Wolfenstein - recenzja

Na nowego Wolfensteina nie czekałem z wypiekami (ani na twarzy ani nigdzie indziej). Nie planowałem go nawet kupować ponieważ po zapowiedziach wydał mi się zwykłym FPSem jakich na rynku bardzo wiele. Jednak w wakacje, w czasie posuchy na rynku, okazał się bardzo dobrą grą z kilkoma ciekawymi elementami. A najważniejsze: potrafi nieźle wciągnąć! Ale ale, zacznijmy od początku...

Image

Niby doświadczony a jednak zielony

Początek

Przygody B.J. Blazkowicza stworzyła firma Raven znana ze współpracy z ekipą id Software (właścicielem marki Wolfenstein) np przy grze Quake 4. Historia opowiada oczywiście o masowej eksterminacji nazistów w celu powstrzymania ich niecnego planu polegającego na zdobyciu niewyczerpalnego źródła energii. Bajka nie jest skomplikowana ale całkiem ciekawa z jednym niedużym zwrotem akcji. Większość gry dzieje się w fikcyjnym mieście Isenstadt lecz zwiedzimy także m.in. małą farmę, nazistowską grotę i zamek. Scenariusz ma raczej liniowy kształt choć jest dużo misji pobocznych, które można wykonywać w dowolnej kolejności. Zadania wykonujemy dla dwóch głównych frakcji: ruchu oporu (Krąg z Krzyżowej) oraz organizacji Złotego Zmierzchu (Golden Dawn). W całej grze nie zabraknie także ukrytych pomieszczeń i skarbów za które potem możemy kupić ulepszenia np. do broni.    

Inter-face

Jest całkiem dobrze pomyślany i rozplanowany. Wszystko jest widoczne i pod ręką. Na środku na górze mamy kompas i znacznik aktywnej misji. Po lewo od niego pojawiają się kontekstowe informacje o nowej misji oraz o zapisywaniu gry przez autosave.W prawym dolnym rogu znajdziemy pasek poziomu amunicji, liczbę pocisków oraz ilość granatów. Po drugiej stronie twórcy umieścili symbol medalionu (o którym nieco później) wraz z jego poziomem naładowania.

Image

Czasem w górnym prawym rogu pojawiają się porady dotyczące sterowania lub aktywnej misji. Nowy Wolfenstein wpasowuje się w aktualny światowy trend polegający na automatycznym regenerowaniu zdrowia. Gdy jesteśmy bardzo ranni, na ekranie pojawia się charakterystyczna krwawa ramka.   

Image

B.J. jak Bond James

Cała gra jest bardzo oldschoolowa ale strzelanie do nazistów daje bardzo dużo frajdy. Jest widowiskowo, nie zabraknie wybuchów, ucieczek w ostatniej sekundzie i kilku filmowych wstawek w stylu sławnego agenta 007. Główny bohater nawet z wyglądu przypomina Bonda, ma styl i do sytuacji w którą się wplątał odnosi sie z lekkim dystansem. Co także ważne, gra mnie w ogóle nie zmęczyła mimo iż grałem dosyć długo jak na moje możliwości ;) Niestety dwa dni i już pojawiły się napisy końcowe. Nie pozostaje nam wtedy nic innego jak ustawić wyższy poziom trudności i zacząć zabawę od początku.

Image

Ładne miasteczko. Pełne nazistów

Za zasłoną

Głównym "ficzerem" nowego Wolfa jest tzw. woal czyli świat równoległy. Możemy się do niego przenieść w każdej chwili (jeśli mamy naładowaną energię medalionu). Po takiej operacji świat staje się zielonkowaty, pojawiają się niewidoczne wcześniej stworki a tekstury np budynków lekko sie zmieniają. W świecie równoległym można dostrzec m.in. słabe punkty silniejszych przeciwników, ukryte przejścia... Za woalem możemy używać także czterech mocy jakie on ze sobą niesie (oczywiście do momentu wyczerpania energii medalionu). Pierwszą z nich jest przyspieszenie ruchów głównego bohatera. Można wtedy np. uciec w bezpieczne miejsce. Drugą mocą jest większa siła przebicia pocisków. Dzięki niej nasze strzały będą wyrządzały większe szkody przeciwnikowi. Kolejną możliwością medalionu jest stworzenie tarczy ochronnej wokół naszego dzielnego Blazkowicza. Pociski nie będą mu wtedy wyrządzać krzywdy. Ostatnią mocą jest spowolnienie czasu dzięki któremu damy radę nawet uchylić się przed nieprzyjacielskimi pociskami. Energię medalionu można podładować na kilka sposobów. Można zaczeka aż zregeneruje się sama lub znaleźć "miejsce mocy" (całkiem dużo jest ich porozrzucanych po lokacjach i łatwo je odnaleźć) i chwilkę w nim postać.

Image

Obraz za zasłoną

Narzędzia zadawania bólu

Broni do wyboru podczas gry nie mamy zbyt dużo. Kilka oryginalnych pukawek niemieckich, kilka broni futurystycznych (m.in. plujka plazmy) i tłuczkowe granaty. Sytuacje ratuje możliwość ich ulepszania za skarby znalezione na planszy. Jeżeli uzbierasz ich wystarczającą ilość podczas misji i pójdziesz do "Black Market" (który znajduje się w kilku miejscach w mieście) a możesz do każdej broni dokupić większy magazynek, zwiększyć jej kaliber czy nawet zmniejszyć odrzut. System ten jest bardzo prosty i można się obejść bez niego (jednak z ulepszeniami jest zawsze ciekawiej). Co ważne: ulepszać można także moce kryształu! Dzięki temu zamiast spowalniać czas możemy go także całkowicie zatrzymać! A nasza tarcza ochronna zmieni się w tarcze odbijającą :) Trzeba także zaznaczyć że programiści pozwolili Blazkowiczowi nosić wszystkie.

