Firma Yongnuo znana jest zapewne ambitnym amatorom i entuzjastom fotografii, ale też profesjonalistom, jako niezależny producent atrakcyjnych cenowo, a zarazem spełniających swoje zadanie akcesoriów fotograficznych. W Polsce kojarzona bardziej z akcesoriami oświetleniowymi, niż obiektywami, które też możemy kupić w sklepach.
Tym razem projektanci tej firmy spróbowali pójść o krok dalej (lub krok do tyłu, jak powiedzieliby krytycy wprowadzania rozwiązań niezbyt entuzjastycznie przyjętych wcześniej przez rynek fotograficzny). I oto mamy moduł aparatu YN43, w praktyce moduł bezlusterkowca z sensorem 4/3 i mocowaniem Canon EF (prawda, że dziwna kombinacja), który przeznaczono do współpracy ze smartfonem.
Yongnuo YN43 czyli trzy czwarte bezlusterkowca
Yongnuo YN43 można uznać za 3/4 bezlusterkowca. Pozostałą 1/4 stanowi smartfon, który pełni rolę centrum kontrolnego. To za pomocą jego wyświetlacza możemy podejrzeć kadr, zmienić ustawienia ekspozycji i ostatecznie wydać polecenie wykonania zdjęcia. Nowinka? Bynajmniej. Takie pomysły próbowało nam sprzedać kiedyś Sony, a także Olympus. Jak pokazała praktyka były to produkty niedopracowane i ostatecznie porzucono ich rozwój. Co nie zmienia faktu, że amatorów tych gadżetów nie brakowało i w swoim czasie namiętnie użytkowali oni swoje QXy czy Airy.
To jednak przeszłość, a Yongnuo próbuje ją wskrzesić. W czasach gdy producenci smartfonów koncentrują się na podwójnych, a nawet potrójnych aparatach, a także inteligentnych (przez niektórych uznawanych za inteligentne niestety inaczej) funkcjach wspomagających fotografowanie w trybie automatycznym. Konsumenci emocjonują teraz się takimi rzeczami, a także wszelkimi innymi rozwiązaniami, które pozwalają z płaskiej obudowy smartfona wyciągnąć to co na pozór niezgodne z prawami fizyki. Czyli szeroko pojętą fotografią smartfonową.
Moduł bezlusterkowca bez ekranu podglądu
Yongnuo próbuje na nowo wskrzesić w nas przekonanie, że oddzielny pełnowartościowy bezlusterkowiec nie jest nam potrzebny. W końcu jeden wyświetlacz już nosimy w kieszeni, więc wystarczy byśmy mieli pod ręką pozostałą elektronikę. I o ile po połączeniu wszystkich komponentów, YN43 plus smartfon plus obiektyw, wygląda to zgrabnie, zachodzimy w głowę po co mocowanie Canon EF.
No tak, Canon ma w ofercie wiele ciekawych obiektywów, ale w połączeniu z sensorem, który ma dwa razy mniejszą przekątną niż pełna klatka, te obiektywy dają efektywnie dwa razy większa ogniskową (węższe pole widzenia). Oznacza to, że o ile dla zwolenników fotografowania czy filmowania w trybie tele takie trio ma sens, to gdy zechcemy szerszego (bardziej standardowego pola widzenia) trzeba zaopatrzyć się w szerokoogniskowy obiektyw Canona. Ten nie ma w ofercie szkieł dla systemu Mikro 4/3, a dla klatki APS-C czy pełnej, kosztowne jeśli chcemy zaopatrzyć się w coś szerszego niż 24 mm.
Yongnuo YN43 w połączeniu z obiektywem tej marki YN14, który stanowi zamiennik Canonowskiego 14 mm f/2,8, i smartfonem wiadomej marki
W efekcie produkt Yongnuo nawet jeśli sam będzie tanim modułem aparatu, w zestawieniu ze smartfonem i obiektywem Canon stanie się kosztowną zabawką. Chyba że Yongnuo przemyślał sprawę i chce przekonać potencjalnych nabywców YN43, do swojej oferty obiektywów z mocowaniem Canon EF. Taka istnieje i cenowo jest konkurencyjna. Jednak dla potencjalnych nabywców YN43 może być nadal zbyt kosztowna. Czas pokaże jak i czy Yongnuo uda się wypromować własny moduł bezlusterkowca.
Kluczowa może okazać się w tym przypadku mobilność zestawu. Bo skoro obiektyw i moduł już same są w sobie sporych rozmiarów, to nie lepiej mieć pod ręką do dyspozycji prosty bezlusterkowiec, a nawet dobry kompakt zaawansowany z sensorem typu 1 cal. W cenie prawdopodobnie porównywalnej do ceny zestawu Yongnuo YN43 plus obiektyw. Powiecie, że skoro to Yongnuo to wysoka cena jest złym założeniem i będzie na pewno taniej niż alternatywny aparat.
Może tak, a może nie? Tego dowiemy się wraz z sugerowaną ceną YN43. Dziś warto zainteresować się pomysłem Yongnuo choćby na chwilę, choćby z perspektywy czasu, analizując rozwój technologii fotografowania i to jak potoczyły się losy kompaktów, bezluterkowców i smartfonów w ciągu ostatnich kilku lat.
Źródło: Yongnuo