Wietnam walczy z uzależnionymi graczami

Kraje azjatyckie słyną z najbardziej zapalonych graczy na świecie. W Korei Południowej Starcraft jest niczym religia.

W Chinach kilkudziesięciogodzinne sesje World of Warcraft to wcale nie odosobnione przypadki, a w Japonii niektórzy daliby się pokroić za swoje ukochane konsole z rodziny Nintendo i Playstation. W każdym z państw pasja niestety często kończyła się tragicznie. Najwyraźniej w znacznie uboższym Wietnamie sprawa nie wyglądała dużo lepiej, bowiem lokalne władze wypowiedziały wojnę grom sieciowym.

W chwili obecnej w państwie znanym nam głównie z amerykańskich filmów wojennych trwają wzmożone prace nad nowym ustawodawstwem, zgodnie z którym przedstawiony zostanie plan walki z uzależniem od gier.

Do tego czasu wprowadzono jednak szereg surowych limitów. Wolno grać tylko przez 3 godziny więcej, chyba, że mowa o grze edukacyjnej - wówczas limit podniesiono do 4, a nawet 5 godzin na dobę. W kraju zablokowano premiery kolejnych gier sieciowych (a nowy Medal of Honor zapowiada się tak dobrze...), zakazano reklam gier w mediach publicznych, a kawiarenki internetowe muszą być obowiązkowo zamknięte w godzinach od 23 do 6 rano.

Władze zwróciły się także do rodzimych wydawców gier o wybranie produkcji zawierających w sobie elementy przemocy i sklasyfikowanie ich wedle kategorii wiekowych (coś na kształt rodzimego PEGI). Sieciówki na rynek wietnamski trafiły w 2003 roku, obecnie znajduje się na nim około 80 tytułów, które przyciągnęły mniej więcej milion sympatyków. Państwo liczy 86 mln obywateli.

Wybrane dla Ciebie
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI!