Więcej nie zawsze znaczy lepiej
Najlepiej zdają sobie z tego sprawę posiadacze smartfonówHTC One M9 oraz Sony Xperia Z3+. Miałem okazję testować oba i okazało się, że ich komfortowe używanie jest praktycznie niemożliwe.
Snapdragon 810 na siłę?
Powód? Zastosowanie procesora Qualcomm Snapdragon 810, który ma ogromne problemy z przegrzewaniem się. Przykładowo, Sony Xperia Z3+ wyposażona w ten układ niemal przez cały czas użytkowania jest tak gorąca, że potrafi parzyć w ręce. Być może zimą byłaby to zaleta tej słuchawki, jednak obecnie nie mogę dostrzec plusów tego rozwiązania.
Problem ten jako pierwsi zauważyli inżynierowie HTC i postanowili rozwiązać go programowo. Uznali oni, że powodem przegrzewania się urządzenia są najmocniejsze rdzenie Cortex-A57, więc… znacznie ograniczyli możliwości ich wykorzystania.
Doszło do chorej sytuacji, gdy w ściśle określonych scenariuszach, takich jak uruchomienie testów syntetycznych (benchmarków), smartfon korzysta z wydajnych rdzeni, jednak w nawet najbardziej wymagających grach woli używać słabszych i bardziej energooszczędnych rdzeni Cortex-A53. Sytuacja ta jest po prostu kuriozalna. Okazuje się, że faktyczna wydajność urządzenia nie ma nic wspólnego z przedstawianą przez producenta specyfikacją techniczną.
LG uczy się na błędach
Dlatego cieszyć może podejście LG. Południowokoreańska firma ma podpisaną umowę z Qualcommem. Co więcej, użyła felernego Snapdragona 810 w swoim LG G Flex 2. Mogło się wydawać, że naturalną konsekwencją tego będzie zastosowanie go też w nadchodzącym wówczas modelu LG G4.
Firma jednak przeanalizowała sygnały mówiące o przegrzewaniu się modelu G Flex 2. Wtedy poszła po rozum po głowy i zamiast na siłę ładować możliwie najlepszy układ, którego możliwości nigdy nie zostaną wykorzystane, zdecydowała się na zastosowanie słabszego procesora Qualcomm Snapdragon 808, który ma dwa zamiast czterech rdzeni Cortex-A57.
Rezultat? Smartfon nie przegrzewa się. Różnica w wydajności jest widoczna, ale tylko w benchmarkach. Miałem okazję dłużej korzystać z najnowszego flagowca LG i nie zauważyłem, by smartfon ten miał problem z działaniem systemu, ani uruchomieniem jakiegokolwiek programu lub gry. Sprzęt został zaprojektowany bezbłędnie.
A może flagowiec sprzed roku?
W tym momencie warto też zastanowić się, czy rzeczywiście potrzebujemy najwydajniejszych i najlepszych smartfonów. Sam jestem przekonany, że 90% ich posiadaczy nie będzie w stanie wykorzystać ich możliwości. Dlatego przed następnym zakupem warto przeanalizować, jak do tej pory używaliśmy smartfonu i czy na pewno potrzebujemy urządzenia z najwyższej półki.
Często bardziej opłaca się zainwestować we flagowca sprzed roku, który możliwościami tylko delikatnie ustępuje najnowszemu modelowi, a w zamian za to kosztuje zaledwie ułamek jego ceny. No i przy tym się nie przegrzewa. ;)