawdę powinni dołożyć te parę dolarów" - zwierza się wspomniany dyrektor. "Całe szczęście, że Microsoft przedłużył fabryczną gwarancję do roku, ponieważ konsole z pierwszej serii sprawiały nam pełno kłopotów. Teraz musimy się martwić tymi zepsutymi egzemplarzami dopiero rok po sprzedaży, a i to tylko w przypadku klientów, którzy wykupili dwuletni serwis".

Pod koniec 2006 roku Microsoft wydłużył gwarancję na wszystkie Xboxy 360 z 90 dni do roku. Niestety, gracze, którym skończyła się gwarancja, muszą wyłożyć na naprawę swojej konsoli 140 dolarów.

Zarówno w porównaniu z obecną konkurencją, jak i starszymi systemami, Xbox 360 psuje się dużo częściej. Matthieu G., były pracownik EB Games, twierdzi, że żadna inna platforma nie była aż tak zawodna, by skłonić dystrybutora do zmiany polityki gwarancyjnej. Jego zdaniem pozostałe konsole, w tym również nowa Playstation 3, mogą się pochwalić niezawodnością w okolicach 99%. Inny dyrektor sieci EB Games zapytany, czy w ogóle warto im było oferować sklepową gwarancję, odparł, iż pośród setek sprzedanych egzemplarzy Wii, ani jeden nie okazał się wadliwy.

Mimo niepodważalnych dowodów, iż Xbox 360 jest stosunkowo zawodną platformą, przedstawiciele Microsoftu odmawiają komentarzy. Peter Moore, wice-dyrektor działu rozrywki MS, tak zareagował na łamach programu Mercury News na zażalenia pewnego klienta: "Nie mogę się wypowiadać na temat awaryjności naszych konsol, bo wymagania w kwestii niezawodności wciąż się zmieniają. Ten klient powinien się raczej skupić na tym, że odpowiednio go potraktowaliśmy. Wiecie, sprzęt po prostu się psuje, więc skoro zachowaliśmy się jak należy i rozwiązaliśmy problem tego człowieka, to to się liczy. Zresztą, nie będę komentował zawodności pojedynczych egzemplarzy, bo zajmuję się rozsyłaniem sprzętu do 36 krajów, a to nie jest prosta sprawa".

Z podobnymi pytaniami o działanie wnętrzności Xboxa 360 musiał się zmierzyć Todd Holmdahl, człowiek odpowiedzialny za konstrukcję nowej konsoli. On również wymigał się od odpowiedzi w swoim wystąpieniu w Mercury News, stwierdzając: "Uważam, że awaryjność naszego sprzętu nie jest zbyt wysoka. Większość ludzi jest zadowolona z zakupu, a na dodatek już w nastepnym roku mamy nadzieję zacząć zarabiać".

Dziennikarze następnie sformułowali pytanie inaczej, próbując się dowiedzieć, czy zdaniem Holmdahla Xbox 360 mieści się w wynoszącej 3-5 procent zwrotów "normie". Ten odpowiedział: "Nie mamy zamiaru podawać dokładnych danych" oraz "Nasza firma nie wypowiada się na ten temat".
To naturalne, że każde urządzenie elektroniczne, nawet najlepiej zaprojektowane, czasami się psuje. To, co ważne w takich momentach, to czy dany produkt spełnia ustanowione przez poprzednie systemy standardy. Niestety, z informacji, które uzyskano od przedstawicieli dystrybutorów Xboxa 360, wynika, iż jego zawodność jest w praktyce od sześciu do dziesięciu razy wyższa, niż by wynikało z wypowiedzi Microsoftu.

Niezależnie od rzeczywistej awaryjności sprzętu, wśród posiadaczy Xboxa 360 panuje  przekonanie, że ich system jest mniej godny zaufania niż konkurencyjne platformy. Już samo to powinno zachęcić Microsoft, by przestał unikać pytań o niezawodność i włożył trochę wysiłku w to, by wspaniałe ponoć doznania użytkowników ich konsoli stały się wreszcie rzeczywistością.

Komentarze

0
Zaloguj się, aby skomentować
avatar
Komentowanie dostępne jest tylko dla zarejestrowanych użytkowników serwisu.

    Nie dodano jeszcze komentarzy. Bądź pierwszy!