Image

Jedna z ciekawszych broni. Robi z przeciwnika pył

Naziści i...

Głównym przeciwnikiem w grze będą oczywiście zwykli żołnierze Wehrmachtu, później w wartościach hurtowych będziemy eksterminować także tych wyższych stopniem. Do tego dochodzą także przeciwnicy korzystający z mocy Woalu jak doktorzy-szamani (tworzący bariery ochronne) czy żołnierze kameleoni. Będziemy walczyć także z maszkarami pochodzącymi zza zasłony oraz oczywiście z tzw. bossami. Walki z nimi nie są trudne ponieważ gra podpowiada nam jaką taktykę na każdego z nich przyjąć. AI przeciwników stoi na przyzwoitym poziomie potrafią korzystać z osłon, celnie rzucają granaty jednak w starciu z naszym agentem i tak nie mają szans ;)

Image

Na sterydach - jeden z mocniejszych przeciwników

Grafika fika

Nowy Wolfenstain napędzany jest przez mocno zmodyfikowany engine Dooma 3. Zmodyfikowany ale jednak już troszkę stary co niestety widać w niektórych momentach. Nie zrozumcie mnie źle, gra ogólnie wygląda bardzo dobrze ale czuć że mogła by wyglądać duużo lepiej. Można znaleźć wiele okropnie rozmytych tekstur, niektóre lokacje są strasznie sztywne a środek jaskini nazistów jest pokryty bryłami z czasów Gothica pierwszego :) A mimo to grafika może się podobać! Dużo jej brakuje do liderów na rynku, jednak ma jakiś swój niepowtarzalny klimat. Wykorzystuje także dużo nowoczesnych efektów co na szczęście ją troszkę ratuje. Za to animacje bardzo przypadły mi do gustu. Tak samo jak przerywniki filmowe pomiędzy ważnymi momentami fabularnymi. Mają jakąś moc przyciągania do monitora. Silnik graficzny ma także inny duży plus. Nie potrzeba super szybkiego komputera aby wyświetlany obraz ruszał się z prędkością 40-50 kl/s w maksymalnej jakości grafiki. Jestem przekonany że nowy Wolfenstein jest bardzo elastyczny pod tym względem. Podsumowując: gra potrafi zrazić teksturą a za kilka sekund zauroczyć ładnym klimatycznym widokiem.

Image

Czasem można napotkać takie fatalne tekstury...

Dźwięki męki

Męki nazistów oczywiście... Do odgłosów wydobywających się z głośników nie mam większych zastrzeżeń. Muzyka dobrze podtrzymuje klimat gry. Odgłosy broni, wybuchów, dialogi są także odpowiednio soczyste i najczęściej dobrze dobrane. Nic za bardzo się nie narzuca a takie rozwiązania najbardziej mi odpowiadają.

Nawiązania do klasyków

To będzie oczywiście tylko moje zdanie ale cały czas grając w nowego Wolfensteina miałem wrażenie że twórcy pożyczyli sobie kilka "klimatów" z innych gier. Czasem można pomyśleć że gra się w Bioshocka (głównie w kanałach), czasem w FEAR-a (np. w szpitalu). Jednak najczęściej czuć klimat Call of Duty. Podobny system powiadamiania o zadaniach, o granatach, podobne znaczniki i klimat wielu plansz. Identycznie wyglądają nawet wybuchy pojazdów ;) A system czterech "mocy" dziwnie przypomina ten z Crysisa. W dziele Cryteca mamy super szybkość, w Wolfie także możemy być szybsi od przeciwników. W Crysisie wzmocnienie skafandra, w Wolfie tarcza ochronna. Od Cryteca dostaliśmy zwiększoną siłę, w Wolfie mamy wzmocnienie pocisków. Jedynie spowolnienie czasu (Wolf) i niewidzialność (Crysis) niewiele mają ze sobą wspólnego... 

Image

Prawie jak jakieś Call of Duty

Krótko o polonizacji

Wydawcą "Wolfa" w Polsce jest firma LEM. Polonizacja jest oczywiście kinowa i na szczęście nie razi brakiem korekty. Kilka zwrotów można by przetłumaczyć inaczej (w kilku dialogach) jednak ogólne wrażenie jest całkiem niezłe. Typowa rzemieślnicza robota na ocenę 7+/10.   

Podsumować, Blazkowicz!

Jak napisałem na początku, nowa gra studia Raven bardzo szybko mnie wciągnęła. I zachwyciła. Tak zachwyciła! Swą prostotą walki i próbą wrzucenia w FPSa wszystkiego dobrego co ten gatunek ma do zaoferowania. Próbą całkiem udaną choć parę minusów się znajdzie. Co najważniejsze, nie żałuję pieniędzy które na tę grę wydałem. Wiem że jeszcze do niej wrócę nie raz i nie dwa!

+ Plusy

  • Woal i moce
  • Gameplay
  • Wymagania
  • Grafika

 - Minusy

  • Czasem grafika
  • Długość (a raczej krótkość)

Moja ocena: 8+/10

Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