Oprogramowanie

Windows 7 Beta. Pierwsze testy i pierwsze spekulacje

Grzegorz Kubera | Redaktor serwisu benchmark.pl
Autor: Grzegorz Kubera
85 komentarzy Dyskutuj z nami

Porównujemy dostępność funkcji w Windows Vista i 7. Wspominamy o milionach dolarów, jakie Microsoft inwestuje w rozwój technologii dotykowych. Wyjaśniamy, co Windows 7 znaczy dla graczy i co firma Mic

Porównujemy dostępność funkcji w Windows Vista i 7. Wspominamy o milionach dolarów, jakie Microsoft inwestuje w rozwój technologii dotykowych. Wyjaśniamy, co Windows 7 znaczy dla graczy i co firma Microsoft musi zrobić, aby "siódemka" nie okazała się klapą.

Jesteśmy na dobrej drodze, by opracować jak dotąd najlepszą wersję Windows - powiedział Steve Ballmer, szef Microsoftu, podczas swojego wystąpienia na tegorocznych targach Consumer Electronics Show

CEO koncernu z Redmond zachowuje bardzo optymistyczne nastawienie, ale to przecież jego obowiązek. Trudno nie wierzyć w pełne zachwytów przemówienie. Windows Vista również miał być systemem niezwykle udanym, a mimo to nie przypadł do gustu milionom użytkowników. O niektórych funkcjach oraz interfejsie "siódemki" pisaliśmy już w poprzednim artykule. Bardzo zachęcam do lektury, zwłaszcza że pod tekstem znajdziecie wiele ciekawych komentarzy.

Tymczasem skupimy się na innych aspektach nadchodzącego Windows. Napiszę o inwestycji Microsoftu w rozwój technologii dotykowych, wyjaśnię, czy Windows 7 będzie atrakcyjny dla graczy, jak również porównam go - pod względem dostępnych funkcji - do Visty. Co więcej, nie zabraknie też szczypty sceptycyzmu. Wymienię kilka rozwiązań i ewentualnych sytuacji, przez które najnowszy Windows mógłby ponieść porażkę. Oczywiście będą to przypuszczenia, ale wystarczająco racjonalne, by wziąć je pod uwagę. Czy coś jeszcze? Tak, przeanalizujemy wyniki w grach, jakie do tej pory uzyskuje Windows 7 beta i skonfrontujemy je z rezultatami osiąganymi przez Vistę SP1.

Miliony w dotyk

Microsoft stara się aby nadchodzący Windows był na miarę rewolucji. Jednym z największych argumentów, które mają skłaniać potencjalnych klientów do zakupu, ma być multidotykowy interfejs użytkownika. Dla producenta jest to na tyle ważna cecha, że inwestuje miliony dolarów w rozwój technologii dotykowej.

Firma zdecydowała się zainwestować mnóstwo pieniędzy w izraelskie przedsiębiorstwo N-trig, by na rynku pojawiły się - w odpowiednim czasie - komputery wykorzystujące ekrany dotykowe. N-trig wyjawiła, że udało jej się zebrać 24 mln dol. Inwestorami są Aurum Ventures, Challenger Ltd., Canaan Partners, Evergreen Venture Partners oraz Microsoft. Dziennik Wall Street Journal wspomina zaś, że największym inwestorem jest gigant z Redmond.

Teraz na pasku zadań nie tylko wyświetlają się miniatury - w niewielkich okienkach możemy przeprowadzać także pewne czynności

Inwestycja ma sprawić, że większość ekranów wykorzystujących technologię dotykową będzie doskonale współpracować z Windows 7, jak również innymi urządzeniami dotykowymi, jakie Microsoft może wprowadzić. - Kto wie, może doczekamy się odtwarzaczy Zune Touch?

Co więcej, firmie zależy, by technologia dotykowa była szerzej dostępna dla producentów sprzętu komputerowego. Ma to duży sens: Microsoft chce, aby w momencie premiery Windows 7 na rynku było mnóstwo urządzeń dotykowych. Dzięki temu klienci zechcą kupić komputer z ekranem sterowanym opuszkami palców i dodatkowo zakupią system, który zapewni im taki rodzaj obsługi. Jeśli z kolei nie będzie zbyt dużo sprzętów dotykowych, wówczas oferowany wraz z Windows 7 interfejs straci - i to sporo - na wartości.

Microsoftowi zależy też, by urządzenia dotykowe były dostępne na czas. Koncern wierzy, że N-trig opracuje odpowiednią technologię, z której będą mogli skorzystać producenci. Firma zdecydowanie chce uniknąć powtórki z rozrywki, kiedy pojawiła się Vista wraz z DirectX 10. Wówczas DX10 było jedną z kluczowych nowości systemu, ale mała ilość gier obsługiwanych przez najnowsze biblioteki i niewielkie wówczas różnice w jakości obrazu sprawiły, że wielu użytkowników doszło do wniosku, iż nie potrzebuje nowszego DX10.

  A może Microsoft powinien opracować całkowicie nowy system? Pojawienie się Visty sprawiło, że marka Windows poniekąd przestała być tak wielką renomą. Prawdę powiedziawszy, nie powinien chyba używać słowa "poniekąd". Microsoft usilnie stara się poprawić jej wizerunek - głównie poprzez reklamy - ale wielu użytkowników zamknęło już Okna na dobre. Może gigant z Redmond powinien przygotować system, który będzie miał całkowicie inną nazwę? Według obiegowych opinii: jak najbardziej. Gdyby tego było mało, co bardziej złośliwi krytycy postrzegają Windows 7 jako kolejny zestaw poprawek do Visty, czyli Service Pack 3.

Oto ważny fakt: marka Windows ma już ponad 20 lat. Przez cały ten czas notowała swoje wzloty i upadki. W ogólnym rozrachunku jest to produkt przede wszystkim… stary. Co więcej, systemy Windows były różne i nie można powiedzieć, że wszystkie, poza Vistą, zachwycały klientów (pamięta ktoś średnio udanego Windows Millenium?).

Oczywiście trudno porzucić swoją kluczową markę, ale obecnie firmie przydałby się powiew świeżości. Zwłaszcza, że aktualnie najnowszy system - Vista - nie cieszy się zbyt dużym uznaniem użytkowników. Z tego powodu Microsoft mógłby się "odłączyć" od Windows, wyjrzeć przez Okno i wyjść na zewnątrz, by odkryć nową markę. Systemy Windows mogłyby nadal powstawać, jednak pojawiłby się także inny produkt, który zostałby potraktowany inaczej i nie byłby na siłę porównywany z pozostałymi edycjami Windows. Możliwe, że panowanie Windows dobiega końca.